Sztuka kochania

11

Ach co to był za film! – powiedziałam, gdy wyszliśmy z Drwalem z kina. Szczerze mówiąc przed seansem nie robiliśmy sobie zbyt wielkich nadziei, bo polskie kino nie jest naszym ulubionym sposobem na rozrywkę, jednak czuliśmy moralny obowiązek by pójść, zobaczyć i… ostrzec was w razie potrzeby ;) I oto jesteśmy ze świeżutką recenzją obrazu przefiltrowanego przez naszą seksualnie rozbudzoną wyobraźnię. Zatem zaczynajmy!

Sztuka kochania

O czym jest ten film?

Jak nietrudno się domyśleć – zwłaszcza po wszechobecnych zwiastunach – Sztuka kochania jest opowieścią o Michalinie Wisłockiej, która zrewolucjonizowała życie seksualne naszych rodziców i, co tu dużo mówić, była jedną z najbardziej wyrazistych kobiet, o jakich kiedykolwiek słyszałam. Przyznam zupełnie szczerze, że gdy rezerwowaliśmy bilety znałam dość dokładnie zawartość książki Wisłockiej, orientowałam się mniej więcej w jej naukowej biografii, ale nie miałam pojęcia o wszystkich meandrach jej erotyczno-emocjonalnej biografii. Co innego przeczytać o kimś: kontrowersyjna pisarka żyjąca w trójkącie z mężem i przyjaciółką, a co innego zobaczyć tę historię na ekranie, podaną wraz z sentymentalnymi utworami jakie znam jeszcze z czasów dzieciństwa.

Napiszę więc tyle, by zaostrzyć apetyty, a jednocześnie nie zdradzać zbyt wiele tajemnic :)

W momencie, gdy poznajemy filmową Michalinę, jest ona ginekologiem pracującym w Poradni Świadomego Macierzyństwa. Ginekologiem uwielbianym przez kobiety, które w gabinecie pani doktor czują się wysłuchiwane, rozumiane i zaopiekowane. Wisłocka nie ocenia swoich pacjentek (ani tych, które mają problem z orgazmem, ani tych, które trafiają wprost z ulicy po pokątnie usuniętej ciąży, ani tych, które nieświadomie stały się kochankami sadystów) – każdej z nich stara się pomóc – i nie jest to tylko pomoc w znaczeniu medycznym, to także pomoc w odkryciu przyjemności z seksu i znalezieniu w nim czegoś więcej niż funkcji rozrodczych. Wyobrażacie sobie sytuację, w której ginekolog pyta, czy miałyście kiedykolwiek orgazm, a po odpowiedzi przeczącej włącza wam muzykę, zasłania parawanem, zachęca do masturbacji i jeszcze daje zza tego parawanu wskazówki? ;) No właśnie. I nie obchodzi jej (lekarki) to, że taka wizyta trwa godzinę, a nie kwadrans, liczy się efekt, czyli orgazm! Pacjentki ją uwielbiają, mężczyźni do niej lgną, władza natomiast próbuje za wszelką cenę utrudnić jej wydanie rewolucyjnej Sztuki kochania.

Wracając do fabuły: w jednej z początkowych scen młoda Michalina poznaje Stanisława (cytat z kina: o Boże! goły papież!!!!! – dla wyjaśnienia: Stasia gra Piotr Adamczyk) – i o tego momentu wątki prywatne splatają się z tymi naukowo-zawodowymi. Wątek małżeństwa ze Stanisławem uważamy za arcyciekawy, więc nie będziemy zdradzać zbyt dużo. Ograniczymy się do wspomnienia, że za namową Michaliny małżeństwo wpuszcza do domu Wandę, której zadaniem jest seksualne zaspokajanie Stanisława. Mówiąc wprost: pani doktor nie przepadała za seksem z mężem, a jednocześnie nie chciała Stasia stracić, wpadła więc na szalony pomysł podzielenia się mężem z przyjaciółką. W momencie podejmowania tej decyzji nie podejrzewała zapewne jakie to przyniesie konsekwencje, ale tak jak zaznaczaliśmy na początku: to nie była zwykła kobieta.

Dlaczego lubię ten film?

Po pierwsze – za historię bez lukru, w której nie ma ani gloryfikacji trójkątów małżeńskich, ani nadmiaru pruderyjności. Jest za to historia zdeterminowanej kobiety, która płaci wysoką cenę za wszystko, o co w życiu walczyła. Bardzo lubię scenę, w której Wisłocka przyznaje, że chciała być jak Skłodowska, a musi wracać do swojego gabinetu lekarskiego – każda kobieta, którą życie zmusza do schowania ambicji do kieszeni zrozumie, jak wielkie rozgoryczenie musiała wtedy odczuwać Michalina. Upór i ambicja przyniosły wymarzoną książkę, ale pozbawiły pisarkę normalnych relacji rodzinnych. Trójkąt z Wandą pozwolił uciec od seksu w pracę, ale na zawsze zmienił całe jej rodzinne życie. Związek z Jurkiem przyniósł namiastkę prawdziwej miłości, ale skończył się poczuciem bycia tą drugą. Wszystko ma tu swoją cenę – i nawet piękna muzyka tego nie załagodzi.

Po drugie – za muzykę właśnie, chociażby tę w scenie tańca do Tylko ty – gdy Stanisław tańczy i całuje raz jedną ze „swoich” kobiet, raz drugą – i gdy na końcu wynosi na rękach Michalinę do sypialni. Michalina czuje, że panuje nad sytuacją i jest mimo wszystko tą jedyną, kochaną. Wanda zostaje w pokoju i już wtedy widać, że cały ten trójkąt przestaje jej pasować, że chciałaby czegoś więcej. A jak jest naprawdę? Tego dowiadujemy się w kilku kolejnych scenach.

Po trzecie – za sprawne dialogi, dużą dawkę humoru i piękny polski PRL ;)

Ile seksu jest w tym filmie?

Jak na tytuł i tematykę przystało – bardzo, bardzo dużo. I ku naszemu zaskoczeniu jest to seks o wiele lepszy niż ten, który widzieliśmy w Greyu ;) Bohaterowie kochają się wszędzie, kamera towarzyszy im i na ścianach, i w biurach, i w zbożu… w dodatku jest to seks dość realistyczny, a pamiętajmy, że w latach 70. ubiegłego wieku nikt przesadnie futerka nie golił (tak, to widać). Mimo wszystko filmowy seks ogląda się całkiem dobrze – może to za sprawą magnetycznej Boczarskiej, która kochała z równą pasją, jak walczyła o swoje życiowe dzieło?

I na koniec mała refleksja: moje drogie Dziewczyny. Jeśli jest coś, o czym marzycie, a brak wam wiary w siebie, motywacji lub kopa do działania, obejrzyjcie ten film. Zobaczycie, że warto jest walczyć – nawet z ludźmi, którzy zabraniają używania słowa członek, bo jak wiadomo, to obraża wszystkich członków partii ;)

 

Komentarze11 komentarzy

  1. Właśnie wczoraj byłam w kinie :)
    Super film, z całego serca polecam… Mimo, że seks nie jest dla mnie tematem tabu to dziewczyny, które mają problem z rozmawianiem o tym jakby nie patrzeć ważnym aspekcie naszego życia powinny go obejrzeć… Film uczy otworzenia sie na ten temat i przede wszystkim pokazuję,że seks to coś pięknego z czego powinniśmy wszyscy korzystać z fantazją i przyjemnością :)

    Pamiętajcie,że seks to nieodłączny element naszego życia. Nie bójmy się o nim głośno mówić, korzystajmy z niego …
    Aż mi braknie słów by pisać jak świetny jest ten film. :)

  2. film już dawno obejrzany! :) z powinności ale i ciekawości, generalnie świetny! A co do meandrów jej życia polecam pogrzebać głębiej i np przeczytać wywiad z córką. Została wgl napisana książka o samej Michalinie z fragmentami jej pamiętników i asystą córki właśnie -polecam. Można dowiedzieć się dużo więcej, niestety również tych przykrych fragmentów

  3. Film świetny! Zachwyciłam się Michaliną i jej romansem z Jurkiem. Oj tak. Ich uczucie było jej potrzebne. Kto zastanawia się czy zobaczyć ten film, powinien przestać się zastanawiać;)

  4. Wspaniały film!
    Gdy wyszliśmy z kina miałam ochotę znów tam wrócić i obejrzeć go jeszcze raz. Zainspirował nas bardzo…
    Uwielbiam ten film za realizm i dosłowność oraz oczywiście za świetną postać Michaliny Wisłockiej.
    Moja ulubiona scena to ta w której Jurek szyję z zasłony spódnicę dla Michaliny i mówi „popatrz jaka jesteś piękna…” <3

  5. Film naprawdę świetny, genialnie zagrany i ze wspaniałą muzyką, idealnie oddającą ducha tamtych lat:)) zwlaszcza że jest to historia kobiety, która zmieniła nasze, Polaków, podejście do seksu. Dziś czerpiemy z niej i jej poradnika. Dlatego nalezą się jej pomniki;))) i upowszechnienie jej lekcji, że z seksu należy czerpać przyjemność, bo on jest dla nas bardzo ważny i ważne są rozmowy o nim.
    A momenty w filmie były zdecydowanie lepsze niż w Greyu;)))

  6. To jeden z niewielu polskich filmów, na który naprawdę warto iść do kina. Ja w Was widzę obraz Michaliny. Teraz mimo powszechnego dostępu do informacji o seksie i wszystkim co z nim związane, ciężko jest znaleźć dobrze napisane teksty jak cieszyć się seksem, dbać o związek i cieszyć się sobą wzajemnie. Cieszę się, że niedawno odkryłam Wasz blog, super się go czyta i bardzo przyjemnie wnoszę w moje życie niektóre pomysły od Was zaczerpnięte. Alicjo, dzięki Tobie w końcu kupiłam moje pierwsze kulki gejszy! Długo szukałam tych odpowiednich dla mnie. Dzięki wielu tekstom z bloga i komentarzom do nich, zdecydowałam się na zakup i jestem bardzo zadowolona. Piszcie dalej, bo co my będziemy z mężem czytać w tych internetach! ;)

  7. U mnie też już dawno obejrzany, chyba nawet na otwarciu:) Osobiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczona filmem. Cudowny jest przekaz mówiący, że kobieta w każdym wieku ma szansę na orgazm, a to że ma 30 lat i jeszcze go nie przeżyła, w ogóle jej nie skreśla! Sama Michalina w wywiadach mówiła, że myślała,że nie jest zdolna do odczuwania takiej rozkoszy- a tu proszę, jednak się udało! :) Trzeba być otwartym i próbować- warto! A poza tym jeszcze dodam, że mimo że jestem kobietą, uważam,że Magdalena Boczarska ma wspaniałe ciało i naprawdę piękne piersi!:)

  8. Byłam na Filmie rewelacja mam wrażenie ,że Alicja dla niektórych kobiet jest taka Miśką Wisłocką:) jak wyda z Drwalem książkę to będzie to Sztuka Kochania 21 wieku pozdrawiam

  9. Film bardzo przyjemny! Wybralismy sie ze znajomymi, kazdy wyrazil opinie zadowolenia :) ale… Kiedy z narzeczonym zaczęliśmy o nim wiecej mówić ciagnac temat seksu upodoban itd zrobilo sie niezręcznie…. Niestety temat seksu jest jeszcze trudny…
    Alicjo, Drwalu dzialajcie i oswajajcie ludzi z tym, jakże przyjemnym tematem!
    PS. Kiedy książka? Okrutnie nie moge sie doczekac!!!:))

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter