Zatyczka analna Marc Dorcel – recenzja Alicji

7

Mam dla was coś, co rozpali wasze zmysły, rozluźni zbyt spięte tyłeczki, a wyprawę po bułki zmieni w prawdziwą przyjemność. Zatyczka analna Marc Dorcel, którą nosiłam do naszych testów zdecydowanie dłużej, niż to koniecznie, odhaczając jednocześnie dwa namiętne treningi – mięśni Kegla i mięśni pięknej pupy (zwieracze i odbyty jakoś nie przechodzą mi przez gardło ;) Nie przedłużając, przejdźmy do konkretów!Zatyczka analna Marc Dorcel - recenzja Alicji

Co warto o niej wiedzieć?

Przede wszystkim to, że pełna nazwa tej rubinowo-diamentowej rozkoszy brzmi: Geisha Plug by Marc Dorcel. Czy widzisz już, co na co chcę zwrócić Twoją uwagę? Tak! Na nawiązanie do gejszy! Zatyczka ma bowiem w środku małą kuleczkę, która wibruje podczas najmniejszego ruchu i którą z pewnością znasz ze swoich kulek gejszy. I teraz zapewne rozumiesz, co miałam na myśli mówiąc o podwójnym treningu ;)

Zatyczka jest oczywiście w pełni bezpieczna, nie ma w niej podstępnych surowców ani innych niespodzianek, jest zrobiona z medycznego silikonu i imitacji rubinu lub diamentu. Tu mała dygresja: gadżety erotyczne to jedyne miejsce, gdzie wybaczam Drwalowi imitację kamieni szlachetnych. Choć gdyby się tak głębiej zastanowić, to sztuczną biżuterię znajduję ostatnio nawet w pierścionkach z jogurtu ;)

Jakie ma zalety?

Po pierwsze i najważniejsze – wibruje. Wibruje, gdy zaspana schylasz się w sklepie po świeże bułeczki lub spiesząc się do pracy omijasz kałuże na chodniku. Wibruje, gdy szef straszy Cię obcięciem premii, a Ty niby powinnaś mieć zbolałą minę, ale uświadamiasz sobie właśnie, że takie groźby powinnaś mieć tuż za swoją zatyczką analną… i jest Ci zdecydowanie zbyt przyjemnie na zbolałą minę. Wibruje, gdy z gracją przechadzasz się wyrzucić śmieci, gdy sprzątasz mieszkanie, gdy biegniesz na seksowną randkę… Wibruje tak, że nie możesz o niej zapomnieć ;)

Po drugie – jest czystym seksem, w dodatku seksem analnym ;) Wiele razy pisaliśmy o tym, że zatyczki są świetnym preludium do zabaw z tyłeczkiem – przyzwyczajają Cię do wsuwania czegoś więcej niż paluszek, oswajają uczucie wypełnienia, a wkładane w czasie seksu działają jak turbodoładowanie. Oczywiście możesz to wszystko osiągnąć palcami, ale trudno chodzić przez cały dzień z dwoma palcami w tyłku, a z doświadczenia wiem, że jeszcze trudniej utrzymać palce w tyłku wysokiego Drwala (bo po prostu w wielu pozycjach tam nie sięgam).

Po trzecie – jest ładna, łatwo się ją myje (woda z mydłem, a raz na jakiś czas porządna dezynfekcja), a jeszcze łatwiej wkłada – o ile oczywiście pamiętamy o wodnych lubrykantach. Tu profilaktycznie przypominam, że silikonowe zabawki nie lubią silikonowych żeli, więc używaj do nich zawsze lubrykantów na bazie wody.

Po czwarte – jest lekka, więc można z nią chodzić cały dzień i nie przeciążyć sobie tyłeczka :) Zatyczki Marc Dorcel ważą ok. 50 g, podczas gdy zatyczki z pozłacanej stali chirurgicznej od Rianne S, choć piękne i takie luksusowe :)) ważą chyba z pół kilograma. Tak więc zanim przypadkiem poznasz czym są zakwasy analne, zadaj sobie kluczowe pytanie: czy wolisz spacerki, czy tylko fikołki w łóżku? ;)

Po piąte i ostatnie – wrócę do seksu analnego, tym razem na poważnie. Jeśli miałaś słabe doświadczenia z seksem analnym, obawiasz się bólu albo brudnych niespodzianek, a mimo tego chciałabyś jakoś przełamać swoje obawy – zatyczki analne mogą Ci bardzo pomóc. Gdy jesteś wypięta przed facetem, to oprócz tych wszystkich wymienionych lęków dochodzi jeszcze to, że to on w jakiejś mierze decyduje o tempie, że jego penis jest większy niż taka zatyczka, że może Twoja pupa nie wygląda wcale atrakcyjnie. Gwarantuję Ci zatem, że zatyczka nie robi takich problemów ;) Nie ocenia, nie naciska, nie prosi: spróbujmy może jeszcze raz, tylko czeka spokojnie na swoją kolej.

Jakie ma wady?

Zatyczki Marc Dorcel mają jedną istotną wadę: mamy za duży wybór, przez co wybranie tej pierwszej zajęło mi chyba pół dnia :) Po pierwsze – są dostępne w dwóch wersjach biżuteryjnych, więc musisz wybierać między rubinami, a diamentami – a dla kobiety takie wybory bywają naprawdę trudne ;) Po drugie – występują w kilku rozmiarach, zatem musisz odnaleźć najlepszy dla swojego tyłeczka. My po długich wahaniach wybraliśmy rubin w rozmiarze M., bo gdybym chciała coś większego, to przecież mam pod ręką piękny toporek Drwala.

Komu poleciłabym zatyczki analne?

Każdemu, kto przymierza się do seksu analnego lub po prostu lubi turbodoładowanie w seksie klasycznym. Jeśli czytasz nasze teksty, z pewnością wiesz, że nawet lekkie wsunięcie czegokolwiek w mój tyłek podczas seksu lub minetki błyskawicznie odsyła mnie na inną orbitę doznań – i właśnie do takich eksperymentów zatyczki są idealne. Drwal nie musi się rozpraszać zbyt wieloma zadaniami naraz, a drgająca w zatyczce kuleczka i tak przecież zrobi swoje… i zrobi to tak, że nie będziesz wiedziała, gdzie jesteś ;)

 

Od Alicji - Zatyczki analne

Komentarze7 komentarzy

      • Prawda :-)
        Zawsze dostaje prezent od meza, ale zawsze kupuje tez prezent od siebie dla siebie. I zawsze to sa prezenty piekne i takie na ktore wystarczy ze spojrze i mi sie buzia cieszy :-)
        Ten bedzie idealny.

  1. Myślę nad zakupem i będzie to moja pierwsza taka zabaweczka…;) Ale nurtuje mnie jedno pytanie- czy da się usiąść z zatyczką bez odczucia dyskomfortu?

    • Alicja

      Meri, mi zdarzało się siadać z zatyczką i oczywiście czułam ją, ale nie było to jakieś nieprzyjemne – przy czym siadałam na miękkim fotelu obrotowym, więc on ma gąbkę. Nie wiem jak z siadaniem na czymś twardym. I tu jednak silikonowa od Dorcela jest zdecydowanie lepsza od metalowych (do siadania), bo ona się lepiej dopasowuje.

  2. Droga Alicjo,
    czy mogła byś wstawić jakieś zdjęcie porównawcze takiej zatyczki w rozmiarze M względem czegoś co mogło by zwizualizować jej gabaryty? Bo rozmiary podane w opisie jakoś ciężko mi przełożyć na realne kształty wymiary.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter