Szacunek, kłótnie i seks

42

Często czytamy w komentarzach i mailach, że jesteśmy idealni. Nierealna para, doskonale dopasowana na każdym poziomie. Nie jesteśmy idealni, wiesz? Nie jesteśmy idealni pod żadnym względem. Dbamy o siebie – indywidualnie i nawzajem, staramy się nie poddać żadnym naszym smutkom i nie uważać zwykłych zmartwień za katastrofy. Upadamy, ale gdy jedno z nas upada, to drugie wyciąga rękę – i pomaga wstać. To, co może czasem bierzesz za doskonałość jest raczej wyrobioną przez lata umiejętnością chronienia miłości, wzajemną akceptacją i… szacunkiem. I właśnie o tym będzie ten tekst – o szacunku, którego tak wielu mężczyzn odmawia swoim kobietom.

Wiem, że każdy medal ma dwie strony, że kobiety też potrafią być niezłymi ziółkami i że nie można uogólniać, bo uogólnienia już z definicji są krzywdzące. Wiem to wszystko, dlatego gdy czytasz ten tekst, daj mi margines błędu – lub po prostu wyobraź sobie, że nie piszę o facetach, tylko o kobietach.

Szacunek, kłótnie i seks

***

Jeśli kiedykolwiek płakałaś przez Mężczyznę Swojego Życia, to wiesz jak trudno osuszyć ślady tych łez. Czasem wystarczy, że on zacznie bez powodu krzyczeć, zaatakuje Cię przykrymi słowami i nie będzie mógł wyhamować. Czasem do słów dołączają pozornie niewinne szturchnięcia – i to jest naprawdę moment, by samej sobie powiedzieć: dość. Nigdy nie rozumiałam i nigdy pewnie nie zrozumiem, jakim prawem mężczyzna odmawia kobiecie szacunku.

Nie rozumiem facetów, którzy zachowują się jakby mieli przewlekły PMS – histerycznych, niezrównoważonych w swojej złości, rozpamiętujących z zapałem każde słóweczko, które można wytknąć, przypomnieć, zmanipulować lub wmówić.

Nie rozumiem facetów, którzy wolą się kłócić do krwi, niż z seksownym uśmiechem – czy choćby czułym spojrzeniem – powiedzieć: Kochanie, ja nie wiem kto tu ma rację, ale wolę mieć Ciebie niż rację.

Nie rozumiem facetów, którzy po choćby drobnej sprzeczce wydzwaniają co pięć minut, byle tylko podtrzymać atmosferę gniewu – a gdy już wrócą do domu, to zamykają się w swoich pieczarach lub zaczynają piekiełko od nowa.

Nie rozumiem facetów, którym nie szkoda życia na wyczerpujące dochodzenie do racji – bo przecież trzeba udowodnić dziewczynie lub żonie, że żart, który nieopatrznie rzuciła dwa tygodnie wcześniej, odcisnął traumatyczne piętno na jego wątłej, męskiej psychice.

Nie rozumiem wreszcie facetów, którzy zamiast silnego ramienia, oferują partnerce rozdygotanie i wieczny rollercoaster, przy okazji zmuszając, by to ona wyhodowała sobie jakieś jaja w tym związku. Bo ktoś te przysłowiowe jaja jednak powinien mieć.

Jeśli więc kiedykolwiek płakałaś z choć jednego z wymienionych powodów, to wiedz, że Twój facet po prostu bywa dupkiem – i że nie możesz ulegać jego potrzebie niszczenia.

***

Tak często czytam w mailach, że któraś z was – być może także Ty – czuje się złym, zepsutym człowiekiem, który nie zasługuje na miłość, ani tym bardziej kojący zmysły seks. Nie jesteś zła – i zasługujesz na wszystko. Nie pozwól tylko, by Twoja wiara w siebie umierała przez to, że ktoś musi rozładować swoją frustrację. Ja znam takie dziewczyny – i chyba trochę wiem jak to jest. Nie pozwól, by niszczył Cię ten, któremu zaufałaś i który winien Ci jest szacunek, a już tym bardziej nie licz na fantastyczny seks – fantastyczny seks bez szacunku nie istnieje.

I pamiętaj, że nawet my – podejrzanie idealna para – też mamy swoje złe dni, w których pada za dużo zdań. I wiesz co się wtedy dzieje? Drwal śmieje się ze mnie i przytula, bo miłość jest ważniejsza, niż ostatnie słowo w kłótni. A nawet jeśli w porę nie przytuli… – no cóż, pozostaje seks na zgodę i kwiaty wysłane nazajutrz do mojej pracy ;) Bo tak właśnie powinien zachować się Prawdziwy Facet.

Komentarze42 komentarze

  1. Ja z moim A. potrafię drzeć koty, padają słowa które bolą w obie strony i nie mówię że jestem święta.
    Ale gdzieś po tym wszystkim jak już sobie powyrzucamy co nam leży, rzucimy telefonem albo padnie hasło że któreś z nas już nie będzie się odzywać to po jakimś czasie i tak telefon dzwoni i ryczymy do słuchawek czy do smsów – bo mimo wszystko liczy się to co jest między nami :) Nikt nie jest idealny, ale warto się starać wzajemnie :))

    • Nigdy nie zrozumiem, jak dwoje kochających się ludzi może (nawet w złości) kierować w swoją stronę obraźliwe słowa, które ranią drugą osobę. Oczywiste jest, że kłótnie zdarzają się w każdym, nawet najlepszym związku, ale czy od razu trzeba się wzajemnie obrażać i poniżać? Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Zrywanie i deklarowanie braku kontaktu co kłótnie? Też chore i uważam, że takie choleryczne zachowanie nie przystoi poważnemu związkowi.
      Jestem ze swoim chłopakiem ponad rok. Kłóciliśmy się przez ten czas wiele razy – o ważne i mniej ważne kwestie, ale nigdy (podkreślam NIGDY) nie krzyczeliśmy na siebie, nie wyzywaliśmy się i nie raniliśmy poprzez słowa. Jeżeli usłyszałabym z jego ust coś obraźliwego, to szczerze mówiąc nie wiem, czy tak po prostu dałabym mu się przeprosić.
      Czasami, nawet pod wpływem gniewu, warto zastanowić się czy chcemy zranić osobę, którą kochamy. Jeżeli nie, to lepiej ugryźć się w język albo wyjść i przeczekać chwilę zdenerwowania. Bo na tym właśnie polega szacunek do siebie na wzajem – że nie ranimy się nigdy. Nawet w gniewie. Bo gniew nie jest żadną wymówką i wytłumaczeniem. Podstawą poważnego związku oprócz miłości jest przede wszystkim wzajemny szacunek.
      Pozdrawiam :)

  2. Idealny tekst! I tak, mój facet czasem jest dupkiem. Ale.. lubimy seks na zgodę więc tak chyba już musi być ;))

  3. Dziewczyny pamiętajcie szacunek to podstawa!!
    Tkwiłam z 5letnim związku ze szkolną miłością. Myślałam że to właśnie TEN. Los jednak sprawił mi niemiłą niespodziankę i rozstaliśmy się.
    Mojego narzeczonego poznałam przez internet. Też sporo przeszedł. I dopiero dzięki niemu zauważyłam jak kiepsko byłam traktowana. Teraz wiem że bez rozmowy nie ma podstaw związku. Jeśli pozwalamy aby nasz partner nas nie szanował to tak samo jakbyśmy same siebie nie szanowały.
    I jeśli chodzi o klapsy to tylko w zgodzie które poprowadzą nas do sypialni, a nie do zamkniętej łazienki z oczami pełnymi łez.
    Pozdrawiam! <3

    • …słowa to naboje wycelowane czasami w nas, trzeba pamiętać kiedy przestać strzelać i co jest lepsze, co ważniejsze. Nie zawsze jest idealnie lecz trzeba wydostać sie na wyżyny tego i ocenić czy warto ciągnąć temat czy lepiej dostrzec lepsze aspekty bycia RAZEM. Tam gdzie jest miłość jest i złość ale ta złość jest tylko wtedy gdy nie ma do konca wspólnego dialogu. Rozmowa, zrozumienie siebie a potem tylko miłość, seks. …taki namiętny, prawdziwy, jedyny taki i człowiek wie, ze to jest to, że to Ta jedyna! Zuza, KOCHAM CIĘ pomimo, ze czasami pistolet strzela. Na szczęście same niewypały! 😘

  4. Ja niestety jestem na tym wiecznym rollercoasterze o którym piszesz… Są dni, kiedy jest idealnie, ale poprzetykane kłótniami, obrażeniami i dopiekaniami za (prawdziwy przykład) użycie wg niego ‚złego’ słowa: czaisz, tracą na magii i tylko czeka się kiedy i o co będzie kolejny problem. Były dni kiedy ja sama nawet nie próbowałam mieć własnego zdania i płakałam w poduszkę, powtarzając jak mantre, że nigdy nie mam racji, więc po co się w ogóle odzywać. A co kiedy próbuję mu to uświadomić? „nie doceniasz tego jak się staram” i wtedy znowu nie wiem, czy może naprawdę nie doceniam? Może znowu nie mam racji…

    • Mam dokładnie ten sam problem, gdy chcę wytłumaczyć na spokojnie, że rani mnie jego zachowanie to zawsze odwraca kota ogonem twierdząc że to ja jestem ta zła, bo on jest taki zapracowany i nie ma czasu na te „czułe pierdoły” i powinnam to rozumieć.

    • Mam identycznie 😡 czasami boje się nawet już odzywać nawet żeby spytać czy zrobić mu kawę bo i tak mogę cos zle powiedzieć. Nie potrafimy razem rozmawiać. Po tym co z nim przeszłam to mam taką blokadę w glowie ze… Dobrze ze pracuje przynajmniej tam z kimś mogę pogadać.

  5. Spotkałam w swoim zyciu dwóch facetów ze skrajnie różnym szacunkiem do kobiet. Pierwszy, nie dość że pozbawił mnie dziewictwa to jeszcze uważał, że nie musi za to przepraszać (a bylam wtedy nieźle pijana wiec w sumie to mnie wręcz wykorzystał). Drugi, z ktorym jestem juz ponad 8 miesięcy bardzo o mnie dba. Myślę ze to dlatego ze kobiety które mial zdradzały go i wie jak ważny jest szacunek dla kogos kogo sie na serio kocha. I moze to dziwne ale ani razu jeszcze sie nie pokłóciliśmy. Noo przynajmniej według mnie ;) bo foszek za zjedzenie tabliczki czekolady kiedy jej tak bardzo potrzebuje i mam na nia ochotę to raczej kłótnia nie jest hahaha :D

  6. „bo miłość jest ważniejsza, niż ostatnie słowo w kłótni” bardzo mądre słowa które dają dużo do myślenia, nie którzy mogli by sie nauczyć tego zadania i wprowadzić w życie :)

  7. Świetny artykuł Alicjo!!! Ja bym tylko dodała, że CIĄGŁA praca nad związkiem daje efekt idealnego związku. Bo nie ma związków idealnych samych w sobie, a starać się musimy cały czas, nie przez tydzień, nie przez miesiąc, ani rok tylko CAŁE życie. Jeśli naprawdę kochasz i naprawdę Ci zależy to wcale nie będzie trudne ani uciążliwe. Czasem drobne gesty, słowa potrafią działać cuda.
    Pozdrawiam <3

  8. Czy potraficie sobie wyobrazić życie bez ani jednej kłótni? no…chyba, że jest się singlem. Wyobraźcie sobie, że cały czas słyszycie jedynie…kotku, myszeńko, rybeńko, kochanie, słoneczko…itd, itd… to wszystko dzieje się , i owszem, ale na szczęście jedynie w początkowym okresie obopólnej fascynacji, bo na dłuższą metę stałoby się to wręcz nienaturalne…toż to można by było umrzeć na cukrzycę funkcjonalną ;)
    Przecież para to dwoje ludzi, którzy dążą co prawda do wspólnego celu, lecz to nadal ludzie różniący się od siebie i płcią i sposobem myślenia i patrzenia na różne sprawy i zdaniem na dany temat… zatem w dłuższym związku kłótnie po prostu wynikają z różnic między partnerami, a przecież to właśnie te różnice tak bardzo przyciągają nas do siebie!
    Kłótnie są więc po prostu naturalną koleją rzeczy… oczyszczają atmosferę, rozładowują nagromadzone emocje, nadają życiu nieco pikanterii… są zatem i pozytywy. Jednakże i kłócić się trzeba umieć, bo kłótnia to też sztuka, w której najważniejsze, to nie dać do końca ponieść się emocjom, nie poniżać partnera, oraz wiedzieć kiedy skończyć i kiedy przeprosić…No i to godzenie się… za nic nie chciałabym pominąć tej części swojego życia.

    Ale jeśli po każdej kolejnej awanturze czujecie się gorsze, nic nie warte, to to nie była kłótnia, a sieczka…, która nic nie wniosła do Waszego życia …i może czas pomyśleć o zmianie w swoim życiu… A da się moi drodzy…i kłócić konstruktywnie i zostawić w diabły dupka, który Was poniża…ja powalałam się poniżać przez niemal 20 lat, aż wreszcie powiedziałam dość… i dziś jestem szczęśliwa… z partnerem, który potrafi szanować kobietę, nawet jeśli się z nią kłóci… a nawet jeśli czasem któreś z nas okazuje się być dupkiem, to szybko reflektuje się i … cudnie przeprasza. więc nie marnujcie życia i nie czekajcie tyle lat, co ja… nie warto!

    • Alicja

      Lauro,
      prowadzimy bloga o seksownym życiu. Tymczasem napisałaś nam długą i złośliwą dywagację na temat naszej sytuacji materialnej – a musisz wiedzieć, że ani to eleganckie, ani związane z treścią bloga. Dbamy tu o dobrą atmosferę, dlatego nie publikujemy komentarzy, które są prowokacją do dyskusji nie na temat, wymierzonej w kogokolwiek z naszej społeczności. Domaganie się od obcej, anonimowej osoby wykazu dochodów i szczegółowych informacji jest jednak poniżej pewnego poziomu.

      Jeśli będziesz chciała podzielić się swoją opinią o związkach, doradzić komuś z pytających lub podpowiedzieć nam merytorycznie (odnosząc się do tematyki bloga), to zawsze z przyjemnością podejmiemy rozmowę. Prosimy Cię jednak, abyś nie wymagała od nas rzeczy absurdalnych.

      Pozdrawiam i życzę więcej życzliwości.

  9. Gdyby każdy facet był tak idealny, to kobiety nie musiałyby robić ‚nieprzyzwoitych’ rzecz, albo na odwrót.. Jednak prawda jest taka, że na starość wszystkim odbija(z wyjątkami) :(

  10. A u mnie było cudnie – pieszczoty, szacunek, uśmiechy, romantyczne wieczory… Niestety, kluczem jest słowo: „było”. Pięć lat minęło i pojawiło się przyzwyczajenie. Spontaniczność uleciała, romantyzm gdzieś prysł… Staram się coś z tym zrobić ale nie bez powodu mówi się, że „do tanga trzeba dwojga”… :(

  11. tak sobie myślę, że sporo opcji w życiu już sprawdziłam. kochałam łobuzów, byłam traktowana jak ozdoba czy zabawka, nawet wywierano na mnie presję do poczucia obowiązku bycia oddaną czy przynależną, później sama rozkochiwałam „chłopców”, nawet z pewną premedytacją wykorzystałam seksualnie faceta który mnie kochał i myślę, że nadal może mnie kochać…i nie żałuję. Jednej rzeczy jestem jednak najbardziej pewna. Dopiero kiedy poczułam co to szacunek i wzajemne wsparcie postanowiłam na prawdę nauczyć się miłości. To oczywiście nie odebrało mi przywróconej asertywności czy posiadania własnego zdania. I kocham wieczory kiedy po ścięciu, kłótni, czy cichych momentach mogę się mocno wtulić, powiedzieć co zabolało mnie najbardziej i zapytać czym ja tak bardzo uraziłam. Wiem, że jeśli bardzo się chce, to wiele rzeczy można naprawić cierpliwością, tęsknotą i szczerością. Ale tylko wtedy kiedy mamy szacunek do samych siebie i do siebie nawzajem. Bez tego dobry seks jest chwilowy a poranna kawa zawsze bywa za słodka, zbyt gorzka albo zbyt chłodna.

    • Kasiu, wspaniały, trafiony w punkt komentarz.
      Musiałam Ci to napisać! :)

      Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia!

  12. Mam bardzo młody związek bo dopiero 2 lata i wiele osób mogłoby powiedzieć przez wzgląd na mój wiek :co Ty dziewczyno możesz wiedzieć!? Ale rozmawiam z wieloma kobietami. Dojrzałe,młodsze,te pewne siebie i te troszkę mniej a nawet te stłamszone i wiele z nich ma problem,ktory dzisiaj poruszyłaś Alicjo. Wiele z nich mówi mi: ale ja Ci zazdroszę tego Twojego, pozwolę sobie speryfrazować, Drwala. Jak Ty to robisz, że codziennie rano do łóżka masz śniadanie, kwiaty bez okazji, tyle czułych słów i że jesteś jak taką jego księżniczka? Moja przyjaciółka, której poleciłam Waszego bloga kiedyś do mnie powiedziała: czy to nie Ty Alicja piszesz tego bloga? :)
    I tak Alicjo,wiem jak to jest uchodzić za parę idealną :)
    Ale teraz do wszystkich Pań. To nie największą zasługę mają tu nasi Drwale tylko my same :) Bo ich trzeba nauczyć szacunku jeśli go nie umieją. Musimy same się szanować, znać swoją wartość a oni będą to kalkować.

  13. To wszystko co piszecie jest jak z innej bajki, z innego świata. Tak samo ten tekst … Który facet schowa swoją dume głęboko w … i zakonczy spór,nawet jeśli jego kobieta nie ma racji ? Nie wiem widocznie trafiłam na faceta,który nie chce ustapić, który co chwile przechodzi ” okres” i nawet w najbardziej błahej kłótni O NIC nie potrafi powiedzieć ” Kochanie, ja nie wiem kto tu ma rację, ale wolę mieć Ciebie niż rację. ”
    Opisujecie Wasze życie w sposób bardzo nietypowy …

  14. Miesiąc temu zakończyłam związek, który trwał 8 lat. Zerwałam zaręczyny, bo nie byłam szczęśliwa. Czemu? Bo brakowało mi szacunku tego, z którym miałabym spędzić życie. Drwal musi być na prawdę cudownym facetem i szczerze mówiąc, gdzieś w głębi serca zazdroszczę Wam tych cudownych relacji. Mam nadzieję, że mi też uda się znaleźć kogoś, z kim będę mogła stworzyć ‚zdrowy’ związek, oparty właśnie na wzajemnym szacunku, zaufaniu i miłości. A za Was trzymam kciuki, żeby to Wam się nigdy nie zmieniło :)

  15. Zastanawiam się, czy Ty Alicjo dzisiaj słyszałaś moją kłótnię z mężem, że mamy taki temat na tapecie … idealnie pasuje do sytuacji. Obawiam się tylko, że u Nas nie ma co zbierać :(

  16. Wszystko się zgadza. Słowa potrafią ranić ale brak wypowiedzianych słów chyba jeszcze bardziej. Wydaje mi się, że nic nie rani tak jak cisza i obojętność…

    • Ja właśnie mam ten problem, który poruszyłaś Majko. Seks super. Rozmawiamy o wielu sprawach fantazjach itd. Nawet jak sie kłócimy to z szacunkiem. Ale bywa tak, że mój drwal zamyka sie w sobie i dosłownie znika. Ignoruje mnie. Później zwykle twierdzi że ciężko pracował i nie miał czasu. Mnie taka cisza rani o wiele bardziej niż gdyby zadzwonił i nawet nakrzyczał. Rozmawiam z nim o tym. I mam nadzieję że z czasem uda mi się to zmienić.

      • Alicja

        Gosiu, najważniejsze, że mówisz mu to wprost. Każdy z nas ma jakieś wady, ale sporo z nich naprawdę da się załagodzić – rozmowami, cierpliwością, a jak trzeba to i konkretnym kopniakiem (taka metafora, żeby nie było, że namawiam do przemocy :D) Trzymam za was kciuki – i powodzenia!

  17. No cóż… myślę że jest więcej niż dwie tylko strony medalu…. jesteśmy małżeństwem od 12 lat i kochamy się bardzo bardzo… i równie bardzo się kłócimy… 😉 I nie biorę tego za zła kartę….od początku tak było… jesteśmy jak dwa ognie ścierające się w walce.. dwie silne osobowości walczące o swoje racje. ale…. kochamy się.. więc postanowiliśmy że nie będziemy na sile starać się nie kłócić! Naszą zasadą jest szybkie przechodzenie ponad tematem i powrót do porządku dziennego. A potem na spokojnie rozmawiamy raz jeszcze i naprawdę spokojnie wysłuchując swoich racji i ustalamy kompromisy.. i tak trwały razem i to naprawdę działa ale podkreślam że najważniejsza jest rozmowa spokojna że wzajemnym zrozumieniem treści tejże rozmowy…

    Ps dziękuję Ci Alicjo za mnóstwo inspiracji… mam w sobie ogromne pokłady kobiecej świadomości i siły i czytając Twoje teksty widzę jak bardzo wciąż można rozwijać skrzydła kobiecości…

  18. Czytając komentarze, najgorsze jest to, że tak dużo kobiet jest w nieszczęśliwym związku, gdzieś szacunku juz dawno nie ma.
    Kiedyś tez byłam w takim związku 2 lata z dziewczyny uśmiechnięte i lubiących spotkania ze znajomymi, stałam się cicha, szara myszka, z którą już nikt nie chciał się spotykać bo zawsze musiała isc z chłopakiem, który nie dawał jej żadnej wolności. Przez stresy i nerwy miałam anemię i niechęć do niczego.
    teraz jestem w szczęśliwym związku, pełnym szacunku, gdzie każdy z nas ma swoją prywatność, ale nigdy nie zapominamy o sobie.
    Są tacy mężczyźni ! ;-)
    Także kobieto która tkwi w związku bez szacunku ! Pomysł czy chcesz tak spędzić całe życie, które z dnia na dzień moze się skończyć. Czy chcesz wstawać i kłaść się spać zawsze nieszczęśliwa… życie jest jedno! ;-)

  19. Wniosek jest prosty i dla mnie oczywisty bez wzajembego szacunku żaden związek nie jest udany. Klucimy się i będziemy się klucic bo jesteśmy różni . Przeciwieństwa się przyciągają. Ale róbmy to znając granicę. Nie możemy pozwolić aby nasz partner/partnerka nas ponirzal.I nigdy nie dopuscmy do O cichych dni. Osobiście uważam że czasem zdrowa jest kłótnia chociaż by potem pogodzić się w łóżku.

  20. Właśnie dlatego dopuściłam… Związki dookoła mnie, siostra i mój szalony szwagier, przyjaciółka z mężem. Związki gdzie bywa ostro ale słowa „Kochanie, ja nie wiem kto tu ma rację, ale wolę mieć Ciebie niż rację” są na porządku dziennym. Miewają i toczą wojny, czasami nawet jestem świadkiem, ale patrząc się na nich i słuchając ich, uśmiecham się do siebie w środku. Bo widać, że się kochają i szanują. Ja czegoś takiego nie znam jak szacunek od partnera. I piłowanie aż do łez. Dlatego dopuściłam. Po wielu wielu latach. Uczę się życia na nowo. Sama/samotna …. Ale chociaż wolna. Nareszcie.
    Wielkie serducho dla tych związków pełnych szacunku i miłości. Aż miło na Was patrzeć. Pozdrawiam

  21. Ja nie wiem, jak Wy to robicie, ale zawsze trafiam tutaj na coś, co akurat w punkt pasuje do danego momentu w moim życiu. I dobrze i źle. Głowa pełna wszystkiego i niczego.

  22. Uwielbiam czytać Wasze artykuły, są takie prawdziwe i trafiają prosto w serce. Prawda nie ma związku idealnego, to ja w klotniach zawsze odpuszczam bo szkoda czasu na wytykanie sobie błędów, kazda nasza kłótnia zarówno ta mniejsza jak wieksza boli mnie równie tak samo, więc jak ja to mówię czasami warto swoje „ego” schować do kieszeni bo nie warto tracić czasu na bezsensowne wytykanie sobie kto tym razem zawinił.. A tak jak piszesz Alicjo seks na zgodę zawsze wchodzi w gre :) Czytam każdy Wasz wpis, pozdrawiam gorąco :)

  23. Od kilku lat jestem w związku o ile można napisać że to związek.:-/. Mój partner często mówi o innych kobietach tym samym potęguje moją zazdrość . Po rozmowie często mówi że powinnam się leczyć po czym nagle kończy ze mną pisać i przestaje się odzywać nie odbiera telefonu ,nie pisze, nie dzwoni. To ja zawsze przepraszam że tak czy inaczej napisałam . Co myśleć o takim zachowaniu . Olać go?

    • Ja mam tak samo. Bylam wielokrotnie straszona zdrada, sugerował mi ze mnie zdradzi. Przyznam sie ze zaczelam czytac jego wiadomości bo przestałam mu ufac i znajdowałam rzeczy które mnie niepokoily choć nie były dowodami na ewidentna zdrade. Były to próby zapraszania na imprezy, rozmowy z dawnymi koleżankami na tematy powiedzmy intymne itd. Przepraszał i zapewniał ze nie zdradził i nie miał takiego zamiaru. Najgorsze jest to że zeswirowalam po tym wszystkim. Myślę że to ja teraz zatruwam ten związek. Nie ufam mu. Ciągle podejrzewam. Tobie awantury o wyjścia z kolegami bo nie wybrał mnie. To silniejsze ode mnie. Nie wiem co robic

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter