Szkoła żon

17

Po chwili jej usta znalazły się na moich. Poczułam, co to znaczy kobiecy pocałunek. (…)

Nasze dłonie wędrowały po naszych ciałach. Jej usta lawiną pocałunków schodziły coraz niżej, aż do miejsca, gdzie zaczyna się noga. Potem delikatnie muskała ustami włoski. Cieniutki czarny paseczek… jej ruchliwy i wilgotny język zmierzał do celu. Dłonie odchyliły wargi, odkrywając całą mnie. Język Eweliny wirował wokół mojego kamyczka. Naokoło, tak jak zawsze lubiłam. Coraz szybciej i szybciej. Nagle moje dłonie zanurzyły się w jej włosach, całą sobą czułam zbliżający się wybuch. Krzyczę!
Po chwili Ewelina uniosła głowę. Jej usta jeszcze mną smakowały. Spiłam mnie z jej warg, by zaraz porównać nasze
smaki. Moje dłonie zacisnęły się na jej dużych piersiach, palcami ścisnęłam jej sutki.

Magdalena Witkiewicz, Szkoła żon

Szkoła żon to książka, którą przeczytałam zachęcona Waszymi komentarzami i szczerze mówiąc – całkiem dobrze mi się ją czytało. Witkiewicz napisała całkiem porządne czytadło – owszem, trochę przerysowane jak większość babskich powieści, ale napisane fajnym językiem i ogólnie przyjemne w odbiorze. Nie jest to oczywiście najwyższa półka sklepowa, ale nie są to też najtańsze marki własne ;) W mojej hierarchii Szkoła żon trafia pod szyld „idealne do smażenia dżemu” – czyli w jednej dłoni trzymamy książkę, a drugą mieszamy gęstniejące wiśnie lub truskawki – nie szkoda poplamić, nie trzeba się nadmiernie skupiać, a dzień mija jakoś przyjemniej niż zwykle.

Tyle wstępu, teraz przejdźmy do konkretów.

Szkoła żon

O czym jest ta książka?

Oglądałyście może Lejdis? Albo Seks w wielkim mieście? To mniej więcej o tym samym ;) A zupełnie poważnie: Szkoła żon to książka o kobietach i jak to w książkach (lub filmach) o kobietach bywa, musi być ich kilka, muszą się spotkać lub najlepiej zaprzyjaźnić, muszą różnić się wiekiem, atrakcyjnością, sytuacją materialną i problemami uczuciowymi.

Mamy więc Julię (świeżo po rozwodzie, mąż rzucił ją dla sekretarki), Martę (troje dzieci i konkretna nadwaga), Michalinę (związana z koksem o imieniu „Misiu”; zakochana bezgranicznie w tym palancie – do szkoły idzie, żeby Misiu ją wreszcie pochwalił za obciąganie) oraz Jadwigę (typ kury domowej – składa ubrania w kancik, ma mnóstwo książek oraz męża, który ją zdradza z kim popadnie). Wszystkie panie trafiają do tajemniczej „Szkoły żon”, czyli ekskluzywnego pensjonatu ukrytego w mazurskiej głuszy, by tam odnaleźć w sobie poczucie własnej wartości – oraz sporo orgazmów ;) Orgazmy są dla chętnych, a cały kurs trwa trzy tygodnie – i trzeba za to zapłacić bajeczną sumę.

Co jest największą zaletą tej książki?

Książka jest bardzo dobrze napisana i szczerze mówiąc – nie spodziewałam się takiego poziomu po czymś, co ma klasyfikację erotyczną. Same wiecie jak jest napisana np. trylogia o Greyu – jakby pisał ją gimnazjalista uczący się słów i składni z gier komputerowych. Chińskich gier. W których w zasadzie nikt nic nie mówi. Szkoła żon jest pod tym względem bardzo przyjemna – raziła mnie chyba tylko wszędzie wciskana „kobiecość” jako określenie… cipki ;) Ja wiem, że polski język erotyczny jest albo medyczny, albo infantylny, albo własnie ogólnikowo-metaforyczny, ale „cipka” to przecież takie ładne słowo – czyż nie?

Drugą zaletą są konstrukcje bohaterek – ja polubiłam przede wszystkim dwie – Michalinę i Jadwigę. Naprawdę je polubiłam, co nie zdarza mi się za często, zwłaszcza w tego typu książkach. Michalina ujęła mnie swoją szczerością, spontaniczną radością (uwielbiam motyw przytulania się do drzew i czerpania z nich energii), stosunkiem do Jadwigi i innych dziewczyn. Jadwigę podziwiałam za życiową mądrość, opanowanie, za to jak walczyła o siebie i chciała odzyskać męża. Opowiedziałabym Wam więcej, ale nie chcę psuć Wam lektury, więc na tym poprzestanę :)

Co jest jej największą wadą?

Przerysowanie i nagromadzenie dość nieprawdopodobnych wątków. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że „już gdzieś to wszystko widziałam/słyszałam/czytałam”, bo autorka po prostu połączyła najpopularniejsze wątki literatury i kina kobiecego. Nie podobało mi się także zakończenie – godne raczej harlequina niż porządnej powieści. Szczerze mówiąc o zakończeniu mogłabym napisać naprawdę sporo, ale poczekam z tym, aż Wy też będziecie już po lekturze :)

Ile seksu jest w tej książce?

Wbrew pozorom – wcale nie tak dużo. To znaczy owszem, jest i to całkiem dokładnie napisany, ale jest to raczej kobieca powieść o zabarwieniu erotycznym niż regularna powieść erotyczna w stylu Greya. Cytat otwierający ten tekst wybrałam trochę prowokacyjnie, bo jest to jedyna scena seksu kobiet, a przy tym doskonale oddaje język powieści – konkretny, plastyczny, ale nie wulgarny. Seks – na szczęście – nie przesłonił autorce fabuły.

I teraz moja subiektywna ocena. Jeśli szukacie lekkiej, przyjemnej i łatwej w odbiorze lektury, która Was rozbawi i czasem wzruszy, a przy tym nie zrażają Was harlequinowskie chwyty i trochę zbyt oczywisty rozwój wątków – to śmiało sięgajcie po Szkołę żon. Jeśli jednak nastawiacie się na ostre sceny erotyczne, klimaty BDSM lub na przykład arcydzieło literackie w stylu Remarqua – to szukamy dalej ;)

 

Komentarze17 komentarzy

  1. Przeczytana. :) Również polecam i zgadzam się że nie ma w niej aż tak dużo seksu. Lekka i przyjemna w sam raz na wieczór . :)

  2. Po przeczytaniu Twojego artykułu na pewno w najbliższym czasie sięgnę po tę książkę… najchętniej jednak dowiedziała bym się gdzie kupić takie pończochy jak te na zdjęciu dołączonym do artykułu :) mój Drwal oszalałby na ich widok… ;-)

    • Alicja

      Kathy, to rajstopy :) Ten model nie jest już chyba dostępny, ale jest jego nowsza (ładniejsza!) wersja – z takiej drobniutkiej siateczki z pięknym szwem z tyłu :) Kupiłam całkiem niedawno, więc powinny być dostępne – w znanym sklepie na V. (Ven…ana ;) Kosztują 49 zł. Jeśli będziesz je kupowała, to koniecznie weź rozmiar mniejszy, niż nosisz zazwyczaj. Ja jestem drobna, pończochy kupuję 1/2, ale rajstopy – ze względu na wzrost kupuję często w rozm. 3. Gdy kupowałam te ze zdjęcia to zwiedziona poradami ekspedientek kupiłam rozm 3 – myślałam, że się w nich utopię, a paski udające podwiązki sięgały mi chyba do kolan. Kolejnym razem kupiłam rozm. 2 i było nieporównywalnie lepiej, ale następnym razem zaryzykuję i kupię 1. One są naprawdę elastyczne, więc śmiało kupuj mniejsze, niż Ci się wydaje :)
      Udanych zakupów ;)

  3. Alicjo czyżby to było Twoje zdjęcie? Jeżeli tak, to gratuluję pięknej pupy. :) Jeżeli nie, to i tak gratuluję. :) A co do książki, to na pewno przeczytam.

    • Julia, jeżeli mam być szczery, to Alicji pupa jest dużo ładniejsza. I twierdzę to patrząc z dwóch stron, jako facet i jako zakochany facet ;)

  4. Tytuł mnie zaciekawił. Opis też. A potem opisałaś w skrócie główne bohaterki i… I ja już je znam.
    Kojarzysz „Gotowe na wszystko” (Desperate Housewives)? Mamy Lynette z trójką dzieci, Susanne po rozwodzie ze zdradzającym ją z sekretarką mężem, perfekcyjną panią domu Bree Van De Kamp, którą zdradza mąż i Gabrielle, której facet może nie jest totalnym palantem, ale która jest eks-modelką i dba, by w łóżku było gorąco.

    O ile fabuła może być ciekawa tak za skserowanie postaci i zmienienie im imion książki nie ruszę. A szkoda, bo przecież Autorka mogła wymyślić coś innego niż fanfik do desperatek. ;)

    • Alicja

      Mii – rzeczywiście zapomniałam o „Gotowych na wszystko”! Mi skojarzyło się z „Lejdis” i „Seksem w wielkim mieście”, co chyba tylko pokazuje jak „oryginalne” są te wszystkie scenariusze :))) ale wiesz, nie skreślałabym tej książki tak od razu, bo choć nowatorstwem fabuły nie grzeszy, to jest całkiem przyjemna w odbiorze :)

  5. Czytałam. Istnieje jeszcze druga część książki „Pensjonat marzeń”. Obie te książki są z „Serii z Tulipanem” – polskie autorki zmysłowo i erotycznie. Ja polecam 2 inne książki z tej serii autorstwa Katarzyny Michalak „Mistrz” i „Czarny książe”

  6. Szkoła zon przeczytana:)Pensjonat marzeń również:)
    Teraz przekazałam koleżance..
    Polecam KRYJÓWKĘ-Andrea Camilleri…specyficzna..nie dla każdego..Mroczny labirynt miłości,namietności i pozornie niewinnych pragnień..

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter