Walentynkowe perwersje

10

Choć praca nad książką pochłania mnie ostatnio niemal w całości, nie znaczy to wcale, że o was zapomniałam! Wręcz przeciwnie – myślę nawet intensywniej niż zwykle. I wiecie co wymyśliłam? Pewnie nie wiecie, więc wam podpowiem: otóż wymyśliłam, że Walentynki są idealną okazją na rozwiązanie większości problemów, jakie przebłyskują w waszych mailach, komentarzach czy listach. Problemów z nieśmiałością, z orgazmem, z blokadą przed realizowaniem perwersyjnych fantazji, problemów z seksem oralnym, analnym czy jakimkolwiek innym, jaki akurat wydaje się wam pociągający. Problemów ze zdominowaniem partnera albo wykonaniem pierwszego w życiu striptizu. Problemów z przekroczeniem granicy, po której seks smakuje jak egzotyczny, przyjemnie soczysty owoc, zrywany z gałęzi z grzeszną przyjemnością.

walentynkowe perwersje

Wiem, że dla wielu z was Walentynki są tylko komercyjnym świętem handlarzy, wciskających promocję na czerwone żelazka czy pralki. Wiem też, że głupio jest szaleć w sypialni, gdy na co dzień nasze łóżko przyjmuje temperaturę chłodni. Dlaczego by więc nie wykorzystać tego dnia i nie wyświadczyć sobie wyjątkowo seksownej przysługi? Przecież pod pretekstem niewinnego obchodzenia Walentynek możemy przemycić do sypialni rzeczy, o jakiej Wisłockiej się nie śniło! ;) Jak to zrobić? Już tłumaczę:

Krok pierwszy: plan doskonały

Zadaj sobie kluczowe pytanie: czego brakuje mi w seksie, co chciałabym poprawić, czego chciałabym spróbować lub na co po prostu mam ochotę? Może marzy Ci się wieczór z przebierankami, ale bałaś się reakcji swojego faceta? Może chciałabyś go zaskoczyć perfekcyjną sztuką połykania, ale o tej pory jakoś głupio było to zainicjować? A może chciałabyś być zdominowana i poczuć na nadgarstkach zacisk skórzanych kajdanek? To wszystko jest do zrobienia! Ja na przykład mam ochotę pobyć zmysłową lolitką i paradować przed Drwalem w piórkach i czerwonej bieliźnie. Kuszenie z przymrużeniem oka, by na końcu Drwal pokazał mi, kto tu rządzi. Dobry plan? ;)

Krok drugi: uprzedź go o planach

…oczywiście nie robimy tego dosłownie. Z doświadczenia wiem po prostu, że warto rozpalać zmysły odpowiednio wcześnie, by na koniec doczekać się prawdziwej eksplozji. Wyślij swojemu facetowi liścik, maila, smsa czy ładną karteczkę z zaproszeniem na striptiz, szkołę głębokiego gardła czy chociażby erotyczny masaż. Zrób to dwuznacznie, elegancko, ale na tyle konkretnie, by domyślał się, co go czeka ;) Taka karteczka nie tylko podkręci atmosferę, ale przede wszystkim da mu szansę przygotowania się na ten wieczór – wino, seksowna koszula – niech facet ma szansę wykazać się, jak należy.

Krok trzeci: daj sobie trochę luzu

Walentynki są takim dniem, gdzie wszelkie granice nikną pod naporem serduszek. Choćbyś ubrała się w czerwone koronki, posypała brokatem i obkleiła czerwonymi piórkami, to tego dnia i tak będziesz mieścić się w normie. Powinnam zresztą napisać: będziesz wyglądać zjawiskowo! Być może pamiętasz, że w tamtym roku bojkotowaliśmy Walentynki zupełnie, przez co w tym roku odbiło nam z podwójną mocą ;) Bielizna leży już przygotowana w pudełeczku, szpilki czekają schowane pod naszym łóżkiem, a ja walczę sama ze sobą, by nie dmuchać serduszkowych balonów, które w przypływie euforii ostatnio kupiłam i ….. cóż, chyba czuję, że tę walkę przegram ;) Skąd u nas taka zmiana? Otóż chyba stąd, że wzięłam sobie do serca radę, jaką wielokrotnie dawałam wam w mailach: żyje się tylko raz, więc jeśli nie teraz, to kiedy? Nawet jeśli Drwal zwinie się ze śmiechu, gdy będę się przechadzać pomiędzy tymi balonami, to przecież jak już się wyśmieje, to odwdzięczy się za te starania… czyż nie? ;)

Nie bójcie się więc, moje kochane. Zaszalejcie tej nocy z koronkami, niech wasi faceci wspominają wasze stroje jeszcze długo. Odważcie się na rzeczy, które były gdzieś poza zasięgiem, bo serduszkowy nastrój sprzyja odważnym zabawom. Nie wstydźcie się wszystkiego, co wydawało wam się trochę kiczowate – płatków róż, skrajnie romantycznych filmów, specjalnie przygotowanej kolacji czy tańczenia przy wolnych balladkach – w ten jeden wieczór naprawdę można zaszaleć. A gdy choć na moment zwątpicie w seksowne przebieranki, pomyślcie sobie o tym, że gdzieś niedaleko was, niejaka Alicja właśnie dmucha czerwone balony i zarzuca na ramiona boa z czerwonych piórek – z pewnością od razu zrobi wam się lepiej ;)

 

White Rvbbit wybór Alicji

Komentarze10 komentarzy

  1. Właśnie takiego wsparcia potrzebowałam! ❤
    Nowa bielizna, całkiem inna niż zazwyczaj, czeka schowana w szafie, plan jest, teraz tylko odwaga ❤

  2. Alicjo, Drwalu, czy moglibyście zrobić krótki poradnik po węzłach? Czym i jak wiązać partnera żeby nie skrzywdzić ale też żeby za szybko się nie wyswobodził? Uwielbiam Was kochani!

  3. Bez wzgledu na to, jak bardzo komercyjnie zepsute to swieto, to warto schowac uprzedzenia + myslenie, ze jego obchodzenie jest „passe” I dac sie zwariowac, zwyczajnie, po prostu, tak jak napisala Alicja: zycie jest naprawde krotkie. Zrobiono kiedys bardzo znany eksperyment, trwajacy wiele lat. Pomijajac jego szczegoly, warto wspomniec o wnioskach tego eksperymentu: wiecie czego ludzie najbardziej zaluja u schylku zycia/na lozu smierci? Tego, ze nie mieli odwagi zyc I robic tego, czego naprawde chcieli, ze wstydzili sie okazywac uczucia, ze nie potrafili zawalczyc o marzenia I nie zdobywali sie na zadne szalenstwa. Wiec odrzucmy zyciowy pragmatyzm I nawet jesli jest to najbardziej kiczowate, przesycone komercja swieto, to CO Z TEGO? Jakie to ma znaczenie na tle fantastycznie (moze tez nietypowo) spedzonych chwil z bliskim czlowiekiem? Tez planuje niespodzianke (niegrzeczna wycieczka pod grzecznym pretekstem), dziewczyny (a moze Panowie?) podzielcie sie swoimi namietnymi niespodziankami :)))

  4. Poszłam za Twoją radą i wyszło rewelacyjnie! Od dłuższego czasu czytam Wasze artykuły i są bardzo inspirujące. Jestem mężatką od 4 lat, a razem jesteśmy od 13 lat. Mąż jest moim jedynym kochankiem. Mamy dwójkę dzieci chłopiec prawie 3 lata, córka 4 miesiące. Nasze pożycie już dawno straciło swój „blask”. Ale dzięki przeczytanym tu poradom mój mąż wielokrotnie już mówił „Wow!”
    Muszę jeszcze zacząć czytać przepisy kulinarne.. ;)
    A propo wczorajszego wieczoru to zrobiłam tak: od rana wysylalam mu zdjęcia (zrobione wcześniej przez przyjaciolke) w czerwonej mini, czerwone szpilki, pończochy itp.. co 2 godz dostawał nową fotkę. A wieczorem pokazałam sie w tym samym stroju. Świeczki, muzyka i krzesło. Posadziłam go, zdjęłam jedna pończoche i związałam mu ręce z tylu do oparcia krzesła. Szalem zawiazalam oczy i piescilam ustami..
    Nie będę skromna. Jestem dumna z rezultatu. :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter