Związki, pieniądze i pozornie nieważne drobiazgi

21

Gdy pierwszy raz dostałam maila o treści: Alicjo, pomóż! Co zrobić, aby mój facet przestał być taki skąpy? od razu przypomniałam sobie moje niby-związki z wczesnej młodości. Spotykałam się wówczas – choć to może za duże słowo – z chłopakiem, który na pierwszy rzut oka wydawał się miły i ujmująco szarmancki, a przy bliższym poznaniu wychodził z niego trudny do choćby tolerowania dusigrosz. Nie twierdzę oczywiście, że ktoś może czerpać przyjemność z kochania sknery, ale z całą pewnością wiem, że to nie dla mnie ;)

Wracając do historii: chłopak miał na imię Radek i po raz pierwszy rozbroił mnie mniej więcej tydzień po naszym pierwszym spotkaniu. Zaczęło się od niewinnie rzuconego zdania: ależ mam ochotę na hamburgera! Powiedział je oczywiście on, a ja, choć nie przepadałam za mięsem, odparłam, że w takim razie idźmy. Wówczas Radek zaczął kręcić, kluczyć, marudzić, że hamburgery takie drogie i że to bez sensu tyle płacić. To ok, nie idźmy – powiedziałam, uważając temat za zamknięty. Radek najwyraźniej nie podzielał mojego zdania, bo zaczął opowiadać jak to marzył o tym hamburgerze i jaki to jest w sumie głodny. Zrozumienie, że cała ta filozoficzna gadka zmierza jedynie do tego, bym zadeklarowała, że za te hamburgery zapłacę, zajęła mi jakiś kwadrans. I poszliśmy. I kupiłam mu tego wstrętnego hamburgera, mając do końca nadzieję, że źle odczytuję intencje. Ale gdzież tam! Zadowolony z siebie Radek wepchnął w paszczę mięcho i rozbrajająco przyznał, że spoko, że nie mam problemu z płaceniem, bo on zbiera kasę na nowy motor i wolałby nie wydawać na głupoty. 

Takich Radków spotkałam w życiu wielokrotnie i ten „mój” nie był nawet najgorszy. Były facet mojej przyjaciółki potrafił na przykład wyliczać jej, że jako kobieta zużywa więcej papieru toaletowego niż on, więc byłoby sprawiedliwie, gdyby rachunek za papier płacili w proporcjach 1:6. Serio. To można oczywiście potraktować ze śmiechem, ale gdy Twój partner nie chce przyjeżdżać po Ciebie na dworzec (bo tam parkingi są płatne), nie zgadza się na wspólne picie porannej kawy (bo w pracy można się napić za darmo), nie zaprasza Cię nigdy na nic poza darmowym spacerem po parku (ale o lodach kupionych przy okazji w budce zapomnij), oszczędza nawet na prezerwatywach, bo przecież stosunek przerywany jest tańszy (w sumie dobrze, że przynajmniej nie pierze prezerwatyw!) a prezenty od niego dostajesz jedynie wtedy, gdy zostawisz mu na nie pieniądze na stole – to nie wierzę, że czujesz się w takim związku w 100% spełniona.

Związki, pieniądze i pozornie nieważne drobiazgi

I właśnie na tym ostatnim aspekcie – czyli drobnych prezentach i wypadach do kina – skupię się w tym tekście najbardziej. Dlaczego nie na kwestii opłacania wspólnych rachunków? Przede wszystkim dlatego, że to zależy od aktualnej sytuacji życiowej partnerów i jest materiałem na oddzielny, osobny tekst (który jeśli zechcecie oczywiście napiszemy!). Wspomnę tylko, że na samym początku mojego związku z Drwalem bardzo upierałam się przy płaceniu na zmianę, czym doprowadzałam go nieraz do szału i co wielokrotnie kończyło się ostrą wymianą zdań. Dziś, gdy jesteśmy razem już tak długo i gdy pieniądze traktujemy jak narzędzie do spełniania wspólnych celów, nie czuję potrzeby wyliczania, kto w którym momencie wyciągnął z portfela kartę. W końcu na koniec dnia i tak czujemy, że to wszystko jest nasze. Z prezentami na szczęście jest zupełnie inaczej i mimo upływu czasu wciąż oboje cenimy drobne gesty, świadczące o tym, że nam po prostu zależy.

I teraz zwrócę się do was, Drodzy Panowie. Jeśli do tej pory nie zaprzątaliście sobie głowy dawaniem prezentów ukochanej, to zmieńcie to już dziś. Jeśli dawaliście jej prezenty kiedyś, a po kilku wspólnych latach ten zwyczaj po prostu się ulotnił, wróćcie do niego, bo jest warty kultywowania. Jeśli uważaliście, że są potrzebniejsze rzeczy od wspólnego wyjścia go kina czy kupowania nowych kolczyków, to zaręczam wam, że jedno wspólne wyjście razem może zdziałać więcej niż jakakolwiek inna opłacona tymi pieniędzmi rzecz. Nie bądźcie sknerami, bo kobiety kochają być adorowane – nawet jeśli powtarzają zawzięcie, że szkoda na nie wydawać kasy.

Bo nie chodzi tu tak naprawdę o rzecz, ale o gest. A gest nie musi mieć przecież kosmicznej ceny. Wiecie, jakie drobiazgi od Drwala cenię najbardziej? Nie bransoletki z brylantami, nie zagraniczne wycieczki, nie piękne sukienki – choć to wszystko oczywiście jest szalenie przyjemne. Najbardziej cenię drobiazgi, które mówią mi o tym, że on o mnie dba, że rozumie moje potrzeby, że pamięta pozornie błahe rozmowy i chce mi po prostu rozjaśnić każdy dzień. Nasz zaręczynowy Robak za kilka złotych, multiwitamina wrzucona do każdej torebki, kolorowe plasterki, bo wiecznie ocierają mnie jakieś buty, kwiatki notorycznie kradzione z ogródka pod naszym blokiem czy skarbonka z muszelkami w środku. Kolorowanki, które podobno zabijają stres albo książki do poczytania w pociągu, gdy muszę gdzieś wyjechać. Drobiazgi za kilka złotych, dzięki którym czuję się ważna. Drwal zabiera mnie do kina, gdy mam bardzo ciężki dzień czy tydzień albo ciągnie mnie do zoo, żebym powygłupiała się razem z szympansami. I choć w życiu jest racjonalny i z pewnością nie rozrzutny, to nigdy nie żałuje na nic, czym może dać nam choć chwilę beztroskiej radości.

White Rvbbit Bardotki

Zastanawiacie się pewnie, czy się mu odwdzięczam – czy może raczej uważam, że to kobieta powinna być adorowana. Ci z was, którzy są tu od dawna, mogą się oczywiście domyślać odpowiedzi, która brzmi: obie strony w związku są tak samo ważne. Obie powinny się starać w równym stopniu i obie czuć, że są ważne i kochane. Obie powinny pamiętać o drobiazgach, bo do niektórych naprawdę nie potrzeba pokaźnych rachunków bankowych, tylko trochę chęci i trochę więcej ciepła w sercu. Staram się odwdzięczać, choć do pomysłowości Drwala mi daleko :)

Co jednak zrobić, gdy nasz partner jest sknerą absolutną lub okazem wyjątkowo niedomyślnym? Jak wyrobić w sobie wdzięczność i zauważać wszystkie małe gesty? Czy prezenty od jeszcze-nie-naszych partnerów są warte przyjmowania i kiedy są czymś więcej niż tylko wyrazem troski czy sympatii? O tym w kolejnym odcinku naszej erotyczno-finansowej serii! ;) Dziś chciałam jedynie wywołać w was potrzebę małego rachunku sumienia. Spojrzenia na codzienność i odpowiedzenia sobie na jedno proste pytanie: kiedy ostatnio podarowałam – lub podarowałem – mojej połówce coś, co przypomni jej, jak bardzo mi na niej zależy? Kiedy popatrzyłem na jakiś drobiazg w sklepie i wrzuciłem do koszyka wyobrażając sobie uśmiech na kochanej twarzy? Kiedy czułem to samo ściśnięcie w żołądku, gdy szedłem do niej pierwszy raz z bukietem kwiatków, całą drogę myśląc o tym, czy jej się spodobają?

Podobno rzeczy są warte tyle, ile chcemy za nie zapłacić. Jeśli jednak choć raz widziałeś, jak Twoja dziewczyna cieszy się z paczki ulubionych ciasteczek, ze skarpetek w jej ukochane zwierzątka czy ze szminki, której używa od lat, to dobrze wiesz że to wszystko było warte o wiele, wiele więcej. Może więc warto kupić te ciasteczka już teraz? :)

 

 

Komentarze21 komentarzy

  1. Dzis zepsulo mi się auto wiec pelna smutku mowie o nie nie kupie sukienki, po która sie jutro wybieralam…. Moj drwal bez chwili namyslu zapytal tylko ile ma mi dac na nia :d oczywiscie sie nie zgodzilam ale milo wiedziec ze chce o mnie zadbac :)

  2. Moj chłopak wie, ze ostatnio krucho u mnie z chociażby drobnymi nadal sie uczę i czasami po prostu brakuje na jakieś kobiece pierdułki ;) dziś gdy wracał do swojego domu zostawił mi parę złotych „na coś dobrego kochanie” dla niego mały gest , dla mnie troszkę więcej. Bardzo go doceniam :)

  3. Kocham Was! *.* Jesteście tak bardzo inspirującą parą. Poruszacie tematy tak dla niektórych nieoczywiste, ale jakże ważne :)
    A’propos. Jestem w związku na odległość. Ostatnio na jarmarku, na którym mój luby nie mógł być, kupiłam liska (akurat takie nasze zawirowanie) ze szkła wielkości naparstka. Podarowałam mu go, mówiąc, że od teraz Lisek będzie miał na niego oko, kiedy ja nie mogę być przy nim :) Był zachwycony. I to jest zainspirowane Waszym Robakiem (aczkolwiek Lisek nie jest zaręczynowy ;) )
    A teksty o zdjęciach i filmikach dla drugiej połówki sprawiły, że mój mężczyzna z niecierpliwością czeka na kolejne zdjęciowe niespodzianki :)
    Na szczęście jemu nie muszę wysyłać Waszych tekstów, żeby go zainspirować ;)

  4. Alicjo, Drwalu.
    Dziekuje. Dziekuje za ten wpis. Dziekuje za to, ze otwieracie oczy. Za to, ze o tak z pozoru prostych rzeczach (o ktorych zapominamy) przypomnieliscie.
    A w koncu za to, ze otworzyliscie mi oczy.
    Tak, to ja jestem w zwiazku ta dajaca, dbajaca. Moj facet zupelnie nie zwraca na takie gesty uwagi. Ale tez nie jest sknera.
    A mi tak cholernie brakuje tych gestow. Tych kapci w ukochane zwierzaki, czy ksiazki do autobusu wybranej przez niego.
    Wiem, ze zadna rozmowa nie przynosi rezultatu. A jak przynosi, to na bardzo krotko.
    A ja? Czuje sie nieszczesliwa, niedoceniana, zapomniana.
    Pozdrawiam Was cieplo :)

  5. Alicjo, ten tekst utwierdził mnie w przekonaniu, że to, co robi mój partner to rzeczywiście oznaka miłości. Staram się „ograniczać” (zaczarowane słowo ;) ) słodycze, a mimo wszystko wszystko dostaję moją ulubioną czekoladę Milka z nadzieniem Oreo i to jeszcze w wersji maxi. Albo kruche ciasteczka z wyciśniętym napisem „Kocham”. W dni, gdy możemy zjeść razem śniadanie, pamięta, że piję zieloną herbatę. Co prawda rzadko wpada na pomysł, żeby zorganizować jakieś wyjście, ale jak już wyjedziemy gdzieś, to grosza nie szczędzi, np. na jakieś lody, obiad czy inne przyjemności podniebienia :P

  6. Mój ukochany Drwal, prawie się na mnie obraził, gdy wpadłam na wspaniały pomysł „wyrównania rachunków”, w końcu stwierdził, że postawię kiedyś obiad, ale ile musiałam się naprzepraszać :)
    A’ propos prezentów …”Bo nie chodzi tu tak naprawdę o rzecz, ale o gest”… Ważne jest to, że ON o mnie myśli, będąc poważnym, ułożonym facetem potrafi robić szalone rzeczy, planuje jak mnie zaskoczyć, (oboje jesteśmy po 40-stce) … Nasz ostatni wieczór?
    Rozmowa w kawiarni przy kawie i ciastku, krótka przejażdżka po mieście, nagle zatrzymujemy się w centrum, mój Drwal prowadzi mnie ulicą i wyraźnie czegoś szuka, wspomniał coś o ciemnej uliczce, więc w głowie mam wiecie co :) , skręcamy w stronę garaży, trochę odrapanych, przyciska mnie do ściany, namiętnie całuje, pieści (tak, już jestem pewna, scenariusz z mojej głowy się ziści)… i wtedy mówi „patrz czy ktoś nie idzie”… wyciąga z kieszeni farbę w sprayu i maluje na bramie nasze wyznanie „KCBM”… moje zaskoczenie, głupia mina, łzy czułości w oczach chyba bezcenne… a potem w drodze powrotnej Titanic, czyli seks w samochodzie.

    • Tak, tu nie chodzi o rzecz, tylko gest i świadomość tego ile serca ktoś w ten gest w włożył. Ja bardzo sobie cenię wykonane przez moją Kocicę osobiście prezenty. Wiem, że w tych przedmiotach zamknięte jest jej uczucie. Są bardzo osobiste i niepowtarzalne. A w miłości najważniejsze jest dawanie. Ja uwielbiam dawać. Największą dla mnie nagrodą jest właśnie radość w oczach bliskiej osoby i np. łzy czułości – bezcenne, nie zapomnę tego nigdy.
      Nie ważne ile mamy lat, róbmy szalone rzeczy, nie pozwólmy zabić w sobie naszego wewnętrznego dziecka, żyjmy tak, żeby było co wspominać i wstyd opowiadać.

  7. Ten tekst jest strzałem w dziesiątkę! :) Jak wspominam swojego byłego drwala to paradoksalnie najbardziej łezka mi się w oku kręci jak sobie przypomnę jak kupił mi 2 pudełka chusteczek, bo miałam katar (i to nie byle jakich! Velvety! :))

  8. no nie zgodzę się do końca bo spotykałem się kiedys z dziewczyną która nienawidziła prezentów i to dosłownie, chyba uważała ze jeśli daje jej prezent to oczekuje seksu czy nie wiem o co jej chodziło. Nie chciała bym płacił za kolacje np w knajpie, a jak jej podarowałem breloczek do kluczy bo miała wiecznie porozrzucane w torebce to zrobiła mi taki sajgon ze robie z niej biedaczke ze szkoda gadać. wez tu zrozum kobiety…

  9. Alicjo tak bardzo sie ciesze ze tacy jak Wy jeszcze istnieja a z drugiej strony tak bardzo mi smutno:(moj mezczyzna nie patrzy na mnie z milosci ani pragnienia ,nigdy nie dostalam cieplych rogalikow,a ostatnio nawet lozko to temat tabu :(staram sie ladnie wygladac ale i skromnie,ostatnio zalozylam spodnice ktora wywarla na nim kiedys ogromnie pozytywne wrazenie wtedy-powiedzial jak pieknie wygladasz a dzis uslyszalam ze zalozylam sobie z zaslon kiecke….wiesz jak bylo mi smutno?-bo dla niego ja ubralam a wlasciwie dla siebie by uslyszec mile choc slowo….nie rozmawia -krzyczy ,a potem wypina tylek i idzie spac ,ten ktory na poczatku mowil nie wolno na fochu zasypiac,nie wierze mu w nic juz wszystko co mowil robi dzis odwrotnie-nawet jak mowie dosc -odchodze mowi a prosze bardzo.Myslisz Alicjo ze on wogole mnie kocha?-czasami mysle moze tak ma ten typ?-ale glos w srodku mowi dlaczego tak sie ponizasz?czemu czekam na cos co nigdy nie nastapi:(Pomoz Alicjo co ja mam zrobic?

  10. To prawda, liczy się gest. Nie zawsze prezent musi być drogi, żeby cieszyć. Ja też najbardziej cenię te małe gesty – rzucę tekst o tym, że chciałabym gdzieś iść albo coś kupić i nawet się nad tym nie zastanawiam, a potem dostaję to od mojego Drwala :) Jest jeszcze jeden gest, który bardzo mnie rozczula i który uświadomił mi, że mój Drwal o mnie dba i myśli o mnie – mieliśmy taki okres w życiu, kiedy mój Drwal miał małe kłopoty z pracą. Nie miał po prostu stałego miejsca pracy i co jakiś czas załapywał się na jakąś pracę dorywczą. Nie mieliśmy jakichś ogromnych problemów finansowych i na wszystkie podstawowe potrzeby spokojnie nam starczyło, ale jeśli już chcieliśmy sobie kupić coś ekstra, to trzeba było się dwa razy zastanowić i to nas trochę przygnębiało. I właśnie wtedy zauważyłam, że za każdym razem kiedy mojemu Drwalowi udało się zarobić jakąś większą sumkę, to od razu zabierał mnie do sklepu i kupował mi jakiś prezent, chociaż sam też miał swoje potrzeby i często to on bardziej czegoś potrzebował. Niby mały gest, a wiele dla mnie znaczył :)

  11. Jeśli juz jesteśmy przy tym temacie to może macie pomysly na jakieś fajne i niekosmicznie drogie prezenty dla mężczyzny, które wywołały mega radoche? 😀 czekam na wasze propozycje droga Alicjo, Drwalu jak i czytelnicy :))

  12. Droga Alicjo!
    Czytam Wasze posty od dość dawna, jestem jeszcze młoda ale jestem z moim chłopakiem juz ponad trzy lata. Strasznie Go kocham i nie wyobrażam sobie, ze mogłabym z Nim nie być. Nie jestem typem dziewczyny, która liczy na ciagłe prezenty itd, ale.. ja jestem typem osoby, która bardzo lubi obdarowywać ludzi, mniej mnie „boli” wydanie pieniędzy na najbliższych niż na sama siebie. Jednak dla mojego chłopaka robienie prezentów nie jest ważne.(tak mowi) co prawda, kiedy gdzies idziemy to On zazwyczaj płaci, mi tylko czasem uda sie wepchać z płaceniem(i On tego bardzo nie lubi) ale jednak brakuje mi tego, ze nie daje mi jakiś, choćby małych upominków. Urodziny, rocznica, święta.. On dostaje prezent a ja nie. Nie jest to dla mnie powód do zerwania bo to nie warunkuje miłości, ale jednak byłoby miło dostać choćby jakiś drobiazg. Chociażby po to, zeby mieć przy sobie cos od Niego. Ale przeciez, nie będę sie upominać „kochanie, kup mi prezent, przeciez miałam wczoraj urodziny.” Co o tym myślisz? Pozdrawiam Was gorąco!

  13. Ja uwielbiam swojemu mężczyźnie kupować mini prezenty. Figurkę węża, wiatrak usb do laptopa, jego ulubioną czekoladę. Liczy się sam gest, bo świadczy, że myślimy o drugiej osobie :) Ja na początku strasznie się krępowałam, kiedy on płacił, chyba to widział i co jakiś niby przypadkiem ja kupowałam lody, czy jakąś przekąskę. Chociaż być może to nie moje skrępowanie a przez zawyżoną kwotę, którą mu raz zostawiłam pod laptopem za wszystkie wydatki przez weekend :)

  14. Znam pary (po slubie), ktore w kawiarni dziela sie rachunkiem co do grosza… Dla mnie to absurdalne! W zadnym wypadku nie powinno sie miec wspolnych kat w banku, ale rozliczac sie z kawy lub jedzenia?! U nas rachunki placi moj M, ja zazwyczaj robie zakupy, ale jak robimy je razem to nie zdaze wyciagnac portfel…on placi. On nie oszczedza na prezentach i ja tez nie. Nie mam problemu z placenien za hotel, bilety czy cos ale on mnie zazwyczaj ubiega. Mnie nie interesuje ile dal za nowy motocykl lub playstation a on noe rozlicza mnie z tego ile kosztowaly szpilki czy torebka. Jest idealnie ☺️

    • Zazdroszczę Wam dziewczyny.. ja jestem ogólnie na skraju wytrzymałości. Mętlik mam totalny w głowie. Kocham mojego faceta BARDZO i jest wspaniałym człowiekiem – czuły, kochany, dba o mnie ALE jest okropnie skąpy… nawet swojemu kuzynowi żałował batona za 2 zł!!! Coś okropnego. Facet nie powinien być aż tak skąpy. Wszyscy moi poprzedni faceci nie pozwalali mi za nic płacić, obdarowywali mnie prezentami, bardzo to doceniałam i dawałam im jeszcze raz tyle.. ale to się opłacało. Teraz? z obecnym facetem mam wrażenie, że tylko ja ciągle coś od siebie daje… to go ubiera, to kupuje brakujące rzeczy itd. W ciągu naszych wspólnych 4 lat, maksymalnie zapłacił za mnie 2 razy? i to tylko i wyłącznie w dzień kobiet – bo tak trzeba, bo to święto. Nie ma mowy, aby sam od siebie kupił mi chociaż lizaka, loda, czy cokolwiek, jak jesteśmy na spacerze. Wylicza każdy grosz… jest mi przykro bo czasem mam wrażenie, że nie jestem warta nawet tego grosza? Ja kupiłabym mu bez zawahania cokolwiek i często to robię, a on sam od siebie z tym nie wyjdzie.. porażka. Do tego słuchajcie… raz w restauracji na WALENTYNKI.. „zaprosił mnie”, w związku z czym jeżeli mnie zaprosił w tak ważnym dniu, to myślałam, że chociaż raz nie będę musiała się dokładać i raz mu na to pozwolę… nie ma opcji! wyskoczył z tekstem „to co, dokładasz się czy nie?” WYGIĘŁO MNIE W PÓŁ. Takiego czegoś to jeszcze nie słyszałam od faceta w życiu, aby ktoś mnie zaprosił i kazał mi płacić. I tak się cały czas zastanawiam, czy życie z nim ma kiedyś sens… przecież nie będę jak dziecku tłumaczyć, że powinien mi chociaż lizaka kupić, czy coś… za dzieciaka się rodziców o to prosiło na spacerze, a nie dorosłego mężczyznę, który sam powinien to wiedzieć, że powinien chociaż głupiego loda na spacerze kupić swojej kobiecie. On potrafi ode mnie nawet 2 zł za wodę w sklepie wziąć… czasem aż mi wstyd! biorę jego wodę, moją i płacę… bo przecież co to są za pieniądze, aby żebrać o nie od swojej połówki? LITOŚCI. Nie wiem co mam z tym zrobić, myślę, że rozmowa człowieka nie zmieni ;/ a życie z nim może być dalej trudne… miłość to jedno, kasa to drugie… ale skąpa miłość, to też lipna przyszłość… dziecku będzie żałować na batona?

  15. Tekst czytam drugi raz, fajnie by było przeczytać coś podobnego – bardziej w kierunku tematu – jak zacząć żyć razem, zorganizować sobie kwestie finansowe kiedy zdecydujemy się zamieszkać razem;)
    Pozdrawiam ciepło!

  16. Moj kociak zawsze uważnie mnie słucha. Tydzień temu mówię że skończyły mi się moje ulubione perfumy i muszę się wybrać do sklepu żeby je kupić, po paru dniach wybraliśmy się na zakupy. On buszowal po sklepach ja poszłam do okulisty gdy wyszłam mówię że idę kupić te perfumy a on wyciąga pakuneczek z kurtki :) jakże to było miłe.
    Mieszkamy od siebie kawałek drogi, spędzamy razem tylko weekendy. Wracam z pracy we wtorek a tu paczka od listonosza :-) otwieram a tam moje ulubione czekolady kokosowe :-) rozpieszcza mnie totalnie :) ja też się staram ale mam tak samo jak Ty Alicjo, jego pomysłowości nie dogonie ale się staram :D

  17. Konkretny tekst. Na szczęście ja nie mam już takiego problemu. W poprzednim związku mogłam zapomnieć o upominkach jakich kolwiek, mimo iz ja pamietalam zawsze. Ale podobno z mężem jak z naleśnikiem pierwszego trzeba wyp……ić… Obecnie mam cudownego faceta. Żyję niestety w związku na odległość. Nie jest nam łatwo. Mimo iż sytuacja finansowa nie jest zbyt ciekawa jednak o sobie pamiętamy. I każdy z Nas robi prezenty i niespodzianki na miarę możliwości… A czasami ciut ponad. Nie długo zobaczę się z moim Skarbem chodź uważam ze to nie do końca przemyślany „upominek” bo troszkę ponad budrzet… Ale najważniejsze jest to że znów będziemy mieć sie chociaż na chwil kilka… A ja w koncu będę mogła dac mojemu Misiowi to co już jakiś czas na Niego czeka. Bo będąc w sklepie nie mogłam się oprzeć. Świat potrafi zaskakiwać. I daje nam miłość kiedy juz sie jej nie spodziewamy. Drobne wyjścia czy upominki są bardzo ważne, nigdy nie zapomnę róży którą przyniósł mi mój Skarb wracając z domowych zakupów, zapytany co to za okazja odpowiedział:”Bo Cię Kocham…” Boże jakie to było cudowne uczucie… Dziękuję Wam za ten wpis. Mogłam w komentarzu dac upust swojej radości. A Wam, sobie i czytelnikom życzę żeby nikt z Nas nigdy o tych drobnostkach nie zapomniał… One są bardzo ważne. Pozdrawiam

  18. Na walentynki mój partner nawet nie napisał mi nic miłego bo… „Mała, ty przecież walentynek nie obchodzisz”, nie wspomnę o dostanie jakiegokolwiek drobiazgu czy chociaż kwiatków. O dniu kobiet też zapomniał. Do mnie nie przyjedzie bo mieszam z rodzicami i on za dojazd do mnie płacić nie będzie. Jeśli już pojadę do miasta w którym on mieszka i spotkamy się to pewnikiem jest, że zapłacę rachunek za siebie sama. Czy muszę wspominać, że on jest programistą i zarabia całkiem sporo, a ja jestem na etapie poszukiwania pracy? Powoli mam dość tej sytuacji… Co robić?

  19. jak czytam Wasze komentarze, to aż trudno mi w to uwierzyć O.o nie wiem, jak można zachowywać się w taki sposób, jak Wasi faceci, to trochę skandaliczne i nie na miejscu. Licytowanie się o wodę czy brak inicjatywy są śmieszne… Mój partner jest niesamowicie dobrze wychowany, a poza tym szaleńczo zakochany i uwielbia mi sprawiać przyjemności. Kiedy jesteśmy razem w kawiarni czy idziemy na obiad to oczywistym jest (dla Niego), że to on płaci, bo ma na to ochotę; jednak jeśli ja się uprę, że obiad wyniesie zbyt dużo i chcę zapłacić, to doskonale rozumie, chociaż czasami mam wrażenie, że czuje się tym lekko dotknięty ;)

    Niemniej jednak zawsze, jak widzi, że skończy mi się akurat woda, mam ochotę na coś słodkiego, poproszę go o kupienie biletu czy apapu, to leci w pierwszej kolejności do sklepu, kupuje to i nawet nie ma ochoty, żebym mu oddawała, stały tekst: „bez przesady”.

    Jeśli chodzi natomiast o pozornie nieważne drobiazgi to jesteśmy mistrzami we wzajemnej adoracji. Słodycze, kartki, książki, zakładki do książek i inne pozorne błahostki to coś, czym uwielbiamy się obdarowywać, po prostu, żeby zobaczyć uśmiech na twarzy tej kochanej osoby. Bez okazji dostaję kwiaty i inne prezenty, w które On wkłada całe serce i więcej, niepotrzebny mu jest pretekst typu dzień kobiet, walentynki, urodziny. Zna mnie doskonale, wie, kiedy i czego potrzebuje, wie, jak sprawić mi przyjemność nie mówiąc nic. To jest coś pięknego. Dba o mnie, o mój dobry nastrój, o moje poczucie bycia piękną, wyjątkową, Jego. I to jest najważniejsze, a nie przeliczanie pralinek na banknoty.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter