Szalony jeździec

19

Nasz przegląd pozycji seksualnych zaczęliśmy od niewinnej klasyki, czyli niegrzecznego misjonarza z zamiarem stopniowego podkręcania poziomu wyuzdania i perwersji. Dziś posuwamy się zatem o krok dalej, w stronę pozycji uwielbianej przez mojego Drwala – zresztą, on sam przyznał się do tego w tekście Wio koniku, czyli dlaczego lubię na jeźdźca. Perspektywa Drwala jest jak zawsze męska i bezkompromisowa, dlatego dziś tekst – a potem Drwala – poujeżdżam osobiście ;)Szalony jeździec

Jak wygląda ta pozycja?

Arcyprzyjemnie, zwłaszcza dla Pana. Pan leży bowiem płasko na plecach, a Pani siada na nim tak zwanym okrakiem (to słowo mnie zawsze rozbraja), czyli dosłownie tak, jak siadałaby na dorodnym rumaku ;) Różnica zasadnicza między Panem a rumakiem polega przede wszystkim na tym, że ściśnięty nogami rumak wyrywa się do galopu, a nie leży bezwiednie jak zblazowana diwa po przejściach, co niestety wielu Panom się zdarza (wiem z maili, więc proszę nie zaprzeczać ;)

No więc rumak leży, Pani go ujeżdża, poruszając się rytmicznie w każdym z możliwych kierunków. Jeśli spojrzymy na zaangażowane partie mięśniowe obu stron, to odkryjemy, że pod względem wysiłku obrywają nogi niewiasty – cała reszta jest natomiast dość swobodna, wyluzowana i gotowa do frywolnego wykorzystania. Jedźmy więc dalej.

Jak podkręcić potencjał jeździecki?

Przede wszystkim, choć pozycja na jeźdźca jest stworzona do dominacji Pani, warto przyjąć, że starają się obie strony. Oboje macie przecież wolne dłonie, które mogą wędrować od piersi, po tyłeczek, oboje możecie pomagać sobie w ruchach, które wymagają złapania wspólnego rytmu, wreszcie oboje chcecie ugrać na tym jak najwięcej przyjemności :) Pani może sięgnąć do swojej łechtaczki lub wykorzystać do tego dłonie swojego Drwala. Może dodatkowo użyć korka analnego lub jakiegoś małego wibratora. Poza tym jeździec odsłania całkiem dużo kobiecego ciała w sposób niezwykle zachęcający, o czym pisał wcześniej mój Drwal… i sam już ten widok może być konkretnym podkręceniem potencjału.

Co więc w tym trudnego?

Po pierwsze – Panie, które lubią być zdominowane lub zwyczajnie się wstydzą, mogą mieć opory przed przejęciem inicjatywy. To zupełnie normalne, bo nagle okazuje się, że to kobieta decyduje o wszystkim, a tym samym przejmuje odpowiedzialność za dostarczanie przyjemności. Ze wstydem wiąże się również konieczność pokazania ciała w nieco większej odsłonie, bo o ile misjonarz jest zbawieniem na każdy wałeczek, o tyle przy jeźdźcu ekspozycja uwydatnia wszystko ;) No ale Drogie Panie – życie jest za krótkie, by kochać się po ciemku, więc lampka wina na odwagę – i na koń! W razie czego możemy zawsze poratować się jakąś zmysłową haleczką ;)

Po drugie – moja osobista zmora, czyli rytmiczne ruchy. Minęła chyba wieczność zanim poczułam, że rzeczywiście potrafię to robić, bo długo wydawało mi się, że poruszam się za wolno, za szybko, za krzywo lub po prostu nie trafiam w punkt. Momentem przełomowym była w moim wypadku pomoc Drwala, który wziął mój tyłek w garść (dosłownie) i jakimś magicznym sposobem wykonał za mnie całą robotę ;)

W jakich sytuacjach się sprawdza?

Jeździec jest świetny zarówno wtedy, gdy mamy mnóstwo miejsca i pełen komfort (czyli warunki sypialniane), jak też w warunkach ekstremalnych – w wannie, w hotelowych zakamarkach oraz – co polecam szczególnie – w aucie. Auto ma tę cudowną zaletę, że gdy siadam na Drwalu na tylnej kanapie, mogę złapać się za metalowe uchwyty w oparciu fotela i pomóc sobie w tej trudnej gimnastyce ;) Poza tym jeździec w aucie to nieco zmodyfikowany kąt, więc przyjemność jest w moim przypadku tak ekstremalna, że niemal zawsze… tryskam.

Za co kocham jeźdźca?

Przede wszystkim za to, że mogę być Panią sytuacji – odwlekać orgazm, przyspieszać, zwalniać, poruszać się tak, by podrażniać subtelnie (lub mniej subtelnie…) łechtaczkę, drażnić się z moim Drwalem… Mogę czuć się jak seksbomba pozująca najlepszemu artyście, który patrzy na mnie wzrokiem pełnym pożądania i nie potrafi trzymać rączek przy sobie – bo jak inaczej się czuć, gdy siedzę naga na swoim facecie i patrzę na niego z góry? Mogę niemal zawsze doprowadzić do własnego orgazmu – i to pochwowego, co nie zawsze jest takie oczywiste.

A poza tym… mogę unieruchomić Drwala swoimi udami lub sprawnie przypiąć mu dłonie do łóżka i zrobić z nim wszystko, tak dosłownie wszystko, aż nie będzie mógł ujarzmić własnej rozkoszy… ;)

 

Od Alicji - słodka chłosta i klapsy

Komentarze19 komentarzy

  1. Tez lubie te pozycję daje mi najwięcej przyjemności :). . No tak i ten wzrok zwierzęcy mojego Drwala jak jestem na Nim i widzę te cala przyjemność <3

  2. Też lubię tę pozycję, ale nawet nie tyle w czasie stosunku, co podczas gry wstępnej, gdy ocieram się łechtaczką o toporek mojego Drwala. Poruszam się wtedy w poziomie, tzn. jakby wdłuż ciała Drwala, a nie w górę i w dół, jak podczas stosunku. Oczywiście, żeby takie pocieranie było przyjemne, musi być dosyć wilgotno ;) Nogi męczą się mniej niż przy ruchu „góra-dół”, ale pomoc rąk Drwala na tyłku też się przydaje.

  3. Świetna pozycja, która rzeczywiście daje sporą kontrolę i odpowiedzialność.
    Z tymi wałeczkami to jednak spory problem, jeśli ma się za dużo „kochanego ciałka”.
    I o ile pozycję poleca się dla ciężarnych, to na własnym doświadczeniu
    mogę stwierdzić, że trzeba bardzo uważać.
    Próbowałam kilka razy i chyba tylko raz czy dwa nie zabolał mnie brzuszek ;P

    pozdrawiam Kochani :*

    • Alicja

      Katarzynko, Twój komentarz uzmysłowił mi, że zapomniałam o jednej wadzie jeźdźca – gdy toporek jest bardzo duży, a kobieta opadnie na niego zbyt mocno i gwałtownie, to może zaboleć… – ja tak czasem właśnie mam :)
      Pozdrawiamy! :)

  4. Pozycja super, ja decyduję czy nogi będę miała z tyłu, czy z przodu (co mojemu Panu bardziej się podoba, bo jak on to mówi „lepiej jak w kinie” ) a jeśli się zmęczę ląduję w jego objęciach, a w ruch idzie moja pupa góra dół. Jest to mniej męczące a ja dalej nadaję tempo. Niestety nawet w tej pozycji nigdy nie udało mi się dojść do orgazmu pochwowego :( Oczywiście nie poddaję się, ale specjalnie nie mam na to ciśnienia. Przed prawie każdym razem mam zapewniony inny orgazm ;)
    Kolejny fajny tekst
    Pozdrawiam

    • Alicja

      Kasiu, pytanie praktyczne: jak masz nogi z przodu to pomagasz sobie rękami? Pytam z ciekawości :))
      A co do orgazmu pochwowego – spróbuj kiedyś odpuścić „inny orgazm” przed, będziesz bardziej gotowa na ten głęboki ;)

  5. Pozycja jest świetna:-) tylko mam problem z łapaniem rytmu, ja ruszam ruszam się tak, a on inaczej, trzyma mnie za biodra i porusza mną. Mimo, że zawsze dochodzimy do orgazmu, to wymaga wiele wysiłku. Czy Wy Alicjo i Drwalu znacie jakieś pomysły, by w końcu złapać ten wspólny rytm? Pozdrawiam:-*

  6. A ja mam z tą pozycją problem. Wysiadają mi zaraz nogi. Mrowieja stopy i bolą biodra przez co zaraz nie mam siły na ujezdzanie. Uwielbiam tą pozycję ale gdy schodzę z konia jęczę z bólu a nie z rozkoszy.
    Nie wiem co robię nie tak :-\

    • Alicja

      Jodełko, a w „normalnym” życiu też masz takie objawy? Chodzi mi o ogólne problemy z kręgosłupem itd w sytuacji innej niż seks…

      • No właśnie nie. Co prawda nie mam do końca zdrowego kręgosłupa, jednak do tej pory to jedyna rzecz która mi dokucza. Mam 21 lat i wiem, że to dopiero początek dolegliwości, aczkolwiek trochę przykro, że zaczyna się wszystko od… Łóżka.
        Ostatnio zaczęłam trochę bardziej się rozciągać, zmieniłam trochę ćwiczenia i odważyłam się spróbować jeszcze raz. Chyba było odrobinę lepiej, bo nawet dałam radę skończyć. Nie spełzywałam obolała z konia pod pretekstem zmiany pozycji. Zobaczymy czy to pomoże na stałe, czy po prostu miałam lepszy dzień ;-)

        • Alicja

          Jodełko, ja jako dziecko miałam krzywy kręgosłup i choć potem go wyprostowałam (bardzo wcześnie zresztą) dość restrykcyjną gimnastyką korekcyjną, to czasem czuję jakiś ból. I mam tak jak Ty – jak się regularnie rozciągam, ćwiczę itd (a ćwiczymy oboje całkiem sporo), to wszystko jest super. Ale jak mam za długą przerwę to od razu kręgosłup mi przypomina ;) Nie są to w tej chwili żadne spektakularne bóle, ale mogę sobie wyobrazić co czujesz. Może naprawdę spróbuj regularnych ćwiczeń? Trzymam kciuki :)

  7. O, to jest absolutnie pozycja nr 1, zarówno u mnie, jak i u mojego Drwala. Przede wszystkim dlatego, że praktycznie zawsze odpływam z rozkoszy :D W kwestii dominacji, jest jakby „mieszana”. Najpierw ja ujeżdżam mojego Drwala, po czym on chwyta mnie za tyłek i… jest cudownie ^^ Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie spróbowali :) nie ma się czego wstydzić, bo dla naszych Drwali jesteśmy najpiękniejsze…poza tym: podniecony facet nie widzi naszych mankamentów, trust me :D

  8. Uwielbiam tą pozycje oboje rytmicznie się ruszamy mam kilka orgazmów a po wszystkim leżę jak żabka pieszczona przez mojego Pana :-) dzięki Alicjo za kolejny świetny artykuł pozdrawiam

  9. W tej pozycji moje orgazmy sa jak z innego swiata. :-)
    A odwrocony jezdziec jest jak dla nas idealny do anlu :-)

  10. Ja niestety nie potrafię dojść w tej pozycji i jeszcze nie odkryłam jak ruszać się żeby było przyjemnie nam obojgu. :( macie może jakieś sprawdzone rady?

    • Z doświadczenia wiem-a to jest moja ulubiona pozycja ;) ze najlepiej jest na twardym podłożu pod nogi tj ławka albo po prostu złożone łóżko. Nadajesz wtedy świetny rytm, bo czujesz stabilność natomiast zauważyłam, ze na miękkim łożu bardziej ciało faluje i tu już trzeba „trzymać się” :):) dużo daje kiedy facet napnie uda kiedy leży. Powodzenia ;)

  11. Witaj Alicjo, muszę przyznać, że nienawidzę tej pozycji, na początku gdy zaczęłam sypiać z moim facetem, mówił, że jest mu super, ale po czasie, gdy chciał żebym była na górze nie potrafiliśmy złapać rytmu, ja miałam wrażenie, że robię to zbyt wolno, a gdy brał mnie za pośladki w górę, wydawało mi się, że to go męczy, więc szybko się zniechęciłam i zmieniliśmy pozycję :(

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter