Trening z kulkami – przygotowania

2

Obiecałam wam rozpisanie dokładnego planu „treningowego” – i oczywiście zamierzam dotrzymać słowa! Zaczęłam nawet wprowadzać kolejne punkty w życie, by na własnej skórze przetestować siłę moich rewelacji – i już chciałam zacząć z wysokiego C, czyli z udostępnienia wam gotowych przykładów, gdy nagle… spłynęło do mnie kilka niepokojących maili:

Alicjo, noszę kulki już drugi dzień z przerwą na trening – jak długo jeszcze mam je nosić, żeby przyspieszyć efekty?

Czy mogę pożyczać kulki od siostry, skoro mamy progresywne i tam są aż cztery kuleczki?

Czy od noszenia kulek mogą robić mi się otarcia? Bo wkładam na siłę i potem mnie piecze…

Co mam zrobić, gdy urwał mi się sznureczek? Dokleić? Nosić bez?

Czy wkładanie palcami wystarcza, czy może lepiej dopchnąć te kulki głębiej wibratorem?

Czy skoro mam już kulki to mogę wyćwiczyć też sobie tyłek?

O mamo. Zaniepokoiłyście mnie tym konkretnie – i choć odpisałam na każdy z tych maili, postanowiłam zrobić oddzielny post przedtreningowy – po to, żeby nikt tutaj nie zrobił sobie krzywdy. Wiem, że wiele z was zna te zasady, więc do was mam prośbę specjalną: dopiszcie w komentarzach to, o czym być może zapomniałam.

Trening z kulkami - przygotowania

1. Kulki są tylko Twoje

– więc możesz się nimi dzielić jedynie z Twoim facetem ;) Nie pożyczaj kulek mamie, siostrze, koleżankom ani innym kobietom z otoczenia, bo to gadżet tak intymny, że nie wypada się nim po prostu dzielić. Wiem, że niektóre dziewczyny potrafią poprosić o jednorazowe wypożyczenie kulek, ale to naprawdę lekka przesada. Każda rzecz, która wchodzi do Twojej cipki powinna być wyłącznie Twoja – bez względu na to, czy mówimy o kulkach gejszy, tamponach czy o męskim toporku ;)

2. Nic na siłę

Powtarzam to do znudzenia, a i tak część z was wciska kulki na siłę :) Powtórzę zatem raz jeszcze: włożenie kulek nie powinno być męką, tylko przyjemnością. Jeśli więc akurat nie jesteś choć lekko wilgotna, bo zabawę kulkami naprawdę traktujesz jak trening – to pomóż sobie odrobiną żelu. Ja zawsze nakładam kropelkę lubrykantu na moje czarne perły, niezależnie od tego, czy akurat jestem „nawilżona”, czy nie – po prostu z żelem jest o niebo łatwiej i przyjemniej. Przecież robienie sobie otarć kulkami mija się z celem!

3. Zasada małych kroczków

Trening mięśni kegla, tak jak każdy inny trening, wymaga małych kroczków. Jeśli jesteś początkującym biegaczem i w ramach pierwszego biegu uprzesz się na 10 kilometrów, to możesz po drodze wyzionąć ducha lub – w najlepszym razie – rano nie wstać z łóżka. Z kulkami jest identycznie, dlatego najpierw trzeba się z nimi oswoić, potem wkładać na kilka minut, a dopiero zaprzyjaźnieniu nosić dłużej niż kwadrans. I pamiętaj o tym, że nosimy je zawsze w ruchu, podczas jakiejś aktywności.

4. Higiena absolutna

Po każdym umyciu kulki trzeba dokładnie umyć i schować w bezpieczne miejsce – czyli na przykład do woreczka. Tak naprawdę wystarczy do nich ciepła woda, bo jakby nie patrzeć cipka nie jest sterylnym miejscem, jednak raz na jakiś czas warto po zdezynfekować kuleczki specjalnym płynem. Ta zasada dotyczy zresztą wszystkich zabawek intymnych.

5. Kulki to nie korek

Mój ulubiony punkt! Wiem, że nasze ekstremalne wyznanie: kulki gejszy dla faceta, w którym to Drwal opowiada co czuje facet z kulkami w tyłku mogło rozgrzać Twoją wyobraźnię, jednak przypominam, że kulki to nie korek :) Owszem, można się nimi niecnie zabawić, ale do treningu panowania nad tyłeczkiem zdecydowanie lepiej używać korków analnych, one naprawdę ułatwiają taki „trening” ;)

6. Rozmiar ma znaczenie

Jeśli czujesz, że Twoje kulki z Ciebie wypadają, są za duże albo dają Ci jakikolwiek dyskomfort, zastanów się, czy dobrze wybrałaś. Wszystkie wskazówki na temat wyboru znajdziesz w tekście: Rodzaje kulek gejszy – jak wybrać właściwe? A jeśli masz mimo wszystko jakieś wątpliwości, to zawsze możesz do mnie napisać. I pamiętaj – kulki wkładamy palcem! Nie dopychaj ich na siłę aż do samej macicy :)

7. Nie naprawiamy sznurków ;)

Dobrze wiesz, że mam zapędy DIY i wiele rzeczy robię po prostu sama, ale nawet ja odradzam eksperymentowanie przy kulkach gejszy. Jeśli urwie Ci się sznureczek, pęknie kulka, porysuje się powierzchnia lub kulki wpadną Ci do beczki z atramentem – wywal je. Szkoda Twojego zdrowia i nerwów, a wierz mi, że prędzej lub później trafisz na izbę przyjęć z zakleszczonym ciałem obcym – więc żeby nie było, że Alicja nie ostrzegała ;)

A teraz wykorzystaj ostatnie dni kulkowej wolności, uzupełnij lubrykanty i zbierz się w sobie, bo niedługo zaczynamy trening! Zobaczysz, będzie super :D

Komentarze2 komentarze

  1. Mam pytanko! Jestem szczęśliwą posiadaczką progresywnych kulek z serii Greya. Jestem ciekawa po czym można poznać że to już czas na cięższy zestaw kulek? Nigdy żadnych nie używałam więc zaczęłam od najlżejszych. Szybko zapomniałam że mam je w sobie i nosiłam je blisko godzinę… Potem zmieniłam na troche cięższe i było to samo. Teraz znów zwiększyłam ciężar i nadal zapominam że je mam w sobie i noszę po godzinie albo i więcej :/ więc pytanie – czy to ja robię coś źle podczas używania ich czy jakimś dziwnym trafem mam tak mocne mięśnie kegla że powinnam używać malutkich i ciężkich kulek? Zawsze kiedy je wkładam to albo sprzątam w domu albo ide na spacer byleby tylko być w ruchu ;)

    • Alicja

      Wiki, może napisz do mnie na fb albo przez formularz kontaktowy – ile masz lat, czy rodziłaś naturalnie, czy to Twoje pierwsze kulki – nie chcę Cię tutaj publicznie wypytywać :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter