Wspomnienia z lizaniem w tle

0

Wczoraj późnym wieczorem, dosłownie chwilę przed tym, jak pogrążyłabym się spokojnie we śnie, mój złośliwy mózg podrzucił mi pytanie: czy Ty poznałaś Drwala w czwartek czy jednak we wtorek? Pytanie z rzędu tych oczywistych, co do których mamy niemal pewność, jednak im jednak im dłużej o nich myślimy, tym większy mamy w głowie mętlik. Nie muszę wam chyba mówić, że przewertowałam w myślach niejeden kalendarz, szukając znaków potwierdzających moją potencjalną odpowiedź. Nie muszę też pewnie dodawać, że prawie nie zmrużyłam oka, bo jak tu spać, gdy zagadka ma coraz rozleglejsze tory ;)

I gdy tak leżałam ze swoim wielkim dylematem, przyszło mi na myśl niezawodne koło ratunkowe: skrzynka mailowa. Przecież mogę sprawdzić nasze pierwsze maile – pomyślałam i na wszelki wypadek zapisałam sobie ten cenny pomysł w telefonie. A rano, zanim jeszcze na dobre wstałam z łóżka, zaczęłam wyszukiwać nasze maile sprzed lat (dziękując sobie samej, że sentymentalnie nie kasowałam niczego, co przyszło od Drwala) i… poczułam jak wilgotnieją mi oczy.

Wspomnienia z lizaniem w tle

Z pewnością dobrze wiesz jakie wiadomości powstają w głowach młodych, szaleńczo zakochanych osób. Ile jest w nich żaru, ciekawości, pasji. Ile kryją w sobie niepokoju, czy tym razem to już będzie na zawsze. Takie maile czy  listy wywołują szybkie drgania serca, a potem, gdy już spełnią swoją romantyczną rolę, leżą sobie spokojnie, gdzieś na sto pięćdziesiątej siódmej stronie wyników wyszukiwania poczty –  i jeśli ich w porę nie wyłowisz, będą tam leżeć już na zawsze.

Więc wszystko zaczęło się od maili, odgrzebanych dziś po raz kolejny. Wróciły szczegóły, o których przecież doskonale wiedzieliśmy, a które przez lata pokryły się lekkim kurzem. Wspomnienie tamtego wieczoru, gdy siedziałam w czerwonej sukience, a on po raz pierwszy powiedział moja Alicjo – i ja byłam tak szczęśliwa, że nie dałam rady dokończyć swojej sałatki. Nawet teraz pamiętam jej smak – ze szpinakiem, orzechami i gruszką, choć przecież wtedy nawet nie lubiłam za bardzo szpinaku. Mail z potwierdzeniem rezerwacji naszego ukochanego hotelu, w którym mamy chyba pierwsze wspólne zdjęcie – trzymam aparat przy twarzy i śmieję się do naszych odbić w lustrze, a Drwal stoi za mną, wtulony, zamykając mnie w swoich ramionach. Moja pierwsza samotna podróż i jego czułe: wróć do mnie bezpieczna.

Więc wszystko zaczęło się od maili, odgrzebanych i przesłanych do Niego – by On także poczuł w sercu to samo znajome ciepło i razem ze mną zakochał się w nas od nowa.

Wystarczy jeden drobiazg, który przeniesie was szybko w czasie. Album z pierwszymi zdjęciami, pudełko z drobiazgami chowanymi od pierwszego spotkania, maile lub małe karteczki, które zostawialiście sobie, by po prostu powiedzieć: kocham. Wystarczy wrócić tam na moment myślami i… nie broić się przed wspominaniem. Jeszcze raz obudzić motyle, poczuć drżenie pierwszego pocałunku, odmłodzić swoją miłość o dobre kilka lat, z tamtym głodem, tamtym żarem, tamtym zachłannym poznawaniem siebie.

Możesz zrobić z tego zwykły wieczór. Romantyczną podróż w czasie. Czas patrzenia sobie czule w oczy, jak Tamta Dziewczyna i Tamten Chłopak sprzed kilku lat. A pamiętasz nasz pierwszy wspólny obiad? zapytałabym w taki wieczór Drwala, marząc o tym, by naprawdę pamiętał, by przywołał jakiś mały detal, pozornie niezauważalny drobiazg mówiący o tym, że patrzył na mnie z czułością. I Drwal powiedziałby o mnie coś dobrego. Małą, czułą rzecz bezpiecznie schowaną w pamięci. Coś, o czym bez tych maili być może byśmy zapomnieli.

Możesz zrobić z tego wieczór pełen pasji i zagrać w ile pamiętasz, odwieczną grę stosowaną podczas wszystkich małżeńskich kłótni ;) Tym razem jednak przywołaną w czułym celu: przyjemnego karania za błędy. Tylko zanim zaczniesz sprawdzać jego pamięć i to czy pięć lat temu byłaś w żółtej czy niebieskiej sukience, ustalcie seksowną nagrodę za każdą lukę w pamięci… Może jakiś efektowny striptiz? Może kilka minut lizania? Może mała zabawa z kulkami lub innym perwersyjnym gadżetem? Opcji jest tak wiele, jak wiele macie grzesznych fantazji. Tylko pamiętaj o jednym: Ty też możesz czegoś nie pamiętać ;)

 

 

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter