Wio koniku, czyli dlaczego lubię na jeźdźca

22

To będzie krótki tekst o długiej nocy… tak, taki sucharek na dzień dobry. A poważnie – dziś opowiem o pozycji, którą darzę szczególną sympatią. Pozycja na jeźdźca, bo o niej mowa, to coś, co daje wiele możliwości, które aż proszą się o wykorzystanie…

Dbając o swoją reputację (aby nie wyszło, że myślę wyłącznie o sobie) powiem, że Panie również cenią sobie tę formę spalania kalorii w łóżku, ale o tym opowiem za chwilkę… nie pomijając oczywiście ważnych szczegółów. Skupię się jednak przede wszystkim na tym, co Drwal ma z tego i dlaczego lubi tę formę… oraz jak może pomóc swojej Pani, nadal myśląc o sobie. Bo facet przecież jest po to, aby pomagać. Prawda? ;)

Przechodząc do rzeczy – musimy przede wszystkim pamiętać, że w tej pozycji rządy przejmuje Pani… To ona nadaje tempo, głębokość oraz sama dba o swoje doznania. Owszem, pozycja ta trochę uprzedmiotawia Drwala… a właściwie jego toporek, ale czy nie o to czasami chodzi? ;) Drodzy Panowie, musimy przyznać, że seks to nie tylko miłe głaskanie – czasami to walka, czasami wręcz bardzo agresywna, czasami trzeba przegrać… żeby wygrać. Przegraj, poddaj się, dobrze Ci radzę. No… może warto pomóc czasami trochę swojej Pani, gdy braknie jej sił, ale nadal to Ona tu rządzi, a Ty patrz i korzystaj ;)

Właśnie… jeżeli mówimy o korzyściach, to masz dwie. Przede wszystkim – widoki jakie masz przed sobą. Nieważne czy Pani siedzi na Tobie przodem, czy tyłem… nadal jest to piękne. Niesamowite w tej pozycji jest wszystko, to że Ona działa sama, to że pozwala na siebie patrzeć w bardzo zwierzęcy sposób… a nawet się tego domaga. To, że gdy się nad Tobą pochyla, jej włosy zamykają was w jej świecie i jej zapachu… no tak rozmarzyłem się…

Pozycja na jeźdźca

Druga korzyść – wyjdzie ze mnie lenistwo, ale cóż… Pani sama się obsłuży. I co jeszcze ważniejsze, zrobi to z Tobą inaczej, niż zrobiłbyś sam. Możesz oczekiwać całej palety działań od delikatnych długich pociągnięć po szaleńczą ostrą jazdę… (ta ostatnia, gdy Pani się rozbryka, może skończyć się małymi problemami dla Ciebie, ale warto zaryzykować…) A dlaczego poczujesz inaczej? Bo Pani będzie się bardziej koncentrować na sobie, nie zwracając przy tym uwagi jaką przyjemność Ci sprawia… Musi inaczej pracować sobą, będziesz czuł wszystko inaczej… Jeżeli Twoja Pani ma wystarczająco dużo siły i lubi przy tym powolne pociągnięcia… masz coś czego nie mogłeś sobie wymarzyć… czyste szaleństwo. Czuję, że jak Ci się spodoba, będziesz częściej leniwy lub zmęczony… a przy tym możesz sobie popatrzeć ;)

Bo przyznajcie, że to bardzo podniecające i niezwykłe doznanie, patrzeć swojej Pani w oczy… gdy ona, zmęczona (ta pozycja naprawdę jest męcząca… nie wierzysz? wykonaj 300 przysiadów… i spróbuj zachować spokojny oddech), łapie oddech, ale nie poddaje się, a jej twarz ukazuje… że jest jej zwyczajnie dobrze na Tobie. Pewne rzeczy są nie do podrobienia, a żywego faceta w takiej pozycji nie zastąpi żaden wibrator ;)

Ta pozycja ma też jedną bardzo ważna zaletę dla Twojej Pani. Jeżeli Ty siedzisz a nie leżysz, czyli Twój brzuch jest bliżej jej cipki… każdy ruch podrażnia jej łechtaczkę. A Ty dodatkowo możesz sięgnąć ręką i zająć się jej tyłkiem. To działa jak niezłe doładowanie, zwłaszcza gdy czujesz, że Pani opada z sił, a akcja powinna przyspieszyć…, tyle że to nie Ty starasz się powstrzymać od orgazmu ;)

Poza tym pomaganie też może być seksowne, a nawet bardzo oczekiwane. Dlaczego? Wbrew pozorom odpowiedź nie jest taka oczywista. Oczywiście pozycja jest męcząca itd. pisałem o tym. Jednak ta pozycja to też trochę… pułapką dla kobiety. Gdy już nie ma siły, albo co lepsze dla niej, już skończyła i chce zejść… możesz ją przytrzymać i nie pozwolić za szybko się oddalić. Przedłużyć jej „cierpienia” wbrew jej oficjalnym protestom… bo nieoficjalnie, idę o zakład, Twoja Pani chciałaby sprawdzić co jest dalej. To łatwe, a jej trudno się będzie od Ciebie uwolnić, w końcu masz jeszcze trochę siły i nie Ty zrobiłeś właśnie kilkaset przysiadów… Tylko nie przesadź, nie chcesz raczej zrobić krzywdy swojej Pani, a jedynie pogłębić jej doznania. To taka zemsta, za ostatnie fochy…

Za taką słodką zemstę podziękuje Ci pewnie w przyszłości, np. zaproszeniem na lody… Czasami się opłaca być niegrzecznym, zwłaszcza gdy ktoś inny stawia. Właśnie… co z tymi lodami? ;)

Komentarze22 komentarze

  1. Ja Uwielbiam :D 3:) tę pozycję za 3 czynniki: widok wybranki ( jej buzi, piersi, brzusia ) , kontakt wzrokowy ( jest to dla Mnie ważne podczas baraszkowania ) i za niesamowitą bliskość jaką potrafi zaoferować ‚ jeździec ‚ . Jeśli kobieta Mnie ujeżdża, Ja mogę, podziwiać ją w akcji, pieścić jej cycuszki, dać soczystego klapsa na ‚ zwiększenie tempa ‚ , lekko się podnieść ( być prawie, lub całkiem w pozycji siedzącej ) czule ją objąć, sprawić że nasze ciała są złączone, wtulone w siebie, czuć każdy ruch jej całego ciała :) .
    I nie zgodzę się z jednym, a mianowicie, nie zawsze to partnerka nadaje tempo jazdy. Na początku zazwyczaj tak jest, ale potem to równie dobrze Ja mogę złapać wybrankę za pośladki/uda, ona się mocniej Mnie wtedy łapie, a Ja podrzucając ją na swoim rumaku, dopasowuje tempo do stanu bliskości/podniecenia i w zależności od chwili wybierać pomiędzy kłusem, a cwałem 3:) .

  2. Czytam to i też bym tak chciała… nie wiem dlaczego ale mi ta pozycja zupełnie nie wychodzi :/ Nie wiem czy żle sie poruszam, nie mogę wyczuć rytmu, jakoś szczególnie nie sprawia mi to przyjemności, chyba dlatego że beznadziejejnie to robie. Raz mi to wyszło i było świenie, a innym razem jak mój partner chce tej pozycji to ja już się stresuje i denerwuję, że nie mogę sprostać jego oczekiwanią. On się stara mi bardzo pomóc, ale ja za bardzo chyba się tym przejmuje i suma sumarum nie wychodzi to zupełnie. Proszę o wskazówki, bardzo mi zależy, jak poprawić jakość tej pozycji u nas w łóźku???

    • Całkowicie się wyluzuj, nie myśl o tym czy dobrze ujeżdżasz partnera i czy jemu jest dobrze, tylko w tej pozycji daj się ponieść emocjom i dbaj o swoją przyjemność :) , a twój koń też na pewno ją odczuje ;) . Najlepiej w tej pozycji jest podzielić się po połowie zadaniem/przyjemnością :) tzn. najpierw Ty go ujeżdżaj tak jak Ci odpowiada i bądź panią sytuacji, niech jego rumak będzie zdany na Tw łaskę :D :P , a potem mała zmiana ról, niech to on złapię Cię swoimi rękami/ramionami i podrzucając Cię na sobie nada tempo miłosnych uniesień ;) 3:) .

    • A ja przeciwnie do kolegi zasugeruje powolny start, zgadzając się przy tym, że nie warto się spinać. Nie warto się nigdzie spieszyć… Gdy poczujesz, że powoli jest ok, wtedy możesz lub możecie szukać innych wariacji, przyśpieszać itd. Na odwagę i rozluźnienie sugeruje lampkę wina… Jeżeli jednak czujesz że to nie Twój dzień – nie rób tego. Nie zmuszaj się bo stracisz z tego całą frajdę.

      • Ależ Ja nigdzie nie napisałem, że start musi być od razu cwałem. Pisząc ” … daj się ponieść emocjom i dbaj o swoją przyjemność :) … ” chodziło Mi o ‚ wyłączenie się ‚ i zapomnienie o całym bożym świecie i skupieniu się przez kobietę na osiągnięciu przyjemności/rozkoszy 3:) . Ja sam osobiście najbardziej preferuje średnie kobiece tempo, coś pomiędzy kłusem, a galopem ;) .
        Boże jak Ja Uwielbiam :D /Ubóstwiam 3:) /Kocham :3 tę pozycję .

    • A może to, że się stresujesz i denerwujesz to znak, że robisz to z nieodpowiednią osobą..? Ja kiedyś też myślałam, że ta pozycja nie jest dla mnie, że nie potrafię się odpowiednio poruszać i czerpać z niej przyjemności.. Teraz już wiem, że jednak potrafię to wszystko!! Potrafię doprowadzić się do takiego stanu, do jakiego nikt inny by nie potrafił! A co najważniejsze … czuję się dzięki niej baaaardzo kobieco!

  3. Marce;) mi na początku też nie wychodziło, ale zachowaj spokój, jeżeli mi się udało, to Tobie na pewno też :) proponuję żebyś usiadła na swoim partnerze przodem, niech on również siedzi. Możesz lekko palcami rozchylić wargi żebyś dotykała go cała. Zacznij wolno się poruszać, niekoniecznie od razu góra dół, ale ocieraj się o niego, caluj namiętnie, niech Cię dotyka, mocno przytula, żebyś wbrew pozorom nie miała za dużego pola manewru, zależy jak lubicie :) ale wtedy będzie to działało na umysł i ciało ;) Praktyka czyni mistrza jak to mówią, dlatego zero stresu, zaufaj mu i oddaj sie temu, a po kilku razach przestaniesz o tym myśleć w kategorii „co robię źle” albo „jak to było ” i wyjdzie !:) nie jestem ekspertem, ale mam nadzieję, że chociaż ociupinkę Ci pomogłam, powodzenia! ;)

  4. dodam od siebie, ze ja lubię tą pozycję zacząć od nieruchomego siedzenia z toporkiem w sobie, aż do momentu kiedy czuję jak moje mięśnie coraz bardziej się na nim zaciskają, a pożądanie tak bardzo wzrasta, ze nie muszę nad niczym panować, a moje ciało samo wie co i jak robić, ja tylko daję mu się ponieść

  5. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, grunt to dobre wsparcie i podniesienie na duchu! Nie omieszkam podzielić się swoimi osiągnieciami później! Uwielbiam ten blog!

    Pozdrawiam Was serdecznie,
    Marce :)

  6. Uwielbiam. Kocham. I zawsze, ale to zawsze dochodzę, gdy ujeżdżam…a najbardziej lubię na jeżdżca szybkie numery ..takie raz dwa na parę minut ..sukienka do góry..mmmmmmm ;-)

  7. A ja uwielbiam tą pozycję właśnie dlatego, ze kiedy widzę jak on na mnie patrzy to jest jak. .. wisienka na torcie (chociaż nasze ulubione określenie to „wisienka na lodzie „) :) jego spojrzenie kiedy jestem na górze jest bezcenne, poza tym dzięki temu można się bezkarnie objadac czekoladą ;-)

  8. Och Drwalu! Właśnie mi uswiadomiles, ze mój mężczyzna uwielbia ta pozycje! A ja do tej pory myslalam, ze jest zbyt leniwy. Ten artykul otworzyl mi oczy -dziękuję. Chyba w tej codziennej rutynie nie zawszw zauważam jak mój Pan na mnie patrzy.

  9. A ja uwielbiam tę pozycję ale tylko czasem :p wolę być dominowana niż dominować i tu akurat z Ropuchem się zagraliśmy bo on jest typowym dominatorem rzadko pozwala się zdominować ;D

  10. Ja uwielbiam tę pozycję, potrafię z niej korzystać i do tej pory sądziłam, że jest moją ulubioną.
    Ostatnio rozmawialiśmy bardzo szczerze z moim nowym partnerem i, jak się okazało, ON NIE LUBI NA JEŹDŹCA. Twierdzi, że nie wie dlaczego. Nie lubi do tego stopnia, że gdy jestem na górze on no niestety słabnie. Spina mnie to niesamowicie, bo ja nie wyobrażam sobie zrezygnować z tej pozycji, a on znowu naprawdę jej nie lubi.
    Stwierdził, że są pozycje, które lubimy oboje i z nich powinniśmy korzystać i że być może chodzi o kwestię dominacji. Że on woli dominować i czuje się bierny będąc na dole. To udało mi się wywnioskować z tego, co mówił.
    Ale, no trudno mi to wziąć na klatę. Serio.
    Jesteśmy oboje bardzo ekspresyjni i temperamentni i nie chciałabym, by ktokolwiek pozbawiał mnie możliwości górowania nad facetem. Tym bardziej, jeśli daje mi to taką przyjemność.

    To się zdarza, że facetowi to nie sprawia przyjemności? Macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
    Nie jesteśmy jakimś mega zaangażowanym związkiem, jesteśmy oboje po przejściach, ale jeszcze wciąż piękni i młodzi. Coś jest nie tak?

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter