Wspomnienia z lizaniem w tle

5

Wczoraj późnym wieczorem, dosłownie chwilę przed tym, jak pogrążyłabym się spokojnie we śnie, mój złośliwy mózg podrzucił mi pytanie: czy Ty poznałaś Drwala w czwartek czy jednak we wtorek? Pytanie z rzędu tych oczywistych, co do których mamy niemal pewność, jednak im jednak im dłużej o nich myślimy, tym większy mamy w głowie mętlik. Nie muszę wam chyba mówić, że przewertowałam w myślach niejeden kalendarz, szukając znaków potwierdzających moją potencjalną odpowiedź. Nie muszę też pewnie dodawać, że prawie nie zmrużyłam oka, bo jak tu spać, gdy zagadka ma coraz rozleglejsze tory ;)

I gdy tak leżałam ze swoim wielkim dylematem, przyszło mi na myśl niezawodne koło ratunkowe: skrzynka mailowa. Przecież mogę sprawdzić nasze pierwsze maile – pomyślałam i na wszelki wypadek zapisałam sobie ten cenny pomysł w telefonie. A rano, zanim jeszcze na dobre wstałam z łóżka, zaczęłam wyszukiwać nasze maile sprzed lat (dziękując sobie samej, że sentymentalnie nie kasowałam niczego, co przyszło od Drwala) i… poczułam jak wilgotnieją mi oczy.

Wspomnienia z lizaniem w tle

Z pewnością dobrze wiesz jakie wiadomości powstają w głowach młodych, szaleńczo zakochanych osób. Ile jest w nich żaru, ciekawości, pasji. Ile kryją w sobie niepokoju, czy tym razem to już będzie na zawsze. Takie maile czy  listy wywołują szybkie drgania serca, a potem, gdy już spełnią swoją romantyczną rolę, leżą sobie spokojnie, gdzieś na sto pięćdziesiątej siódmej stronie wyników wyszukiwania poczty –  i jeśli ich w porę nie wyłowisz, będą tam leżeć już na zawsze.

Więc wszystko zaczęło się od maili, odgrzebanych dziś po raz kolejny. Wróciły szczegóły, o których przecież doskonale wiedzieliśmy, a które przez lata pokryły się lekkim kurzem. Wspomnienie tamtego wieczoru, gdy siedziałam w czerwonej sukience, a on po raz pierwszy powiedział moja Alicjo – i ja byłam tak szczęśliwa, że nie dałam rady dokończyć swojej sałatki. Nawet teraz pamiętam jej smak – ze szpinakiem, orzechami i gruszką, choć przecież wtedy nawet nie lubiłam za bardzo szpinaku. Mail z potwierdzeniem rezerwacji naszego ukochanego hotelu, w którym mamy chyba pierwsze wspólne zdjęcie – trzymam aparat przy twarzy i śmieję się do naszych odbić w lustrze, a Drwal stoi za mną, wtulony, zamykając mnie w swoich ramionach. Moja pierwsza samotna podróż i jego czułe: wróć do mnie bezpieczna.

Więc wszystko zaczęło się od maili, odgrzebanych i przesłanych do Niego – by On także poczuł w sercu to samo znajome ciepło i razem ze mną zakochał się w nas od nowa.

Wystarczy jeden drobiazg, który przeniesie was szybko w czasie. Album z pierwszymi zdjęciami, pudełko z drobiazgami chowanymi od pierwszego spotkania, maile lub małe karteczki, które zostawialiście sobie, by po prostu powiedzieć: kocham. Wystarczy wrócić tam na moment myślami i… nie broić się przed wspominaniem. Jeszcze raz obudzić motyle, poczuć drżenie pierwszego pocałunku, odmłodzić swoją miłość o dobre kilka lat, z tamtym głodem, tamtym żarem, tamtym zachłannym poznawaniem siebie.

Możesz zrobić z tego zwykły wieczór. Romantyczną podróż w czasie. Czas patrzenia sobie czule w oczy, jak Tamta Dziewczyna i Tamten Chłopak sprzed kilku lat. A pamiętasz nasz pierwszy wspólny obiad? zapytałabym w taki wieczór Drwala, marząc o tym, by naprawdę pamiętał, by przywołał jakiś mały detal, pozornie niezauważalny drobiazg mówiący o tym, że patrzył na mnie z czułością. I Drwal powiedziałby o mnie coś dobrego. Małą, czułą rzecz bezpiecznie schowaną w pamięci. Coś, o czym bez tych maili być może byśmy zapomnieli.

Możesz zrobić z tego wieczór pełen pasji i zagrać w ile pamiętasz, odwieczną grę stosowaną podczas wszystkich małżeńskich kłótni ;) Tym razem jednak przywołaną w czułym celu: przyjemnego karania za błędy. Tylko zanim zaczniesz sprawdzać jego pamięć i to czy pięć lat temu byłaś w żółtej czy niebieskiej sukience, ustalcie seksowną nagrodę za każdą lukę w pamięci… Może jakiś efektowny striptiz? Może kilka minut lizania? Może mała zabawa z kulkami lub innym perwersyjnym gadżetem? Opcji jest tak wiele, jak wiele macie grzesznych fantazji. Tylko pamiętaj o jednym: Ty też możesz czegoś nie pamiętać ;)

 

 

Komentarze5 komentarzy

  1. Za każdym razem zaznaczam w kalendarzu na nowy rok kilkanaście wyjątkowych dni, a to ten w którym się poznaliśmy, a to ten w którym była pierwsza randka, pierwsze „Kocham Cię”, pierwszy pocałunek i wiele innych i za każdym razem tego samego dnia wspominamy, swoje odczucia, swój stres gdy szłam do niego z bijącym sercem w myślach analizując czy nie wyglądam na zbyt rozentuzjazmowaną idiotkę, przywołuje to jak przyciągało mnie wszystko by delikatnie go dotknąć, a potem oddalałam dłoń myśląc „no Zwariowałaś! Nie rób z siebie prześladowcy! Znacie się tak krótko!”, Pamiętam też doskonale te myśli „To jest wszystko za piękne, wszystko idzie idealnie, to podejrzane, a może los znowu kopnie mnie w kostkę i zabierze mi mój skarb?”, póki co nie zabrał i właśnie się wzruszyłam bo jutro jest jeden z Naszych dni i pakuje już walizkę by do niego popędzić.

  2. Odwiedzam Waszą stronę od jakiegoś już czasu, ale to mój pierwszy komentarz.
    Wspomnienie. Miło czasami do nich wracać. Przez trzynaście lat wracałam do wspomnień długich namiętnych pocałunków i dźwięków gitary. Dźwięków tworzonych tylko dla mnie. Te wspomnienia były moją ucieczką od nie udanego związku.
    Po trzynastu lat oboje wróciliśmy do rodzinnego miasta. Oboje po przejściach. Oboje w rozsypce. Jednak jedno pozostało nie zmienne. Te uczucie motyli w brzuchu. I tak oto od dwóch lat jesteśmy razem. Dbamy o siebie i często wracamy do wspomnień.
    A już nie długo nasz ślub!

  3. Hej,
    piszę tutaj, bo stwierdziłem, że pod najnowszym postem najszybciej uzyskam odpowiedź .
    Mam 22 lata, i cudowną dziewczynę przy sobie. Seksualnie powoli, się rozwijamy i dojrzewamy do pierwszego razu, pierwszego dla nas obojga. Nie mamy doświadczenia, wiedzę jakąś teoretyczną mamy, ale zawsze to lepiej zasięgnąć rady kogoś z większym doświadczeniem. Więc może moglibyście mi (nam) podpowiedzieć, jak się przygotować, jak się zabezpieczyć (myślałem luźno o prezerwatywach + globułkach). Jak stworzyć odpowiednią atmosferę, i jak tego po prostu nie zepsuć. Post pt „pierwszy raz” oczywiście przeczytany, ale wiedzy nigdy za mało.
    :-)

Napisz komentarz