Ile warto wydać na lubrykant?

20

Dostajemy od was mnóstwo pytań dotyczących lubrykantów, a dokładniej tego, czym się różni żel za 10 zł od tego za 100 – i czy jest to różnica na tyle znacząca, że warto w nią zainwestować. Jak już pewnie wiecie z poprzednich tekstów i naszych odpowiedzi, zwykle używamy lubrykantów wodnych (one są też najlepsze do zabawek!) – chyba, że mamy zamiar zaszaleć w wannie albo pod prysznicem, wtedy kupujemy silikonki. Żele, które trafiają do naszych kosmetyczek są zwykle bezwonne i hipoalergiczne, ale o tym też już wiecie ;) Przejdźmy zatem do konkretów.

Ile warto wydać na lubrykant

Zacznijmy od zasady ogólnej, obowiązującej przy każdych zakupach – w zasadzie każdą rzecz, bez względu na to, czy mówimy o butach, wiosennym płaszczu, mikrofalówce, szklankach czy wieszaku na krawaty możemy wybrać w wersji bardzo podstawowej, wersji bardzo premium i całą masą rzeczy pomiędzy. Tak samo jest z lubrykantami. Podstawowym celem każdego z nich jest zapewnienie poślizgu wtedy, gdy natura już nie daje rady – i ten cel spełniają w zasadzie wszystkie żele, bez względu na cenę, markę i opakowanie. Cała sztuka uwodzenia zaczyna się jednak nieco dalej, gdy jakiś szalony projektant zacznie wabić nas zmysłową buteleczką, nęcić seksowną tasiemką na szyjce czy intrygować magicznymi właściwościami, które to mają nas wznieść na najwyższy poziom rozkoszy.

Gdy zwykle używamy czegoś „zwykłego”, dostępnego wszystkim znanym nam śmiertelnikom, możemy nagle usłyszeć niecne podszepty, które mówią: a może by tak spróbować więcej? Znam to ja, z pewnością znacie także wy – w końcu te tajemne szepty nękają każdą kobietę, zwłaszcza gdy ma jakąś chandrę ;)

Nie powiem Ci zatem ile powinien kosztować lubrykant, bo nie ma na to dobrej odpowiedzi – powiem za to co się stanie, jeśli przypadkiem skusisz się na te piękne ;)

Po pierwsze – otrzymasz trochę więcej niż zwykle, bo flakoniki Lelo czy Bijoux Indiscrets są większe niż te standardowe. Po drugie i najważniejsze – przekonasz się co znaczy jedwabista gładkość i magiczny skład, i jak to jest nie dolewać żelu pięć razy podczas jednego seksu, bo kilka kropel naprawdę wystarcza. Po trzecie – będziesz mieć wrażenie, że trzymasz… dobre perfumy, co w niektórych sytuacjach jest nie do przecenienia. I nie chodzi mi nawet o warunki ekstremalne, takie jak trzydniowy pobyt u przyszłych teściów, gdzie machanie tradycyjnym lubrykantem nikomu na dobre nie wyjdzie… ;)

Wiem, że dwa pierwsze argumenty są zdecydowanie bardziej rzeczowe, jednak mnie, jak to z kobietami bywa – Bijoux Indiscrets uwiodły nie składem, a… flakonikami, które można bez żenady trzymać przy innych kosmetykach, przypadkowo pochwalić się koleżance czy też zwyczajnie cieszyć się przy aplikowaniu go na swoje kulki. Można je zabrać na trzydniową wyjazdową randkę z facetem premium, gdy naturalne nawilżenie jest skazane na szybki koniec (Drwalu, pamiętasz..?) albo kupić je swojej dziewczynie, która ma problemy z suchością i zwyczajnie się ich wstydzi (w końcu dajesz prawie perfumy, a nie seksualną aluzje, że chcesz więcej;)

A co z ekstra doznaniami?

Ekstra doznania są frywolnym dodatkiem, którym warto urozmaicać sobie życie. Podstawową cechą żelu jest nawilżenie, skuteczność, wygoda użycia… cała reszta to już bonusiki.  My na przykład nie przepadamy za żelami smakowymi (bo ten smak jest po prostu jakiś sztuczny), ale od czasu do czasu bawimy się na przykład lubrykantem z efektem chłodzącym, bo taka zabawa przypomina wariacje z kostką lodu… a ja mam frajdę patrząc, jak naprężony toporek na sekundę musi się skurczyć :)

Piękne flakoniki mają często dodatkowe „ukryte” opcje, na które warto zwrócić uwagę. Lubrykanty Bijoux Indiscrets składają się na przykład z naturalnych, jadalnych olejków, dzięki czemu można je bez obaw namiętnie polizać. Niektóre z nich, takie jak Twenty One pełnią podwójną funkcję – żelu i olejku do masażu, a więc można nimi wykonać erotyczny masaż zakończony gorącym seksem, po którym nic nikogo nie będzie szczypało. Inne zapewniają szalone temperatury, zmieniając toporki w ogniste miecze lub prawdziwe sople lodu… Opcji jest wiele ;)

Jak wybrać najlepszy?

Pragmatycznie. Zastanów się na jak długo wystarcza Ci jeden lubrykant, do czego go potrzebujesz, czy chcesz używać go do zabawek (przypominam: do zabawek tylko wodne!), czy masz zamiar go chować czy raczej stawiać między kosmetykami, czy jest tylko dla Ciebie, czy może ma być (wspólnym) prezentem, czy kupujesz go bo masz chandrę czy po prostu masz ochotę sprawić sobie piękny dodatek do niegrzecznych zabaw.

I pamiętaj – najważniejsze jest to, by potem sprawdzić dokładnie, w jak wielu namiętnych fantazjach można ten żel wykorzystać ;)

Komentarze20 komentarzy

  1. Kochana Alicjo czy mogłabyś polecić jakiś lubrykant na ten „pierwszy raz”?;) chciałabym żeby on również spełniał rolę olejku do masażu ale nie wiem czy znajdę odpowiedni, co sądzisz o tych które proponuje durex?;)
    Pozdrawiam Cię cieplutko ;))

    • Alicja

      Anno, durexa używam tylko podstawowego, niebieskiego – ale on się nie nadaje do masażu (to zwykły, wodny, hipoalergiczny żel), innych durexa nie używamy. Jeśli chcesz coś lepszego to nie szukaj u Durexa tylko spróbuj np Bijoux Twenty One – on jest właśnie do masażu i zabaw. Do masażu szukaj silikonowych, bo wodne za szybko wysychają :)

  2. Wiele lubrykantów mnie i mojego Drwala po prostu znieczula, nie wiem czy tylko my tak mamy? ;) Wtedy zabawa wydłuża się, chociaż wcale tego nie potrzebujemy, ponieważ mam w łóżku długodystansowca, który umie kontrolować orgazm, ale te żele mnie i jego znieczulają. Potrzebuję żelu, który zapewni jedynie poślizg i nawilżenie bez tych wszystkich efektów, czyli bez żadnych słodzików, zapachów i innych „upiękniaczy” ;(

    ps. we wcześniejszym komentarzu pozjadało mi wszędzie „i” więc piszę od nowa.

    • Alicja

      Paola, a próbowaliście silikonowych? mają słabszy smak (a to jak piszesz wam niepotrzebne), ale są dużo bardziej wydajne – a więc dajesz kroplę i nie wysycha. Możesz go przez to dać naprawdę malutko, znacznie mniej niż wodnego. Wy ich używacie „na gołe ciało”, że tak zapytam, czy na gumki?

      • Na „gołe”. Hm, nie próbowaliśmy, tak naprawdę pierwszy raz słyszę o takich:) Zawsze używaliśmy wodnych. Muszę przetestować, bo te wodne faktycznie zdecydowanie za szybko wysychają :)

    • Dziękuję za odpowiedź :) Wnioskuję, że jestem na czarnej liście czytelników, dlatego podaruję sobie zakupy w namiętnym butiku i skorzystam ewentualnie z „alledrogo”, tam sprzedający przynajmniej nikogo nie dyskryminują. Pozdrawiam tak chłodno jak to prawdopodobnie robi Crazy Cold Lube od Bijoux Indiscrets ;)

      • Alicja

        Anno, tak szczerze to zupełnie nie rozumiem ostrości Twoich słów. My nie jesteśmy sklepem, nie prowadzimy go, staramy się wam doradzać i dzielić doświadczeniami, ale my to my, a sklep to sklep. Gdybyś napisała bezpośrednio do sklepu, pewnie od razu miałabyś odpowiedź. Przeczytałam Twój komentarz wtedy w pracy i zanim mogłam w ogóle sprawdzić ten lubrykant (czyli po powrocie do domu) po prostu… zapomniałam. Zobacz co się dzieje tu i na naszym facebooku, ile wiadomości mamy od was. Naprawdę myślisz, że mamy czarne listy?

        • Alicjo, z wiekiem robię się coraz bardziej wredna. Jeśli rzeczywiście brak odpowiedzi nie był spowodowany moim istnieniem na czarnej liście to szczerze przepraszam za mój przepełniony ironią komentarz. :( Myślałam, że może pamiętasz, czy termin ten wynosi 3 miesiące jak Durex, czy jednak trochę dłużej..

          • Alicja

            Anno, tak szczerze to ja rzadko patrzę na daty ważności :)) durex, którego czasem używamy to w zasadzie zwykła woda, wątpię, żeby cokolwiek mu się działo po tych 3 msc. Inną sprawą jest to, że ja bardzo szybko zużywam te lubrykanty, więc pewnie nie stoją po 3 miesiące nawet – bo przecież używam ich ciągle przy wkładaniu kulek gejszy. Nie jestem nawet pewna, czy Bijoux ma jakiekolwiek zastrzeżenia co do terminu przydatności po otwarciu, czy one nie są przypadkiem „do zużycia”, jak inne kosmetyki. Pamiętam, że producent szacował zużycie na 56 aplikacji :)) Napisałam już do sklepu, więc jak dostanę odpowiedź to Ci wkleję, bo jesteśmy w podróży i znów ledwo ogarniamy wasze wiadomości ;)

          • Alicja

            Anno, 12 miesięcy po otwarciu, sprawdziłam ;) – większość kosmetyków Bijoux tak ma.

  3. Alicjo czy mogłabyś mi napisać gdzie mam szukać polecanych przez Ciebie lubrykantów? z góry dziękuje , będę próbować pozdrawiam :-)

  4. Czy do seksu analnego można użyć zwykłego lubrykantu, czy trzeba kupić specjalnie do tego dedykowany produkt? Jest jakaś różnica?

    • Iza, w ostateczności możesz użyć każdego. Te do seksu analnego są trochę gęstsze (dłużej pozostaje efekt nawilżenia) oraz zawierają substancję które ułatwiają rozluźnianie – to główna różnica.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter