Wulgarna namiętność

14

Czyli słowa, które każdy zna, ale woli ich nie słyszeć… jednak czy aby na pewno? Czytając z Alicją wasze listy mamy wręcz odwrotne zdanie. Zgodnie z waszą prośbą, zmierzę się z tematem dodatkowej pikanterii… na naszym przykładzie. Ale zanim przejdziemy do pieprzu, pudrujemy noski (to dla Pań, aby nie było widać zbyt mocno rumieńców), łykamy duży łyk herbaty (to dla panów – na odwagę) i do dzieła ;)

Ostre słówka, tak jak inne ostre rzeczy są – albo powinny być – zarezerwowane tylko dla par, które nawet w ostrym traktowaniu odnajdują siebie. Brzmi enigmatycznie? Już rozwijam… Ostrość w łóżku to czułość przy śniadaniu, mocne traktowanie to poranne głaskanie, wulgarne słowo w chwili uniesienia to potem troska i czułe jak się masz? po powrocie z pracy. Już rozumiecie? Jeżeli nie… to resztę tego tekstu potraktujecie jak perwersyjne wyznanie i pewnie dobrze się będziecie bawić mówiąc na głos: o jaa, to tak można?… Odpowiadam – można – ale tylko, gdy nie jest to celem samym w sobie, a ma przyprawić lekko waszą relację.

White Rvbbit Bardotki

Zanim jednak przejdę do konkretów przypomnę, że czasami największą namiętnością i aktem odwagi jest zwykłe objęcie i pocałowanie w czoło… a czasami powiedzenie w towarzystwie „waszym językiem”, że masz wielką potrzebę na dobre rżnięcie, zaczynając o lizania, a kończąc na twarzy… oczywiście dla osób postronnych mówicie jedynie o pracy, jedzeniu czy autach. Twoja Pani wtedy lekko się rumieni, opuszcza skromnie wzrok, a jej myśli galopują w miejsce, gdzie klęczy przed Tobą… Dobrze, zagalopowałem się w tej grzeczności, czas na odrobinę smacznego zwulgaryzowania naszej podróży.

Pamiętacie nasz tekst o misjonarzu? Niby nuda… a wystarczy czasami tylko odrobina energii, trochę inne ustawienie i parę słów – i nagle misjonarz staje się najlepszą pozycją. Tak właśnie jest ze słowem. Lekka przyprawa, żeby podkręcić, zdenerwować, a może lekko zmotywować. A może trochę pokazanie prawdziwej natury tej drugiej osoby? Co myśli facet, gdy słyszy od siedzącej mu na twarzy kobiety Zamknij mordę i liż. Czy nie brzmi to dla niego jak pieszczota? Albo, co czuje kobieta po tym, gdy już straciła bieliznę i dociśnięta do ściany słyszy: teraz uklęknij i obciągnij. To niby tylko słowa, ale jednocześnie prawo… i rozkaz.

Można też inaczej

Siedząc przy stole, wysyłasz smsa: Tęsknię za Twoimi ustami – Twój Kutas pytając jednocześnie gospodarza o wskazanie toalety. Czy to nie lekkie zaostrzanie atmosfery? ;)

Trzeba czasami uważać ze słowami na „S”, zwłaszcza damskiej formie, kierowanymi do kobiet. Trzeba wiedzieć kiedy i czy możesz sobie na nie pozwolić, ale i tak gdzieś na koniec możesz za taką sukę oberwać. Jednak gdy czujesz nad nią władzę i jest między wami gęsto, pamięć o tym słowie może się przydać. Nie warto jednak przesadzać. Lepszym słowem na „S” jest np Spierdalamy stąd, muszę Cię wylizać..., gdy impreza staje się nudna lub seans zbyt ospały.

A teraz wyobraź sobie piękną kobietę, delikatną, drobną, która wściekle patrząc Ci w oczy przez zaciśnięte zęby mówi: pierdol mnie – czy jako facet nie zaczniesz być trochę bardziej brutalny? Nie przyśpieszysz? Nie wejdziesz głębiej? Czy może skoczysz po kwiatki i czekoladki?… Ale uważaj drogi Drwalu, gdybyś miał się odwdzięczyć ostrym słowem, nazywając swoją Panią, to słowa takie jak Szmata, Suka czy Dziwka, nie zawsze będą na miejscu. I tutaj zdradzę wam  mała tajemnicę o nas – jakoś nie lubimy tych słów. Czasami nam się wyrwą, w chwili szału, ale pozostaje po nich lekki moralniak, wiec raczej wystrzegamy się z Alicją nazywania w ten sposób… Jesteście zdziwieni? To dobrze. Cóż, jesteśmy pełni niespodzianek ;)

Wulgarna namiętność

I jeszcze inaczej…

Czy mogę uklęknąć?, Marzę od rana o Twoim kutasie  jako powitanie Twojej Pani, gdy w odpowiedzi słyszy: Ależ proszę, nie krępuj się. Czy też w czasie powolnego objazdu miasta słowa bez związku z poprzednią rozmową typu: Chcę Ci obciągnąć bardzo szybko przełączają faceta w bardzo wymagającego i konkretnego Drwala – i pozostaje jedynie kwestia znalezienia odpowiedniego miejsca, przymierzalni lub parkingu. Ale nie tylko Pani może zaostrzyć atmosferę… Zwykłe proste Usiądź mi na twarzy na powitanie, gdy patrzysz jej prosto w oczy, powoduje, że prawdopodobnie za chwilkę będziesz mógł chłonąć jej zapach i delikatność… własnym językiem.

A skoro już jesteśmy przy ostrym traktowaniu – facet powinien wiedzieć, które nie oznacza „nie„, a które może swobodnie pominąć… i tutaj właśnie pojawia się magiczny czynnik – „czas”, dzięki któremu słowa mają znaczenie takie, jakie powinny a nie takie jakie ktoś im przypisał. I wiesz, że nie czasami oznacza – zrób to w tej chwili albo odgryzę Ci główkę Twojego ślicznego penisa, albo że zerżnij mnie, tak żebym nie mogła chodzić oznacza, że i tak zaśniecie delikatnie przytuleni. I Pani nie obrazi się na zbyt ostry komentarz o swoim ssaniu, lizaniu, czy ciasnej cipce.

A gdyby zdarzyło wam się zbyt głośno, powiedzieć coś ostrego w miejscu publicznym, to pamiętajcie, że najbardziej wstydzi się ten kto słyszy ;)

Można też mówić bardzo ostro, nie mówiąc nic wulgarnego…. ale o tym napiszę następnym razem. Wszędzie są jednak jakieś granice, można być wulgarnym i namiętnym, a można ostrym słowem czasami wszystko popsuć, dlatego nie zmuszajcie się, jeżeli tego nie czujecie. To przyjdzie samo, albo może zwyczajnie tego nie potrzebujecie… jeszcze ;)

Komentarze14 komentarzy

  1. Podoba mi się..nawet nie myślałam… Proszę się nie śmiać , czy można by zebrać takie pikantne tekściki dla Pani i Pana w jednym poście ? Jako pierwsze podpowiedzi dla początkujących…..baaaardzo proszę….

  2. Oj tak takie słówka, wstawki szepty potrafią podgrzać nawet najnudniejszy film czy zwykłe wyjście na czekoladę :)

    Ale tak czytając ten post przypomniało mi się jedno słowne „nieporozumienie” – otóż lepiej doprecyzować co się czasem chce – raz jak powiedziałam Mojemu żeby się na mnie „zwalił” chodziło mi o to żeby się na mnie położył… cóż wybrał drugą opcję :D

  3. Hmm, mam do takich rzeczy mieszane uczucia. W pełni rozumiem przyjemność płynącą z pikanterii na nieco wyższym poziomie z tym że media teraz tak się nad tym „pastwią” wręcz namawiając do „ostrej jazdy”, że odbiorca może odnieść wrażenie, że to właśnie wstyd „robić to” normalnie. Muszą być urozmaicenia, musi być ostre słowo, a jak nie, to twoje pożycie jest godne pożałowania.

    Miło wreszcie przeczytać post, który nie potępia, jeśli ktoś woli spokojne rozwiązania.

  4. Kiedyś nie sądziłam, że polubię ostre słówka, ostre SMSy dodające pikanterii w środku dnia, w pracy:-) czasami aż chce się krzyknąć, jakieś ostrzejsze słowo, rozkaz;-) ale trzeba tego chcieć i rozumieć się na wzajem:-)
    wiadomo, że jednak są granice, których nie należy przekraczać, choćby obraźliwe nazywanie siebie (co Drwal również zaznaczył). Wszystko jest dla ludzi,którzy tego chcą, ale trzeba też pamiętać o szacunku:-)

  5. Właśnie miałam pisać do Was w tej sprawie. Ostatnio kilka razy zostałam nazwana suką przez mojego męża. Oczywiście w scenie łóżkowej. Wiem, że nie chciał mnie obrazić tylko dodać pikanterii. Dlatego delikatnie powiedziałam, że to określenie nie bardzo do mnie pasuje. Na co on zapytał jak ma mnie nazywać bo ani moje imię, ani czułe określenia jakimi obsypuje mnie na co dzień nie pasują do drapieżnika jakim czasami staję podczas seksu. Ja nie mam pomysłu na wulgarne albo tylko trochę wulgarne określenie którym pozwoliłabym się nazywać. Może macie jakieś propozycje. Pozdrawiam Was gorąco :*

    • A ja tam bardzo lubię, jak mój ukochany, który czule całuje mnie w czółko na dzień dobry, przytula mnie jak najsłodszy misio i mówi mi codziennie przesłodkie rzeczy… w łóżku nazywa mnie swoją małą suką. ;) Najlepsze urozmaicenie EVER!

  6. „Wulgarna namiętność” jak najbardziej ;). Nie mam nic przeciw by mój Drwal używał wulgarnych słów w łóżku i śmiało też w nim nazywa mnie swoją „Suczką” itp. Nie przeszkadza mi to a wręcz podkręca atmosferę i jeszcze bardziej zatracamy się w sobie a ja wtedy czuję się „boginią seksu” ;). Umiemy rozgraniczyć łóżko a życie codzienne, kiedy nam coś nie pasuje to mówimy i już. I dobrze wiem że tylko w łóżku jestem „Suczką” , a życiu „Serduszkiem” i „Kwiatuszkiem”.

    • Ja również nie mam nic przeciwko takiemu podkręcaniu atmosfery, :) ale akurat to jedno określenie wybitnie mi nie pasuje. Suka poprostu jakoś źle mi się kojarzy.

  7. u nas podobnie, wulgarność w łózku jak najbardziej, podnieca, podnosi ciśnienie. Są pewne granice, jak niektóre kobietki powyżej wymieniły, u mnie nie ma opcji żeby mój powiedział do mnie suka lub dziwka, ale suczka od czasu do czasu całkiem mnie podnieca, szczególnie jak ma fajny kontekst :D Właśnie najlepiej jest jak jesteśmy między innymi ludźmi, a on niespodziewanie szepcze mi do ucha – strasznie chce cie zerżnąć- albo – wyobrażam sobie że wlasnie mi obciągasz… :) dzisiaj mi na przykład palnął przy obiedze – uwielbiam kiedy jesteś dla mnie otwarta… :) Bardzo fajny tekst Drwalu

  8. A mój do mnie mawia „suczo”, oczywiście kiedy zaczyna się robić w miarę pikantnie w łóżku:) Do tego się podkręca przy tym, przez co jest wtedy taki słodziutki:D

  9. Ja z moim partnerem uwielbiamy tak mówić do siebie…
    Moja mała dzi__ka – kocham jak tak zwraca się do mnie i żadne moralniaki nie wchodzą w grę. Po prostu obydwoje mamy świra na tym samym punkcie – seksu ;)
    Życzę każdej relacji jak i parze takiego dopasowania!

  10. Tak właśnie robimy… dokładnie tak… nie wolno zapomnieć że zwracamy sie do osoby którą kochamy… zawsze przytulenie i kocham Cię na koniec

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter