Waniliowy seks

7

– Co to jest waniliowy seks? – pytam, żeby tylko nie skupiać się na tym intensywnym, palącym, seksownym spojrzeniu, którym mnie obdarza. Śmieje się.
– Czysty seks, Anastasio. Żadnych zabawek ani dodatków. – Wzrusza ramionami. – No wiesz… a właściwie nie wiesz, ale to jest właśnie to.
– Och. – Myślałam, że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. Ale co ja tam mogę wiedzieć..”
E. L. James, 50 twarzy Greya

Waniliowy seks

Po lekturze książki E.L. James waniliowy seks brzmi jak wyrok nieskończonej nudy – bo po co wracać do wanilii, skoro pod ręką jest tyle wariantów pieprzu? Tyle tylko, że to nie do końca tak.

Waniliowy seks wcale nie jest nudą. Nie ma nic wspólnego z rozłożeniem nóg do pozycji misjonarskiej i mechanicznym odprawieniem oklepanego scenariusza. Niektórzy mówią, że waniliowy seks to po prostu każdy seks pozbawiony gadżetów – więc teoretycznie możesz zaliczyć kogoś w akademiku po imprezie, zapomnieć zapytać o jego imię i we mglistych wspomnieniach szukać w tym wanilii. Ja wolę tę drugą teorię, mówiącą o tym, że wanilia jest słodka i nieprzypadkowa.

Waniliowy seks jest zatem delikatny, romantyczny, niespieszny. Lekko słodki, ale z miejscem na niespodziewany dreszcz pikanterii… Czysty i pozbawiony wszelkich rozpraszaczy, które w takim wydaniu są zupełnie niepotrzebne. Nie ma kajdanek, sznurów, opasek na oczy, nie ma klamerek na sutki, wibratorów, pejczy, nie ma niczego, co odwracałoby Twoją uwagę od Niego a jego od Ciebie. Jesteście tylko Wy.

Waniliowy seks to rytuał, w którym jesteście skupieni tylko na sobie, milimetr po milimetrze. W którym możecie powoli odkrywać Wasze ciała i doświadczyć rzeczy, jakich nigdy w życiu nie poczulibyście przy ostrym … nie-waniliowym seksie. Tego, że On reaguje inaczej, gdy dotykasz go opuszkami palców po karku. Tego jaki zapach ma jego skóra tuż za uchem. Tego w ilu miejscach czujesz dreszcz, gdy jego dłonie zaciskają się na Twoich biodrach… Waniliowy seks to seks, do którego dobrze wracać choćby po to, by mieć czas na pomyślenie o tym, że jesteście tylko Wy i że właśnie kocha się z Tobą fantastyczny facet. Kocha, a nie pieprzy.

I jakkolwiek patetycznie to zabrzmi – waniliowy seks to seks, w którym orgazm zaczyna się w głębokim patrzeniu sobie w oczy – a kończyć może bardziej spektakularnie niż konkretne trzęsienie wibratorów ;)

 

Komentarze7 komentarzy

  1. Bardzo to piękne, Alicjo… Nie mam nic przeciw zabawkom, różnym pozycjom – jak ktoś lubi, niech ma, niech robi… Ale właśnie ten waniliowy seks (uwielbiam od zawsze zapach wanilii, nawet w samochodzie mam taki „zapachowiec”) to spełnienie marzeń o tym, co może dawać seks z osobą kochaną, ukochaną, zaopiekowaną…

  2. Gimbaza potrafi operowac o wiele bardziej wyszukanym jezykiem niz napisany jest ten grey. Podziwiam tych co byli w stanie ten prostolinijny belkot przeczytac, dziwi mnie to ze mozna sie tym upajac. Sa lepsze erotyki, np. Kuzynki , czy z watkami erotycznymi np. Samotnosc w sieci. Plus za bloga jako polaczenie kuchni z sypialnia. ogolnie traci mi tu pewnym polskim forum erotycznym ;]

  3. Waniliowy seks to coś pięknego. Uwielbiam co jakis czas do niego wrócić z moim drwalem, zapominam wtedy o wszystkim co nas otacza, zostajemy tylko my. Czas oczekiwania kiedy drwal się ze mną droczy, kiedy wchodzi we mnie samą główką… Kiedy już wije i wyginam się pod nim prosząc o więcej… Kiedy w końcu wchodzi we mnie cały, wypełniając mnie do granic… Kiedy patrzy mi przy tym głęboko w oczy… W tle leci muzyka, lecz w tej chwili już nie potrafię się na niej skupić, jest tylko on, każdy jego dotyk, każde musnięcie potrafi sprawić że jestem na granicy… Każdy kto lubi ostry sex powinien co jakiś czas wracać do tego „waniliowego seksu”,to on umacnia naszą więź, naszą miłość. Kiedy ostatnio miałam ochotę na ostry sex, a mój drwal był taki delikatny i czuły, uświadomił mi jak bardzo tego potrzebowałam…

  4. Tego waniliowego seksu oczekiwal chyba moj byly partner ale sie nie dowiedzialam bo wlasnie dlatego sie rozstalismy on oczekiwal odemnie waniliowego sexu a ja tak spokojnego rodzaju sexu nie umiem uprawiac

  5. Ja z moją Kocicą uwielbiamy taki waniliowy sex. Prawie zawsze wcześniej czy później na nim się kończy i do niego dążymy. Nawet jeśli wcześniej było ostro, lub bardzo ostro. To odczuwanie siebie, skupienie się na partnerze, na odczuwaniu, reakcjach. Bliskość jakiej nie daje inny seks. Klasyk w naszym waniliowym wykonaniu nigdy nie jest nudny i potrafimy czerpać z niego niesamowite pokłady przyjemności. Uwielbiam pomalutku wchodzić w nią i patrzeć w jej oczy, jak zmieniają się pod wpływem emocji. Obejmuję ją wtedy całą w ramionach wręcz ukrywam przed całym światem i czuję każdym kawałkiem ciała, każdym oddechem, bezdechem, westchnieniem rozkoszy. Potrafimy kochać się, tak do końca, nie poruszając się w ogóle w sobie lub tylko oczami, to jest coś niesamowitego.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter