Zbyt wysoka, zbyt niska – czy wzrost może być kompleksem?

47

Dawno, dawno temu, pod jednym z pierwszych artykułów na temat kobiecych kompleksów, poprosiłam was o wypisanie tych rzeczy, które przysparzają wam problemów z samoakceptacją. Większość z nas podała zbyt mały zbyt duży biust, wahania wagi lub wałeczki, problemy ze skórą, blizny czy różne zmiany chorobowe. Ostatnio wróciłam do tamtych wpisów i zwróciłam uwagę na jeszcze jeden kompleks, do tej pory powracający w wielu mailach od was – wzrost. Czyli znowu centymetry, choć tym razem inaczej mierzone :)

Część z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wiele kobiet ma problem ze swoim wzrostem, postrzegając siebie jako zbyt niskie lub wysokie. Przyznaję uczciwie: ja też sobie nie zdawałam. Czy to jednak znaczy, że kompleks wzrostu jest mniej ważny od innych, a dziewczyny nim „dotknięte” zwyczajnie przesadzają? Nie. To znaczy tyle, że jako osoba wzrostu przeciętnego nigdy nie zastanawiałam się nawet, czy powinnam być niższa czy wyższa. Zanim więc pochopnie prychniesz w stronę monitora i z góry wyśmiejesz tego typu problemy, proszę doczytaj ten tekst do końca :)

Zbyt wysoka, zbyt niska - czy wzrost może być kompleksem

Skąd bierze się kompleks?

Z tego, skąd się biorą wszystkie inne kompleksy: jesteś młoda, chcesz być idealna, świat podsuwa Ci zewsząd zdjęcia perfekcyjnych kobiet, a tu Matka Natura daje Ci dodatkowe 20 cm wzrostu. I nagle wszystkie dziewczyny w Twojej klasie mają cudownie przeciętny metr sześćdziesiąt pięć, a Ty masz metr osiemdziesiąt i chyba jeszcze urośniesz – lub metr pięćdziesiąt i marne szanse na więcej. Żyjesz więc sobie normalnie, momentami wzrost uznajesz nawet za swój atut, aż wreszcie przychodzi chwila, gdy przeciętne wzrostowo koleżanki mają już obrączki na palcu, a Ty nadal jesteś sama i jest Ci coraz bardziej smutno. Po drodze spotykasz się oczywiście z kilkoma miłymi facetami, jednak finalnie Cię rzucają, wspominając o różnicy charakterów. I nawet byś uwierzyła w ich zapewnienia odnośnie tej różnicy, gdyby nie przypadkiem usłyszana rozmowa, w której Twój były zwierzał się kumplowi: może i była fajna, ale gdzie się z taką łodygą pokazać?

Przejaskrawiam celowo, wiem. Najgorsze w tej historii jest jednak to, że wcale jej nie wymyśliłam. Powtarza się regularnie w mailach od wielu dziewczyn – zazwyczaj młodych, bo młodość jest kapryśna, a dojrzali faceci nie rzucają tak marnych tekstów. Wszystkie te maile kończą się magicznym pytaniem: czy mimo nietypowego wzrostu znajdę kiedyś faceta?

Odpowiedź jest chyba oczywista: znajdziesz! Tylko przestań uzależniać swoje szczęście od wzrostu, bo życie to nie koszykówka i tu nikt nikogo nie mierzy :)

Jeśli jesteś nieprzeciętnie wysoka

to pomyśl ile z nas patrzy na Ciebie z zazdrością! Możesz chodzić w płaskich butach, a i tak masz nogi do nieba. Możesz wkładać dowolne bikini, a i tak plaża jest Twoja. Możesz być mistrzynią w tylu sportach, że nawet nie potrafię ich objąć swoją wyobraźnią, a sport daje przecież pewność siebie i podziw każdego, kto patrzy. To Ty wyglądasz jak modelki chodzące po wybiegu u Diora i to Ciebie zatrudniłby do sesji każdy modowy fotograf. To Ty najlepiej wyglądasz u boku typowych „koszykarzy”, a jest ich wszędzie pełno, wystarczy się tylko rozejrzeć ;)

Jeśli jesteś nieprzeciętnie niska

to popatrz na to, jak na atut! Drobne, malutkie kobiety mają w sobie coś tak uroczego, że sama oglądam się za nimi na ulicy. Możesz nosić wysokie szpilki i nigdy nie poczujesz się wtedy jak żyrafa – a wierz mi, że nieraz odruchowo się garbiłam stojąc przy dużo niższych koleżankach. Możesz kupować ciuchy za połowę ceny, bo działy dziecięce są wierną kopią tych dorosłych ;) A faceci? No cóż? To Ty będziesz na celowniku tych niskich, średnich i wysokich, bo przy drobnej kobietce każdy facet poczuje się męsko ;)

Wierzę, że każdy kompleks boli, ale na szczęście to w końcu mija. Z czasem uczymy się patrzeć na siebie łaskawie, akceptować w pełni swoje ciało, a w wadach widzieć nasze atuty. Dociera do nas także to, że miłość – także ta do siebie – naprawdę patrzy sercem. Gdy poznajesz faceta patrzysz na to, jak wygląda – to normalne i nie ma co się oszukiwać. Ale gdy tylko dostrzeżesz w nim coś wyjątkowego, gdy między wami zaiskrzy i na scenie pojawi się uczucie, takie kwestie jak wzrost czy rozmiar buta zwyczajnie przestają mieć znaczenie. Nie martw się więc na zapas. Nie przejmuj tekstami niedojrzałych chłopczyków, którym życie się myli z zawodami wyrywania panienek. Nie myśl, że jesteś inna, tylko wyjątkowa. Nieprzeciętna w każdy znaczeniu.

I na koniec mała prośba, do wszystkich kobiet, które to czytają. Przypomnij sobie, jak miałaś te dwadzieścia lat i jak przeżywałaś wtedy każdy problem – od pryszcza kwitnącego na brodzie, po problemy z wagą czy wzrostem. Pewnie teraz śmiejesz się z tamtych szukanych na siłę kompleksów, bo z wiekiem nabywamy pewności siebie, akceptujemy swoje unikalne cechy i przede wszystkim wiemy, że jesteśmy warte miłości. Pomyśl jednak o tych wszystkich dziewczynach, które ciągle trafiają na męskich buraków, które kobiecości uczą się od nas – i dla których Twoje słowa mają wielką moc :) Czasem wystarczy jeden komentarz, by uwierzyć w to, że kompleks to nie kompleks. Że każda z nas chciałaby coś w sobie zmienić. Że opinie młodych lovelasów przepadają, gdy trafiamy na prawdziwych facetów – i że ci faceci wiedzą, jak się zająć swoją wyjątkową panią ;) Że każda kobieta, bez względu na wiek, wzrost i wagę, może czuć się jak bogini życia. Zostaw jeden komentarz i miej swój wkład w czynieniu tego świata lepszym miejscem, pełnym radosnych, seksownych i życzliwych sobie kobiet – bo warto! :)

Ps. Nie ma takiego wzrostu, z którym nie poradzi sobie Kamasutra, bo jak mawia moja mądra babcia: w łóżku się wszystko wyrówna ;) Wystarczy tylko trafić na właściwego faceta. Pamiętajcie o tym, moje Drogie!

Komentarze47 komentarzy

  1. Ja zaczęłam mieć kompleks wzrostu, odkąd zaczęłambyć z obecnym partnerem.
    Jesteśmy równi ( ja 176, on 179) , a w szpilkach muszę się do niego schylać..
    Poprzedni z którym byłam wiele lat, był wyższy nawet jak miałam szpilki. Wtedy kochałam swój wzrost i długie nogi. Teraz mi to przeszkadza….
    Dodam, że na początku związku, rozmawialiśmy z obecnym partnerem o wzroście, przyznał że zawsze miał niskie kobietki, ale mnie kocha więc się przestawi, i niby mu nie przeszkadza, niby mówi że to ja ciągle zaczynam temat wzrostu, ale jak ogląda się za niskimi dziewczynami czasem to mi bardzo przykro :(

    Jak wyjść z tego kompleksu ?

    • Alicja

      Karino, nie chcę Cię urazić, ale to poważny związek?
      Bo wiesz – Ty się źle czujesz, on się ogląda… Znam naprawdę wiele par, gdzie dziewczyna jest w szpilkach wyższa o nawet 10 cm, ale powiem szczerze, że zakochanym ludziom to chyba aż tak nie przeszkadza :)

  2. Zbyt wysoka, to zdecydowanie mój kompleks. Marzę by ubrać szpilki ale jedyne co mogę to przymierzyć w sklepie i stwierdzić że wyglądem jak na szczudłach. I jak tu wyglądać seksu kiedy jedyne buty które nie są płaskie mają obcas 5cm. I ubieram je tylko na specjalne okazję, ponieważ i bez nich wystaje z tłumu….

    • Alicja

      To powiedz ile masz tych centymetrów ;)
      Może trzeba po prostu znaleźć wyższy tłum? To nie żart! Moje koleżanki odkryły niedawno coś w stylu „klubu dla wysokich”, gdzie wszyscy mają ponadprzeciętny wzrost :)

      • Ja mam 175… dużo/ nie dużo… Facet z którym zaczęłam mieć ‚kontakt’, ma 176 cm, dwójkę dzieci i rozwód w trakcie. Poza tym jest 11 lat starszy.
        Czy damy z tym radę? :(

      • Mam 185 wiem że są kobiety wyższe ale jednak chciało by się mieć przeciętny wzrost. Muszę koniecznie poszukać tego klubu Alicjo ;)

        • Witaj Dusiu ;)
          Mam 181cm wzrostu więc niewiele mniej od Ciebie. Przez długi czas miałam ten sam problem, a jedyne buty jakie uznawałam za akceptowalne to trampki. Jestem przy tym bardzo chuda więc to połaczenie tymbardziej dawało mi w kość. Daj sobie jednak szanse. Kup szpilki (lub wysokie buty na słupku, chodzi się w nich dużo łatwiej, a to ważne żeby czuć się stabilnie, zwłaszcza jeżeli to Twoje pierwsze kroki), wbij się w jeansy i przejdz się po mieście najlepiej z przyjaciółka/koleżanka bo razem zawsze raźniej (ja chodziłam z tata, który jest jeszcze wyższy ode mnie co dawało mi troche pewności siebie). Kontem oka rozgladaj się za reakcja ludzi. Mnie tabuny ogladajacych się facetów i kobiet! wyleczyły z tego bezsensownego kompleksu ;)

    • A ja mam 180 I zawsze mialam taki kompleks wystawania z tłumu, od wiekszosci facetow jestem wyzsza, mam tego jedynego z ktorym jestesmy rowni :p (no jest nieco wyzszy jakies 3 cm ale no nie oszukujmy sie) w szpilkach nigdy nie lubilam chodzic (chociaz chodzilam bo fajnie sie faceci ogladali ;p) a teraz zakochalam sie w ciezkich butach motocyklowych, to zdecydowanie lepsze od szpilek a wygladaja mega I do kiecki I do jeansow :) a nigdy nie slyszalam zebym byla za wysoka ;p troche wiecej pewnosci siebie, to dodaje wiele atrakcyjnosci ;)

  3. Zgadzam się w całej rozciągłości z Tobą Alicjo. Przy moich 175 cm często czułam się jak żyrafa na szczudła chodząc na szpilkach. Jednak to przede wszystkim sobie mam się podobać wiec nabrałam pewności siebie co przyciąga facetów.
    Także dziewczyny głowy do góry i myślcie pozytywnie!

  4. Twoja babcia, to mądra kobieta Alicjo.
    Kwestia wyrównania w łóżku jest akurat trafna. Dlatego właśnie w łóżku lubię spędzać nasz wspólny czas.
    Jestem wysoka, nie jestem szczupła – w sumie to można nazwać mnie „dużą”. Za to mój facet jest szczupły i niższy ode mnie o jakieś 10 cm.
    Po 1,5 roku ta różnica już mi nie przeszkadza. Tylko szkoda że muszę odmówić sobie szpilek.. Tak mi się strasznie podobają…

    Pozdrawiam gorąco :*

    PS. Ja też się garbię przy niższych.

    • Alicja

      Katarzyno, a może wcale nie musisz ich sobie odmawiać? Przecież to Ty masz się czuć dobrze, a nie tłum wokół! Nicole Kidman wiecznie chodziła z niższymi facetami i jakoś nigdy ze szpilek nie rezygnowała :))
      Pomyśl o tym :)

  5. Ja miałam kompleks niskiego wzrostu /155 cm/kiedyś jak byłam nastolatką. Byłam sucha mała i płaska,miałam wrażenie że chłopcy wogle mnie nie widzą albo traktują jak dziecko.Wszystkie przyjaciółki miały tzw branie a ja nic. Wszystko zmieniło się później już nie urosłam ale przynajmniej przybrałam kształtów kobiecych. Teraz nawet się cieszę z mego wzrostu nawet w 10 cm szpilkach jestem o 15 cm niższa od swojego Drwala a on mój mały wzrost uwielbia.

    • Ja mam 157 cm, zawsze wszędzie byłam najmniejsza. Jako nastolatka ani biustu ani tyłka, jak to mówili z przodu deska z tyłu deska :). Teraz przybrałam jak to wyżej zostało nazwane kobiecych kształtów. Nie jestem szczupła anie też nie gruba jestem w sam raz bynajmniej ja tak uważam :D , Czy chciała bym być większa – jasne że tak. Mój Chłopak jest wyższy (190 cm ) więc różnicy trochę jest ale mogę pozwolić sobie na szpilki które uwielbiam. Nie widzę wad może tylko to, że nie mogę wszędzie sięgnąć, ale mam przeważnie wielkoluda obok więc to nie problem.

      • Dopiero teraz trafiłam na ten artykuł..:D. Zawsze mnie zastanawia jak to jest, że takie filigranowe kobietki trafiają właśnie na takich byków, a wokół takich jak ja (177cm) kręcą się zawsze jakieś pyrdki (sorki, Kochanie^^). Mój facet jest mojego wzrostu, jest pierwszym, który nie ma z tym problemu (poprzedni próbował zabronić mi nosić szpilki!) i jak sam mówi, kocha mnie w szpilkach, bo ma oczy bliżej moich piersi ^^ a poza tym, te nogi…. ;)

        Jasne, że czasem mam z tym problem i odcięłabym sobie bardzo chętnie jakieś 15 cm. Ale to się zdarza bardzo rzadko i mimo to do pubu, na uczelnie, na miasto chodzę najczęściej w 10 cm obcasach (niższe mi się nie podobają) i już dawno przestałam zauważać zdziwione spojrzenia. Plecy proste, cycek wypięty, obcas na nogę i do przodu, kobietki!

  6. Ja jestem niska. Nie duzo ponad 150. Kiedys moze to byl moj kompleks;pozniej zaczelam to lubic. Faktem jest ze kiedy nosilam rozmiar XS bylo super… Obecnie zgubilam gdzies ten rozmiar. Wg mnie wzrost wysoki-niski nie jest dramatem wazne zeby bylo proporcjonalnie z cala budowa ciala.
    Zawsze podobali mi sie rownie nisscy faceci (no Ok moze nie az tak nisscy ;)) Dzisiaj jest inaczej :)) Mezczyzna Mojego zycia jest duzo wyższy odde mnie;zeby go pocałować w brode musze stanac na palcach, a jak go rozzloszcze i „zadrze nos” moge calowac go tylko po klacie:)) zgodnie ze slowami madrej babci potwierdzam W LOZKU WSZYSTKO SIE WYRÓWNUJE:))
    Bedac tak mala w tych duzych ramionach mozna super bezpiecznie sie skryc przed swiatem:)

  7. Mojego faceta próbowałam spławić wytykając mu ,że jest 5 cm niższy ode mnie… mam 170 cm wzrostu i jestem gruba! Jednak on nie zrezygnował. Przy pierwszym spotkaniu na lotnisku …nie zauważyłam go, dopiero on do mnie podszedł…. Był taki… drobniutki…. Jednak serduszko ma ogromne , a ja jestem taka kruchutka w środku… Ja chodzę na płaskim obcasie , on już kilka razy wspominał ,że kupi sobie wyższe buty i teraz mam wyrzuty sumienia . Na szczęście w łóżku jest OK. Bardziej niż wzrost przeżywam moją sporą nadwagę. Ciągle się zastanawiam co on we mnie widzi…

    • Alicja

      Asiu – widzi Ciebie. A z nadwagą spróbuj poradzić sobie dla siebie – niech to będzie taki motywacyjny kopniak! :) Bo nawet w tym komentarzu widać, że nie do końca dobrze czujesz się ze swoją wagą. Jest lato, może pomyśl o intensywnych treningach w sypialni, jakimś rowerku czy lekkiej diecie? ;)
      Piszę to z życzliwości – bo wierzę, że Ci się uda :)

      • Kochana Alicjo!
        Niestety całe życie próbowałam walczyć z moja wagą , a efektem jest- efekt jo-jo. Przez kilka lat brałam też leki po których bardzo przytyłam i już od kilku lat ich nie biorę , a waga nie spada… Moja mama mnie uspokaja informując , że po rodzinie tatusia odziedziczyłam puszystość . A więc te nienawistne geny robią sobie w moim organizmie co chcą…. Są okresy w moim życiu ,że akceptuję siebie , a są takie ,że mi się wyć chce do księżyca.. Szczególnie wtedy kiedy nie ma mojego rozmiaru w sklepie ;-)…
        Na szczęście wiele moich kilogramków rozłożyło się pięknie! Biust 85E, duża pupa. Mój Drwal stwierdził ,że nie mam się czego wstydzić i że nasze polskie kobiety są strasznie zakompleksione….On cieszy się ,że ma kobietę w rozmiarze XXL. Muszę Ci przyznać Alicjo ,że mimo swojej puszystości mam całkiem niezłe wzięcie u płci przeciwnej i tu mój Drwal walczy sobie ze swoją zazdrością… wszyscy, którzy się uśmiechają do mnie są podejrzewani o niecne zamiary….
        Kiedy byłam singielką moja córka powiedziała ,że gdybym schudła to faceci by na mnie lecieli i nie byłabym sama. Odpowiedziałam jej: Kochanie! nawet gruba mam wzięcie!
        Tak ! Sprawdziłam !
        To nie kilogramy sprawiają ,że jesteśmy atrakcyjne .
        A jak się znajdzie jakiś facecik, który patrzy tylko na opakowanie nie sprawdzając zawartości…- to potem ma spore problemy….
        No , cóż ale tematem jest wzrost a nie waga. A więc stwierdziłam ,że te 5 cm to niewielka różnica , ale mojego Drwala wciąż boli ,że mu niski wzrost wytykałam… (bo nie my jesteśmy za wysokie tylko faceci są niewysocy).
        Stwierdziłam ,że jeśli jest z tego powodu wkurzony to może zawsze mi dać klapsa, albo przyłożyć tym czerwonym pejczykiem z seksshopu (- czerwone kajdanki w zestawie ;-) )…. a skorzystamy na tym oboje! :-)
        Kochana Alicjo , obydwoje czytamy wasze wpisy i już mamy sporo planów co do wypróbowania pewnych pięknych spraw tu przedstawionych…

  8. Ja mam 175 i kocham nosić szpilki pomimo tego jak je ubiore mam 185. Nigdy nie trafiłam na koszykarza w zmialam ale taki 185 jest idealny i zawsze takich mialam. wspie moje przyjaciółki z liceum i teraz nadal sie wspieramy i mówimy o sobie żyrafy. Każda z nas ma 175,176,178. Każda rozumie swoje problemy ze wzrostem. Ale niechęć do szpilek rozwiazalysmy tym, ze chodzilysmy na imprezy. Wzrost nie juz tajuzki krepujacy. Ale i tak zazdroscimy malym i filigranowym.

  9. Też mam ten problem, mam 181 cm wzrostu i wrażenie, że wszyscy wolni faceci są niżsi :( nie mam też figury modelki żeby moje nogi wyglądały jak do nieba. Uwielbiam szpilki, ale w nich nie chodzę, bo wtedy mam ponad 190 cm i czuje sie jak na szczudłach, ale w sypialni chętnie je ubieram ;) bardzo dobrym podsumowaniem Twojego wpisu będzie obejrzenie filmu „Facet na miarę”, dziś go widziałam i dał mi do myślenia jak to żyjemy stereotypami i tym co powiedzą inni, a ważne jest to co my chcemy i akceptujemy :)

  10. Bezpośrednia

    Ehh jak czytam te komentarze to Wam zazdroszczę..
    Większość z Was ma 175cm i się przejmujecie, a co ja mam powiedzieć przy wzroście 185cm! I uwaga – bez jakichkolwiek butów..
    Nie raz przez to płakałam..
    Ale niestety nigdy tego nie zmienię, a uwierzcie wiele bym oddała za te 175cm.. :'( :(

  11. Ja mam 162 cm wzrostu i mialam kompleks wzrostu od 5 klasy szk. podst. do ostatniej klasy gimnazjium. Bylam jedna z 3 najnizszych dziewczyn w klasie. Nosilam wtedy buty na koturnach i zaczynalam chodzic w szpilkach. W 1 kl gim. kupilam buty zelazka :D one mialy 15 cm wysokosci i je uwielbialam.
    W liceum, a wlasciwie w 3kl gim moj kompleks znikl. Mialm w swoim otoczéniu niskie klezanki i nawet te starsze, zaakceptowalam siebie. Teraz 162 cm mi nie przeszkadza, nawet do chodzenia w maxi dress.

    Mysle, ze gdy bylam mlodsza duza role odegraly komentarze ze str „ciotek” (matek moich kuzynek,kolezanek). Zaobserwowalam nie tylko w moim otoczeniu reakcje typu „zobacz Dorotka przerosla Ewelinke”, „Jadzia ma dluzsze nogi”, „no, ona juz taka niska bedzie”, „nie urosnie”, „a stan kolo Emilki zobaczymy, ktora wyzsza) TAKIE SLOWA slyszane czesto , zaczynaja dokuczac. (Jesli macie dzieci, to nie robcie tego. Kazdy jest piekny, nie wazne ile ma wzrostu!!!!)

  12. Kliknąłem przypadkiem, ale chciałbym się też wypowiedzieć. Ja mam 190 cm z okładem, moja ukochana mierzy niecałe 150 cm :) Absolutnie w niczym nam to nie przeszkadza, ona już dawno zaakceptowała siebie taką jaka jest :) Ludzie się za nami oglądają, uśmiechają się- ale to raczej takie pozytywne uśmiechy :)

  13. Ja mam 180 cm wzrostu. Plus do tego 10 cm szpilka i dopiero wtedy czuję się zajebiscie☺taką pewną siebie ☺uwielbiam swój wzrost☺ mój facet ma 186 wzrostu i nigdy mi nie przeszkadzało że jestem od niego wyższa (w szpilkach oczywiscie). Zawsze mówi że jest dumny że ma taką kobietę i ze w łóżku wszystko się wyrówna 😉

  14. 178 cm wzrostu, zawsze z tego dumna, nigdy nie miałam problemu ze szpilkami. Mąż uwielbia mój wzrost, mnie w szpilkach w których jestem z nim równa (190 cm) i to nietylko w łóżku ;-) Wysoki wzrost ma same plusy, szczególnie na wysokim stanowisku, możesz górować nad wszystkimi ;-)

  15. Mam 170 m, jestem wyższa od rodziców i jednego z braci. Kiedyś się garbiłam, teraz myślę, że wzrost to mój atut. Mój mąż ma 193 m i wchodzę mu pod pachę. Mogę chodzić wyprostowana i dostojna (tak się czasem czuję, zwłaszcza po pilatesie).
    I faktycznie jest tak, że z wiekiem nabieramy pewności siebie. Świetnie się czuję po 30 i szkoda mi czasu na kompleksy. Ale musiałam polubić siebie, żeby tak się stało.
    Tekst bardzo dobry i pomocny :)

  16. Nasza kochana Alicjo, dziękuję w imieniu swoim i całej naszej damskiej populacji za kolejny świetny tekst. Mam 175 cm wzrostu (bez szpilek ;) ). Jako 20latka i przez kilka kolejnych wiosen byłam chodzącym wieszakiem (cieszyło mnie to). A teraz, gdy jestem tuż przed 30tką cieszą mnie moje „dodatkowe” kilogramy. Dzięki nim stałam się kobieca i pewniejsza siebie. Ale do rzeczy, pomimo wzrostu, zakładam wysokie buty. Lubię popatrzeć czasami na świat „z góry” ;) I liczę na to, że kiedyś „wypatrzy” mnie mój prywatny Drwal, który pokocha każdy mój centymetr.

  17. Grunt to prawdziwa miłość w związku i wtedy żadne centymetry nie mają nic do powiedzenia u obu stron ;) Kompleksy dotyczące wyglądu są chyba najgorszą zmorą, bo przez nie porównujemy się do innych kobiet i wyobrażamy sobie jak one prezentowałby się przy naszym partnerze zamiast nas (mi się to zdarza, jestem niewysoka 159 i zawsze marzyłam o dodatkowej 5 jednak gorszym kompleksem niż wzrost jest moja nadwaga i moje przekleństwo hirsutyzm – to bardziej wpływa na moje poczucie atrakcyjności niż wzrost). Ale skoro Ten Jedyny Drwal wybrał właśnie mnie to miał powód i ze wszystkich sił staram się zbyt często nie wracać do moich kompleksów (lecz zdarza mi się nimi strasznie przejmować).

  18. Dziewczyny

    tak czytam te wasze komentarze, (tak czytam, bo od jakiegoś czasu zaglądam na tego bloga, bo mnie bawi (w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu Alicjo, świetna robota, fajnie się czyta i Ciebie i Drwala) – kobiety przesadzacie. Ja wiem, że jest wiele kompleksów, ja przez lata jakoś „trafiałem” w niskie kobiety, ja mam 186 cm wzrostu i uwierzcie mi, te 150+ jest super, bo można przytulić całe na raz, a w przypadku zagrożenia łapiesz pod pachę i uciekasz. Z drugiej strony, jestem zaskoczony wypowiedziami dziewczyn o wzroście 170/175 cm, przecież macie wzrost modelek ? Wasze nogi świetnie będą wyglądać w szpilkach – jeśli faktycznie je nosicie, bo wszyscy tu piszą o szpilkach a świat to brutalnie weryfikuje, na nogach trampki lub balerinki…
    Tak czy inaczej, wzrost nie jest problemem, sam osobiście raz się spotykałem z „żyrafą czy też łodygą” która miała 182, w szpilkach patrzyłem w górę, by całować stawałem na palcach – rzadko mi się to zdarza, ale jakoś to nie wzrost był wtedy Naszym problemem,. Tak czy inaczej – głowa do góry – czy małe czy wielkie, wszystkie jesteście kochane :)

  19. Ja mam ponad 190 to bardzo dużo! Już w szkole miałam z tym przykrości, po jakimś czasie polubiłam swój wzrost, spotykałam się z dużo niższymi poprzedni miał 180… I ciągle mówił ze jestem wysoka i nic z tego nie będzie.. Zerwałam z nim kontakt i pojawił się 10 lat starszy men z 190 do tego nawet przystojny może coś akurat.. :)) a szpilek nie lubię choć mam 1 parę :p

  20. mam 176cm wzrostu i natura obdarzyła mnie dużymi cyckami. Wzrost stał się dla mnie kompleksem, kiedy poszłam do pracy, gdzie 90% żeńskiej części stanowiły dziewczyny, na które patrzyłam z poziomu mojego wzrostu, a co nie było mile widziane. Cycki też stanowią mój kompleks: krępujące męskie spojrzenia i zawistne damskie spojrzenia. I głupie komentarze na ten temat. Dzięki temu zaczęłam się garbić. Mam nadzieję, że mi kiedyś przejdzie.

  21. Ja jestem przeciętna 164cm, ale moja siostra ma 155 cm wzrostu, a jej chłopak ma 195 cm :) wyglądają słodko i są szczęśliwi :D

  22. Mam 159 cm wzrostu i w sumie dobrze mi z tym 😊Lubię wyższych ode mnie mężczyzn -w sumie nie trudno o to , prawie każdy jest wyższy 😀 Lubię czuć się taka mała i drobna przy nich, co nie znaczy bezbronna, co to to nie. Zawsze powtarzam, że małe jest piękne -gdzieś przecież musiał się podziać cały nasz urok . Mimo, że nadal nie znalazłam swojego Drwala to wierzę, że wzrost nie ma tu nic do rzeczy. Ważniejsze są np poczucie humoru czy własnej wartości.

  23. Mam 176 cm. a partner niecałe 170 . I jest nam cudownie z tymi różnicami , ja odstaję przy nim w szpilkach ale nam to nie przeszkadza. Łóżkowe sprawy też darady wyrównać :-) trzeba brać z życia co najlepsze więc wzrost lub jedna fałdka mniej czy więcej to żaden problem .

  24. Kompleksy z powodu wzrostu znam z autopsji – byłam zawsze tą najniższą w klasie :) W okresie dojrzewania bardzo przejmowałam się faktem, że już nie urosnę, było to w zasadzie oczywiste, bo od dziecka byłam kopią mojej mamy: wzrost, figura, proporcje – wszystko po niej odziedziczyłam. Pamiętam, że zamartwiałam się, że nie znajdę sobie chłopaka, bo kto zwróci uwagę na takiego krasnala o nędznym wzroście 155 cm? Moje kompleksy odeszły jednak w niepamięć, kiedy gimnazjalna burza hormonów się uspokoiła, nabrałam ładnych kobiecych kształtów i coraz częściej zauważałam zainteresowanie płci przeciwnej. Nigdy żadnemu z moich kolegów czy sympatii nie przeszkadzał mój wzrost, wręcz przeciwnie – często słyszałam, że taka malutka jestem słodka i urocza, że wzbudzam instynkt opiekuńczy i sama zrozumiałam, że działa tutaj mechanizm ‚jestem taki męski, mogę Cię schować pod pachę, żebyś czuła się bezpiecznie’ :) Teraz, jako szczęśliwa, 23-letnia kobieta w stałym związku, mogę z całą stanowczością powiedzieć, że w miłości wzrost nie jest absolutnie żadnym problemem. Obecnie dzieli mnie z Ukochanym jakieś 20 cm i dla mnie jest to różnica idealna. Dla porównania dodam jednak, że w poprzednim związku różnice były większe – 30 cm wzrostu, 30 kg wagi, wyglądaliśmy razem całkiem zabawnie, ale nie przeszkadzało nam to i – cytując Twoją Babcię oraz moją Mamę – w łóżku się wszystko wyrównywało ;)
    Rozpisałam się, ale chciałam przekazać jedną ważną rzecz: jeśli kogoś kochamy, to niezależnie od centymetrów, kilogramów, niedoborów i różnic, staje się on naszym Ideałem :)
    Dodam jeszcze, że to mój pierwszy komentarz tutaj, temat jest mi bardzo bliski, a Waszego bloga czytam od dawna i uwielbiam z dnia na dzień coraz bardziej :) Pozdrawiam gorąco, Alicjo i Drwalu!

  25. Mam 178cm wzrostu i od zawsze kompleksy na tym punkcie. Jak sobie z nimi radzę – zakładam wysokie szpilki i mam w nich mega długie nogi – mój mąż jest wtedy ode mnie nieco niższy (ma 182cm) i każda cząstka jego ciała przekonuje mnie o tym jak uwielbia mnie w szpilkach. To, że jestem nieco wyższa nie przeszkadza mu zupełnie. Wybieranie nowych szpilek dla mnie jest frajdą dla nas obojga. To on utrzymuje mnie w przekonaniu, że ludzie nie oglądają się za mną myśląc „co za żyrafisko!”, tylko z zazdrością (i to jemu zazdroszczą takiej żony). Nie do końca mu w to wierzę, ale uwielbiam kiedy mnie do tego przekonuje.
    Jeśli facet uważa, że to TY jesteś za wysoka, to znaczy, że to ON jest za niski :P Dziewczyny, nie pozwólcie innym odbijać na WAS ich kompleksów. Facetowi, który jest pewien swojej męskości nie przeszkadza wyższa kobieta, bo nie zagraża jego poczuciu męskości!!!
    Argument, że wystajecie z tłumu i na Was patrzą? – niech patrzą! jest na co! i załóż te szpilki dziewczyno….

    ….i jeszcze jedno – absolutny zakaz garbienia się – dbajcie o piękną postawę kobietki!!!!

  26. Ja mam 185, mój chłopak 183. Od dziecka byłam ‚tą wysoką’. wzrost był zawsze moim największym kompleksem :( butów wysokich nie miałam nigdy a przyznam szczerze że marzą mi się wysokie szpilki. Co do spraw łóżkowych zbyt długie nogi też potrafią utrudnić niektóre pozycje :(

  27. A ja mam te 174 cm wzrostu, uwielbiam szpilki i dlatego zawsze celowałam w chłopaków powyżej 185cm. Często się zdarzało że niższych po prostu skreślałam. Aż tu nagle przyszła miłość, mój luby jest mojego wzrostu, z początku nie wyobrażałam sobie tego ale teraz przez myśl by mi nie przeszło wymienić go na inny model. Do szpilek się może jeszcze znowu przekonam, ale póki co cieszę się że nie muszę stawać na palcach, ani on nie musi się garbić żebyśmy mogli się po prostu pocałować. Kwestia wzrostu czasem gdzieś tam się przebija z tyłu czaszki, ale są rzeczy ważniejsze ;)

  28. Za niska. Tak to ja. Metr szećdziesiąt w szpilkach. Irytuje mnie najczęściej kiedy nie mogę czegoś sięgnąć bez pomocy krzesła lub sama złożyć wypranej pościeli, tak, aby nie majdać nią po podłodze.
    W związku jest ok, partner wyleczyl mnie z kompleksu i cieszy mnie to :D

  29. Uwielbiam wysokie kobiety, strasznie mnie to jara, nie ma dla mnie nic bardziej stymulującego;) – może dlatego, że sam mam 197 cm. Choć nie zawsze tak było, to lubie swój wzrost i nie wyobrażam sobie być niższym czy wyższym. Żonka ma zaledwie 175cm i jest dla mnie ciut za niska;) Jedyny minus jaki widzę, to że trzeba dbać o linie – mała puszyste dziewczyny bywają urocze, wysokie już tak jakby mniej (ale to tylko moje zdanie) Tak więc wysokie laski, proszę się nie garbić, pierś do przodu, szpilki na nogi – faceci to lubią:)

  30. Ja mam to szczęście, że od kiedy pamiętam, nigdy nie miałam kompleksów :). Od zawsze budowalam swoją silna, niezalezną JA, i nie przeszkadzało mi nic… 157cm- jestem mała, ale z pięknym charakterem i bezczelnie zadziorną zolzowatością^^. Mały biust? Ale uroczy i zdrowy! No i nie przeszkadza w sporcie ;). Za duże uda (ja tak to widzę…)? Bez ud nie ma super ponetnej, pelnej i seksownej pupy za którą się ogląda Pol miasta i kumple wzdychaja do dziś…
    Akceptacja moje drogie to jest klucz do cieszenia się zyciem i to pełna gęba, bo nie zajmujesz się bzdurami, a uwagę skupiasz na smakowaniu pięknych chwil 😘.
    Jedyny mankament mojego wzrostu jest taki, że mój Facet ma 2m, więc wszystkie pozycje stojące sa problemem 😜. Ale pójdziemy po taborecik do Ikei i problem zniknie 😂

  31. Ja mam swoje 180, swoją drużynę koszykarek i swoją cudowną kolekcję obcasów, a przede wszystkim faceta, który mimo że w szpilkach jestem od niego wyższa to zawsze patrzy na mnie z dumą i podziwem, nigdy nie usłyszałam, że mam zdjąć obcasy, nigdy też nie czułam się jak „żyrafa”. Każdy jest taki, jaki być powinien. Także kochane, nie garbimy się i z dumą patrzymy w lustro ;)

  32. Ja chciałbym poruszyć temat poboczny – już 30 lat na tym świecie żyję i zauważyłam jedną istotną rzecz: nigdy nie słyszałam negatywnych komentarzy na temat wzrostu​ kobiet od mężczyzn, natomiast kobiety w stosunku do innych kobiet są bezlitosne. Wzajemnie wyzywają się od karlic i żyraf, wytykają wszelkie mankamenty. Dla mnie to jest niepojęte. Pokazuje to brak klasy i kultury. W dodatku dla mnie to oczywiste, że krytykując w ten sposób inne kobiety, sama pełna jest kompleksów. W moim odczuciu kobiety​ same siebie wzajemnie wpędzają w kompleksy. I to jest bardzo przykre.

  33. Czytając komentarze widzę, że niektóre osoby na siłę czepiają się swojego wzrostu, bo tak na prawdę te 160cm nie jest jakoś bardzo mało, a 175cm to nie jest też tak zbyt dużo.
    Ja mam 153cm i w szkole średniej (klasa fryzjerek) miałam sporo dziewczyn niższych ode mnie. Rekordzistka miała (i ma do tej pory) 145cm wzrostu! To dopiero jest ból psychiczny, bo o ile sam wzrost da się zaakceptować, każde nowe spodnie zanosić do krawcowej, a w domu porozstawiać meble tak, by móc wspinać się po nich w celu ściągnięcia pudła z górnej półki, tak ciężko jest pogodzić się z tym jak społeczeństwo traktuje tak niskie osoby. Gdziekolwiek się nie pójdzie (urząd, lekarz, sklep) tak ludzie taką osobę traktują jak dziecko, z góry. Wszędzie rzucane są spojrzenia niepewności, czy taka aby na pewno ma ukończone 18 lat (chociaż o swojej imprezie osiemnastkowej zdążyła zapomnieć już kilka lat temu). Jak nie zarzuci szpilek (które i tak ciężko jej kupić, bo wraz z małym wzrostem są i małe stopy), nie zrobi ostrego makijażu tak nic na mieście nie załatwi.
    Idąc w drugą stronę – miałam też okazję kiedyś poznać dziewczynę, która na moje oko miała min. 190cm (każdy wysoki kolega był przy niej sporo niższy). Nie rozmawiałam z nią zbyt długo, ale dało się zauważyć, że wstydzi się swojego wzrostu. Stała zgarbiona, jak tylko miała możliwość to siadała czy opierała się o ścianę, byleby być trochę niżej, a siedząc w samochodzie głową ocierała o podsufitkę. Takiej to tylko zazdroszczę, że przy jej wzroście nie widać każdego dodatkowego kilograma (jak i u większości wyższych dziewczyn). Ja przytyłam 3kg i większość osób z mojego otoczenia to zauważyła.

    Ja swojego wzrostu wstydziłam się jeszcze w gimnazjum – byłam jedną z najniższych w klasie, miałam dodatkowe kilogramy i nie potrafiłam tego zaakceptować. Czułam się niewidzialna w tłumie. Obecnie wzrost mi przeszkadza tylko gdy jestem na zakupach, bo nie raz muszę wspinać się po regałach, gdy muszę coś ściągnąć z wyższej półki, a nie ma nikogo w pobliżu kto mógłby mi pomóc. No i ciuchów muszę szukać trochę dłużej, bo wiele sukienek do kolana jest u mnie do połowy łydki, a w tych luźniejszych wyglądam jak w worku. Jednak lubię swój wzrost i cieszę się, bo mogłam trafić gorzej. Nawet mój facet zbyt wysoki nie jest, jednak nawet gdy założę wysokie szpilki to jestem niższa od niego o te 5cm.

  34. Mam 175cm i noszę nawet 10cm szpilki. To mi nawet pomaga bo nie ogladam ludzkich plecy, brzuszków a kolorowy świat ponad nimi ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter