Jak wykorzystać faceta w jeden wieczór?

8

Podobno macie dość naszych romantycznych wycieczek, podpowiedzi i wzajemnej adoracji. Podobno potrzebujecie czegoś konkretnego… zatem proszę, nas nie trzeba długo namawiać. Proponuję sięgnąć po wino, włączyć głośniejszą muzykę, zamknąć oczy – chociaż oczy zostawcie jeszcze otwarte… i zapraszam ;)

A ponieważ nie mam was gdzie zaprosić, bo nasze mieszkanie jest raczej nie za duże, mimo minimalistycznego i bardzo surowego podejścia do rzeczy, ledwo mieści nasze życie, drobiazgi i nas…, a gdy zaatakuje smog, nie możemy nawet wychodzić na zewnątrz. Właściwie to Alicja nie pozwala … Zatem zapraszam do podglądania, choć nie zmieścicie się niestety wszyscy – można zagłębić się w naszej miękkiej i trochę zniszczonej sofie albo w którymś z foteli. Przy stole w kuchni mamy tylko 2 miejsca na stałe, do których możemy dostawić co najwyżej dwa krzesła. Przy biurku znajdzie się jeszcze jedno miejsce i ewentualnie ze 4 na biurku, o ile wcześniej podejmiecie heroiczną próbę dokopania się do blatu. Przy toaletce Alicji jest małe krzesełko, pozostaje jeszcze dużo podłogi, mniejsze stoliki i komody, na których można przysiąść, blat w kuchni oraz… łóżko, do którego nie radzę wam się zbliżać – tam nie zapraszamy gości.

W powietrzu, mimo smogu na zewnątrz, unosi się ledwo wyczuwalny zapach wanilii. To pewnie Alicja, która zniknęła mi z oczu i właśnie coś kombinuje w sypialni. Pewnie za chwilę wpadnie w pełni szczęścia, rozczochrana i czymś pobrudzona, ogłaszając światu, a przede wszystkim sąsiadom (którzy maja przez nas czasami przechlapane… ale jakoś im bardzo nie współczuję), jakieś wiekopomne odkrycie, a przynajmniej takie, które zapewnia entuzjazm na wieczór.

Może też być tak, że za chwilkę pojawi się w progu w swoim przydużym szlafroku, który ostatnio ode mnie dostała i nie może się z nim rozstać, ze względu na pewien mały obrazek na nim… Jej zbyt ułożone włosy i trochę zbyt mocny makijaż będzie zdradzać co tak skrzętnie ukrywa pod szlafrokiem. Albo tylko przyjdzie z nosem na kwintę, z impetem rzuci się na jeden z foteli naprzeciwko i z chwilowym fochem na cały świat powie, że jej coś nie wychodzi, coś się nie udało albo, że świat jest zły. Wtedy kiwnę na nią głową, ona przybiegnie, wciśnie się mi pod ramię i wtuli, a drugą ręką naciągnie na siebie koc, który leży na oparciu – i będzie udawać, że jej tu nie ma… a potem poprosi abym zamówił pizzę albo żeberka lub inną niezdrową i niewegetariańską potrawę, która bywa najlepszym lekarstwem na smutki. A wieczór i tak skończymy rozebrani winem, nadzy, pod tym kocem… i bez smutków.

Niegrzeczna Alicja

Tymczasem dobiega mnie głośne i nie znoszące sprzeciwu – „Drwalu!?”. Hmm – to brzmi jak kłopoty. Po chwili zastanowienia odpowiadam niewinnie „tak?”. Natychmiast pada konkretne: „Czy możesz tu przyjść!?”. Ślicznie… zamiast przytulania dziś będzie awantura (tak, tak – my też się kłócimy… czasami musimy potem nawet jechać do sklepu, bo nie ma w czym rano zrobić kawy :P). Ale szczęśliwie nocny objazd miasta i nocne zakupy działają na nas jak balsam i zanim wrócimy do domu już się do siebie kleimy… Dobra kłótnia nie jest zła, przynajmniej wyjaśniamy sobie wszystko od ręki ;)

No dobrze, dość tych dywagacji, czas zmierzyć się z problemem. Wstaję z sofy, odkładam książkę i notes. W tle playlista dotarła właśnie do Roba Dougana, który rozpoczną swoje Clubbed to Death… co za wyczucie. Niech się dzieje…

Staję w progu sypialni, na stoliku pali się tylko jedna mała świeczka, w dodatku schowana za jakimiś drobiazgami, które skutecznie tłumią jej światło – to jej zapach wyczułem na początku. Czuję w powietrzu jej perfumy. Te które lubię najbardziej – to nie przypadek, zanosi się na coś naprawdę poważnego. Długa rozmowa?

Zrobiłem dwa kolejne kroki, gdy za swoimi plecami słyszę. „Nie odwracaj się, uklęknij”…. A więc to będzie taka rozmowa. Klękam i nie odwracam się. Widzę jej ręce kątem oka i za chwilę już nie widzę nic. Mam na oczach opaskę, niezbyt szczelnie zawiązaną, jedno szarpnięcie… przepraszam,… już jest szczelnie :P

Czuję jak staje przede mną, czuję jej perfumy, przykuca i rozpina mi koszulę. Wyciągam ręce i słyszę władcze „Rączki przy sobie, Drwalu!” – gdzie nawet przecinek miał swój własny prywatny, nieznoszący sprzeciwu akcent. Opuszczam ręce, ona rozpina koszulę, miałem podwinięte rękawy, wiec nie musiała męczyć się z mankietami. Ściąga ją jednym szarpnięciem ze mnie i czuję jak to co z niej zostało przelatuje gdzieś nad moją głowa.

„Wstań!”… wstaję. Czuję jej ręce na ramionach, ale to tylko chwilowa pieszczota. Paznokciami przejeżdża w dół po moim torsie i dociera do spodni. Szarpie się chwilę z paskiem, potem rozpina spodnie i ściąga je razem ze wszystkim. Przesuwa palce w dół po nagich pośladkach, wbijając w nie paznokcie, jakby sprawdzała czy pod skórą są jakieś mięśnie. Napinam je i słyszę lekkie westchnienie… a potem tekst „nie popisuj się”… Nawet się nie odzywam. Podnosi lekko moją prawą nogę, abym pozbawić mnie zupełnie spodni, przy tym sprytnie zahacza palcem skarpetkę, która znika ze stopy. To samo z drugą… Stoję nagi z opaską na oczach i zakazem dotykania… a ona?

Ona ściska moje stopy, a potem nie oszczędzając paznokci ciągnie swoje śliczne dłonie do góry… To bardzo podniecające, testowanie… daje jej szansę, ale czuję jak za chwilkę to ona stanie się ofiarą własnej gry… gdy nagle. Czuję jej język na toporku, by po chwili poczuć ciepło jej ust… tylko chwilkę, po czym słyszę lekko złośliwe wypowiedziane z uśmiechem – „przepraszam, nie mogłam się oprzeć”. „Ależ proszę” – odpowiadam.

Czuję jak przechodzi gdzieś obok, a ja stoję nagi na środku naszej sypialni. I muszę podzielić się z wami małym odkryciem. Gdy jest ciemno, zwłaszcza gdy masz zawiązane coś na oczach i jesteś nagi i gdy przed chwilą lizała Cię niesamowicie seksowna dziewczyna, to człowiek traci… poczucie czasu. Nie wiem ile trwała jej nieobecność i po co gdzieś poszła. Ale to było gorsze niż przywiązanie do łóżka i zostawienie samego… Jeżeli to było przemyślane, to była to niesamowicie sprytna tortura… jeżeli nie, to znaczy, że moja Alicja ma niesamowitą intuicję. Ale w tamtej chwili wymyśliłem już zemstę… ;)

Wracając jednak do mnie – stałem tam z 5 sekund albo 5 dni, sam już nie wiem, gdy naglę, tuż za moim uchem usłyszałem „dwa kroki do przodu”. Ruszyłem i natrafiłem na brzeg łóżka, po czym padała cała seria krótkich, ale konkretnych instrukcji, w efekcie których leżałem prawdopodobnie na wznak na łóżku. Co ciekawe, jestem przekonany, że kilka razy oberwałem jeszcze jakimś bacikiem, gdy źle odgadłem które „prawo” jest właściwe.

Chwilę potem poczułem jak przywiązuje mi nadgarstki i nogi do sznura, który sam przygotowałem na nią, a który według mojej oceny ukryłem bardzo dokładnie pod łóżkiem… czyli o to chodziło. To był powód, odkryła moje niecne zamiary i wykorzystała… sprytna bestia. Drwal złapany we własną pułapkę… Przygotowałem specjalne pętle, aby samo wiązanie trwało tylko sekundę, co Alicja wykorzystała z dziką radością.

Gdy skończyła, powiedziała – „doskonała robota Drwalu, świetnie to wymyśliłeś. Chyba należy Ci się nagroda…”. I to tyle… usłyszałem jej kroki jak odchodzi. I wiecie co, myliłem się wtedy stojąc WOLNY na środku sypialni. Gdy jesteś przywiązany do własnego łóżka z opaską na oczach, czas płynie jeszcze wolniej. Nachodzą człowieka straszne myśli, np. co będzie gdy zasnę? Albo, co będzie jeżeli za chwilę wpadną do nas panowie w czerni wyważając drzwi?… Po jakichś 10 sekundach albo 10 dniach (bo zdążyłem już trochę zgłodnieć), usłyszałem jej głos z drugiej strony. „Ślicznie wyglądasz w tym świetle”, a więc była tu cały czas… „Dziękuję, będziesz patrzeć czy konsumować?” odgryzłem się.

Zamiast odpowiedzi, poczułem jej stopy na swojej twarzy. Miała na sobie pończochy i czułem ich fakturę oraz delikatny szelest na moim zaroście. Musiała siedzieć blisko łóżka. Głaskała mnie stopami, to była mała męczarnia… wiedziała, że je uwielbiam. Jej smukły kształt, ten przyjemny dotyk, zwłaszcza gdy ma na sobie pończochy lub rajstopy. Starałem się delikatnie złapać za palec lub polizać… ale z opaską na oczach byłem na przegranej pozycji.

„Dość tych zabaw” powiedziała i po chwili poczułem jak siada mi na brzuchu. Lekko się uniosłem, ale Alicja natychmiast zareagowała, lekko mnie uderzając jakąś packą. Jednak ta chwila dała mi jedną informację. Siedziała na mnie na pewno w pończochach, ale prawie na pewno nie miała na sobie majtek. Uśmiechnąłem się, na co ona odpowiedziała „nie uśmiechaj się, zabawa jeszcze się nie zaczęła…”

Przesunęła się po całym moim torsie docierając do ust i usiadła na nich, chwytając za włosy i mocno dociskając do siebie. W tym momencie instrukcje były już zbędne… lizałem uważnie, ona sterowała, czułem, że chciała abym zrobił to jak najszybciej. Wystawiłem język i szeroko rozłożyłem go na brodzie, gdy tylko to wyczuła, zaczęła go ujeżdżać… po kilku chwilach było jej zbyt przyjemnie, zatrzymała się. Lekko uniosłem głowę i ustami zassałem łechtaczkę, a potem trzymając w ustach bombardowałem ją językiem, to wystarczyło… spięła się, wyrwała mi trochę włosów i odpadła kładąc się na mnie… Po kilku minutach wyszeptała „Miałeś mnie nie kończyć… „ – naprawdę? Nic nie mówiłaś… czyżby plan zaczął się sypać?

Poczułem jak podnosi się i zsuwa ze mnie. Poleżała jeszcze chwilę obok i wstała… aby za chwilę wrócić. Tym razem skierowała swoje kroki do toporka… ale najbardziej zaniepokoił mnie dodatkowy metaliczny dźwięk… gdzieś już go słyszałem…

Myślałem, że zacznie mnie lizać, tymczasem poczułem zapach wanilii i delikatne dłonie podnoszące toporek i lekko go masujące. Objęła go i przesuwała delikatnie w górę i w dół. Czułem jej palce na główce, by potem przesuwać się w dół… Czekałem na jej usta, ale ten moment odwlekał się. Masowała, samymi koniuszkami palców, zupełnie przeciwnie do wbitych wcześniej paznokci. Po chwili usłyszałem metaliczny dźwięk… i bardzo chłodny dotyk, by zaraz poczuć kostkę lodu na sobie. Wylądowała na pępku, po chwili druga, którą delikatnie przesuwała wzdłuż toporka. Totalne wariactwo. „Chcesz się ogrzać?” zapytała i zanim zdążyłem odpowiedzieć usiadła na mnie i pozwoliła, abym delikatnie i powoli wsunął się w nią… Była absolutnie gorąca po tej zimnej przygodzie, nieziemsko delikatna i czułem jak bardzo podnieca ją to, co się właśnie stało. Była mokra, powłóczyście, przyjemnie, delikatnie mokra.

Nadal czułem kostkę lody na pępku, drugą miała w dłoni. Zaczęła mnie ujeżdżać… a kostki bardzo nam, a właściwie jej, się jeszcze przydały…

Tutaj pozwolę wam się już oddalić, nie zatrzymuję ;) Przypominam jednocześnie o nalanym winie. Powiem tylko, że na koniec, gdy Alicja mnie już rozwiązała, pocałowała namiętnie, do ręki włożyła kartę pamięci z naszej kamery i mrugnęła do mnie okiem… bo przy łóżku stała kamera.

Komentarze8 komentarzy

  1. Wy nie wiecie co to rutyna… ;)
    Brawo Alicja.. !
    Swoją drogą Drwalu.. Zaskoczony??
    Jestem ciekawa wrażeń mojego mężczyzny, gdy pewnego pięknego wieczoru podobnie z nim postąpię, choć obawiam sie ze nie dam rady zachować powagi ;)

  2. Niesamowite. Pobudzające wyobraźnię. Gratulacje dla kunsztu pisarskiego ;) I za dostarczanie pomysłów na długie, zimowe wieczory. Trzymajcie się ciepło ;)

  3. Jeżeli od niedawna zauważyliście spory wzrost wyświetleń – to ja! :) pal licho, że sesja tuż za rogiem. Jesteście że sobą tyle czasu, znacie się na wylot, a czytając Wasze wpisy (niejednokrotnie z wypiekami na twarzy) mam wrażenie, jakbyście przeżywali ten początkowy stan zakochania. U Was on poprostu nie mija. Gratuluję i zazdroszczę takiego pożądania, szacunku i chłonięcia siebie przez tak długi czas. jestem pewna, że to nigdy się u Was nie skonczy

    • Materiał, który trzeba przygotować do sesji nie jest tak intrygujący i wciągający :) Alicjo i Drwalu, Wasze wpisy czyta się z zapartym tchem. Uwielbiam Was od pierwszego przeczytania :)

  4. Ja uwielbiam gdy mój Drwal przywiązuje mnie do łóżka, zakłada opaskę na oczy, wkłada mi słuchawki, w których leci głośna muzyka- nie moge się ruszyć, nic nie widzę ani nie słyszę. Pozbawiona zupełnie bodźców nie licząc dotyku… To ekscytujące, zwłaszcza jak trwa długo. Drwal się nie śpieszy, różnie mnie stymuluje, doprowadza na skraj orgazmu, po czym mnie trochę studzi, choćby dosłownie, lodem… A potem znowu mnie podnieca, długo, powoli, aż w końcu błagam o orgazm…
    Można oczywiście zamienić rolę i przywiązać tak Drwala. Polecam ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter