Świeca do masażu Petits Joujoux – recenzja Alicji

4

Gdy Drwal zasugerował, że czeka mnie masaż namiętną świecą, wyobraziłam sobie scenę z Wilka z Wall Street, gdzie parająca się płatną miłością dama wsadza boskiemu Leo świecę prosto w tyłek. Hmm, pomyślałam, oby to nie były te długie śmierdzące świeczki z Ikei – resztę jakoś przeżyję ;) Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, gdy zamiast lichtarza zobaczyłam piękne pudełko, nawiązujące raczej do perfum niż niegrzecznej zabawy ogniem. No nic – i tak leżałam związana, więc pozostawało mi tylko obserwować. Tak przynajmniej myślałam przez niecałą minutę, bo potem Drwal zawiązał mi oczy – i kusił mnie już tylko dotykiem i… zapachem.

Recenzja świecy, którą obiecałam wam już dawno, będzie zatem trochę nietypowa – bo zacznę z perspektywy kobiety na łasce Drwala ;)

Czym właściwie jest świeca do masażu?

Świeca do masażu Petits Joujoux, bo to właśnie ta była narzędziem tortur Drwala, jest przeznaczona do wykonania zmysłowego masażu kochanków. Trzeba ją zapalić, nasycić się boskim zapachem (a wierzcie mi, zapach – nawet zanim w ogóle zapalimy świecę – jest po prostu obłędny), potem zgasić, odczekać chwilkę – i wykonywać masaż. Używasz jej więc tak, jak olejku – lejąc bezpośrednio na skórę lub najpierw na swoje dłonie, a następnie zmysłowo prowadząc ją palcami po ciele… Najważniejsze jest, to, żeby odczekać kilka sekund po zgaszeniu, co zresztą jest zaznaczone obrazkiem na opakowaniu, bo po prostu można się delikatnie poparzyć. Chyba, że akurat chcesz ukarać kogoś bardzo niegrzecznego ;)

Świeca do masażu Petits Joujoux – recenzja Alicji

Co warto o niej wiedzieć?

Świece są dostępne w dwóch rozmiarach – mniejsza waży 120 g, większa – 190 g. W praktyce ta duża starcza na dwa razy więcej zabaw i może się palić tak do 50 godzin. Każda świeca jest inspirowana inną podróżą, stąd też w nazwach kryją się różne miejsca – Londyn, Ateny, Paryż, Rzym… Jest w czym wybierać i co odkrywać, bo zapachy są naprawdę obłędne. Wosk, który kryje się w każdej ze świec składa się z naturalnych składników, zawiera też olejek jojoba i masło shea, więc Panie mogą zaliczyć sobie taki masaż na poczet domowego spa ;)

Świeca jest poza tym bardzo konkretnie zapakowana, więc otwiera się ją trochę tak, jak prezent gwiazdkowy ;)

Tyle informacji „technicznych”, przejdźmy do zalet i wad!

Jakie ma zalety?

Tu przypominam, że jesteśmy na etapie, gdy leżę związana z opaską na oczach i liczą się dla mnie przede wszystkim dwa kryteria:

Zapach – totalnie zniewalający i wymykający się moim zdolnościom opisowym :) weźmy na przykład świecę Trip to London, która według producenta jest męskim, świeżym zapachem łączącym nuty rabarbaru, ambry i czarnej porzeczki. Otóż tenże „męski zapach” ma w sobie coś tak hipnotycznego, że mamy ochotę nacierać się nim z Drwalem na zmianę ;) To samo Paryż. I Rzym. I Orient…

Dotyk – czyli aksamitna struktura ciepłego wosku, zupełnie inna niż olejki do masażu. Gdy Twój facet leje na Ciebie strumyczek ciepłego wosku, to czujesz dreszcze i narastające podniecenie – takie, które zaczyna się w czubkach palców, a kończy w samym sercu… cipki ;) Wosk jest miękki, ciepły i wymaga bardziej zdecydowanych ruchów dłoni niż olejek, więc Drwal rozprowadzał go po mojej skórze jak gęste masło do ciała, wymagające namiętnej pracy dłoni, torsu i… toporka.

Pozostałe zalety pozwolę Ci odkryć samodzielnie – również te dotyczące przepięknego wyglądu świec :)

Jakie ma wady?

Długo zastanawiałam się, do czego by tu się przyczepić – i szczerze mówiąc do głowy przyszło mi tylko jedno: wosku mogłoby być jeszcze więcej, bo po prostu za szybko się kończy ;) Gdy Drwal zaczynał mnie masować, marzyłam, żeby pociągnięcia jego palców nigdy się nie kończyły… a tu niestety, wosk musiał się w końcu skończyć ;) Wydajność świecy jest zresztą łatwa do kontrolowania, bo po prostu widzisz, ile wosku ląduje na skórze – więc nie ma co przesadzać z tymi wadami ;)

Komu poleciłabym świecę do masażu?

Kobiecie, która chce uwieść dotykiem swojego faceta.
Mężczyźnie, który wie, jak zrobić dobrze palcami swojej Pani.
Parom, które szukają zmysłowego, niewinnego i wilgotnego od seksu dodatku…

a w zasadzie każdemu, kto lubi piękne zapachy, namiętne dodatki, dwuznaczne dekoracji i… niegrzeczne wspomnienia ;)

Świeca do masażu - OdAlicji.pl

Komentarze4 komentarze

  1. Alicjo! Potwierdzam, świece do masażu są cudowne (tak dodatkowo powiem, że nawet nie trzeba ich zapalać, bo szybciutko rozpuszczają się pod wpływem temperatury naszych dłoni. Ja osobiście uwielbiam ich używać szczególnie w zimie, na buzię i dłonie, jako ochronę przed mrozem – moja skóra bardzo to lubiła, dopóki mi się nie skończyły świece :D)

    Wiesz że można zrobić taką w domu? Jeśli lubisz bawić się w DIY, to zostaw sobie garnuszek po tej waszej kupnej swiecy i zrób w nim nową. W internecie jest masa przepisów, wszystko jest banalnie proste :)

    Miłego masowania ;3

    • Alicja

      Daro wiem, ale w przypadku świec wolę nie kombinować – zresztą ja po prostu uwielbiam ten zapach, w domu go raczej nie podrobię :))
      A przepisy niby proste, ale jak mam kupić sto składników dobrej jakości, to wolę sobie jednak uprościć życie i zamówić :D

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter