Życie to nie tylko seks

23

Wiem, że lubicie, gdy wpuszczamy was do naszego świata. Zatem dziś opiszę wam drobny fragment, kilka spojrzeń i małe faux pas, niekoniecznie w tej kolejności … poczujcie się zaproszeni ;)

Zanim jednak wstąpicie w nasze progi, chciałbym wam opowiedzieć trochę inną historię, która umożliwi wam lepsze zrozumienie tego, co miało się wydarzyć.

Był sobie kiedyś facet, który nie liczył się z niczym i nikim. Nie szukał oparcia i raczej nie był oparciem dla nikogo. Jego dewizą było – „nie próbuj, sukces to robienie tego, co należy”. Gdy na to spojrzeć szerzej, wyglądało na to, że musiał być rycerzem Jedi – bo dewiza ta brzmi trochę jak z Gwiezdnych Wojen „Do or not do, there is no try” – znacie to powiedzenie Yody? ;)

Zatem nasz rycerz Jedi żył, był twardym gościem i to właściwie koniec historii. Jego szczęściem było to, że nie musiał ustawiać budzika na rano, gdy nadchodził weekend. A „odpowiedzialność” rozumiał jako umiejętność jasnej odpowiedzi – głównie konkretnie i z przecinkami, gdyby ktoś pytał o znaczenie tego słowa.

Nie wiedział, co traci, bo wiedzieć nie mógł. Bo każdy facet powinien mieć świadomość pewnego wyboru – może być samotnym wilkiem… to dobrze. To bardzo męskie, naturalne. I mówię tu też o tych facetach, którzy mają swoje Panie, z którymi się nie liczą, które traktują jak konieczność, zabawkę… albo…

Albo taki facet znajdzie właściwą kobietę – i nagle poczuje, że to nie tylko partner. To nie kolejny miły wieczór i jeszcze milsza noc. Nie tylko ładny widok i uwodzicielski zapach w sypialni. To osoba, która stojąc za nim daje mu więcej niż tylko siłę, aby rano zwlec się z łóżka. Taka kobieta potrafi zadbać o swojego faceta… ale taki facet powinien umieć zadbać też o swoją Panią. I wtedy innego znaczenia nabierają słowa, że szczęściem jest moment, gdy… nie musisz nastawiać budzika na rano następnego dnia.

Zaopiekowany Drwal opiekun

A skoro jesteśmy przy budziku, to wczoraj wstaliśmy bardzo późno. Wczorajszy dzień to nie tylko brakujący dzwonek, to również dzień, gdy Alicja, mimo że spędziliśmy dzień bardzo leniwie, opiekowała się mną. Czułem się autentycznie dopieszczony i nie mówię o seksie, bo o nim wspomnę za chwilkę. Chodzi o takie drobiazgi. Jak miłe słowo na dzień dobry. Długie przytulanie. Odłożenie i odwołanie wszystkich niepotrzebnych wizyt, wyjść i gości. Taki dzień tylko dla nas. Spędziliśmy go rozmawiając o niczym. Żadnej pracy, żadnego mówienia o kłopotach. Była muzyka, było wino, było dużo bliskości.

Dziś rano Alicja wstała przede mną. Dzisiejszy dzień był inny. Widziałem już po jej ruchach, zachowaniu i tonie głosu, że tym razem to ja muszę się nią zaopiekować. Powinienem wstać wcześniej, ale wczorajsze wino jeszcze lekko o sobie przypominało. No dobrze, szukam wymówek – zwyczajnie mi się nie chciało… To był błąd.

Nic wielkiego, ale wiecie… warto naprawiać takie błędy. Czasami kobieta z dużego, twardego faceta potrzebuje przede wszystkim ramienia do podparcia, dłoni, która pogłaszcze ją po głowie, pary rąk, która przykryje ją kocem, gdy postanowi się zdrzemnąć na kanapie, oczu, które będą dla niej życzliwe i kilku słów, nie dużo, ważne, aby brzmiało w nich szczere „rozumiem”.

Słowa mają jednak to do siebie, że ciężko znaleźć to ostatnie, które powinno być wypowiedziane i gdy pojawia się kolejne już niepotrzebne, wydaje się atrakcyjniejsze. Pojawia się, wypowiadasz je i zamiast zachwytu widzisz zdziwienie, a w gorszym wypadku rozczarowanie. Przyznam się, że często wpadam w tę pułapkę. Ciężko się z niej wyplątać. Ważne jest jednak to, że Alicja rozumie, że to tylko język, a słowa nie muszą znaczyć tego, co przypisują im inni ludzie.

Wracając do naszego poranka. Miałem dwa wyjścia – siłowe i siłowe, bo słowa przestały działać. Postanowiłem skorzystać z pierwszego, drugi zostawiając, jako plan B. Przygotowałem kocyk, poduszkę, ulubioną książkę Alicji, włączyłem cichutko muzykę (tę którą ostatnio się zachwycała), w pogotowiu był też ulubiony serial – chociaż tego nie oglądała już wieki. Przygotowałem łagodną kawę, w stylu, jakim lubi, z lekką domieszką magii i smaku, który powoduje, że po pierwszym łyku zastanawia się, co ja znowu wymyśliłem…. przeszkadzając jej trochę w kuchni, bo nie chciałem zdradzić tej tajemnicy. Tak – pewnie już to widzicie. Zastawiłem na Alicję pułapkę. Krzątała się, a dźwięki, jakie mnie dochodziły nie wróżyły sympatycznego dalszego ciągu pogawędki.

Wróciłem do kuchni, zapytałem, co robi, odpowiedź była oczywista i pozwolicie, że jej nie przytoczę;) Powiedziałem, że skończę za nią. Tutaj oczywiście usłyszałem dyplomatyczną odpowiedź, która bardzo zachęcała mnie do podróży ku wyjściu z kuchni… ale Drwala nie można tak łatwo spławić. Poczekałem, aż odłoży nóż i inne rzeczy, jakie miała w dłoniach. Chwyciłem ją lekko. Objąłem. Powiedziałem – teraz idziesz ze mną i tam poczekasz. Pewnie – macie znowu rację – „kazałem” jej coś zrobić? Nie… ale wiodłem w pułapkę.

Opierała się. Chwyciłem ją mocniej, podniosłem na ręce i zaniosłem na kanapę…. Delikatnie posadziłem. Alicja chciała wstać szybko i wrócić do przygotowań śniadania, ale poprosiłem, aby została, że za 2 min będzie już wszystko dobrze. Zatrzymała się, wróciła i usiadła. Przykryłem ją kocykiem i ostrożnie podałem kawę. Powiedziałem, że zaraz wrócę… ze śniadaniem.

Dzisiejszy dzień to jeden ze spokojniejszych dni w ostatnim czasie, drugi z rzędu. Leniwy dzień, gdy naszym głównym celem jest „być”. Nie przetrwać, bo trwanie oznacza przymus. Być, bo chcemy być. Potrzebujemy się nawzajem. Potrzebujemy czasami się też na siebie trochę pozłościć, aby potem móc porozmawiać. Ważne, aby nasze bycie nigdy nie zmieniło się w trwanie.

Komentarze23 komentarze

  1. Czytając Waszego bloga od razu mam lepszy humor. Jestem osobą dość młodą, czekająca na swojego Drwala/ksiecia z bajki i dzięki Wam jeszcze wierzę, że każdy kiedyś trafi na TĘ osobę. :]
    Lubię i te romantyczne, przepełnione miłością wpisy, i te kipiace seksem pomieszanym z uwielbieniem. Jesteście niesamowici.

  2. Czytam Wasze artykuły porady opowieści. Fajnie przenieść się do Waszego świata, bardzo fajnie. Niestety Wasz świat dla wielu czytaczy to świat bajki ….nieco odrealnionej bajki. Alicja ma Drwala, Drwal ma Alicję, kochają się ,gotują spędzają leniwe dni, wieczory ,popołudnia lub gotują seksownie brudząc się sosem, albo wyjadą do jakiegoś przytulnego hoteliku, wkleją zdjątko sypną radą i jest piękny obrazeczek niczym „niebko” zrobione ze szkiełka i kolorowych papierków w szarym piachu. (Niektórzy z mojego pokolenia będą wiedzieć co to „niebko”, młodzież nie). To wszytko może (choć nie musi) tak wyglądać kiedy mówimy o związku. Sęk w tym że większość nas „starszych” czytaczy żyje w rodzinach a nie związkach – zatem domownikami są również dzieci w różnym wieku, począwszy od małego niemowlęcia a skończywszy na nastolatkach lub studentach. Będąc rodziną nadal jesteśmy w związku ale dochodzą takie problemy czy trudności, o których mam wrażenie nie macie pojęcia, a które niestety są i nie da się ich pominąć. Jak powitać swojego drwala w drzwiach w seksownej bieliźnie kiedy w domu jest nastoletni syn?
    Jak kochać się namiętne w salonie gdy za ścianą nastolatek gra na komputerze? Jak leniwie spędzić popołudnie z książeczką w ręku gdy trzeba zorganizować weekend dzieciom? Jak można się zająć zmęczonym drwalem gdy dziecko ma grypę w domu piętrzy się stado obowiązków a ty jesteś równie zmęczona jak on?
    To jest druga strona medalu, której nie da się pominąć, która jest, której trzeba stawić czoło i umiejętnie zrównoważyć pomiędzy tym co chcielibyśmy a tym co się da. U Was mam wrażenie wszytko się da. Tylko że w mojej sytuacji- dla mnie z dwudziestoletnim stażem małżeńskim i 18- letnim synem możecie być jedynie inspiracją. Nie chciałabym aby ktokolwiek czytając Waszego bloga Wam pozazdrościł brał za wzór lub żałował myśląc – „szkoda że nie jest tak u mnie”. Tak się nie da funkcjonować w układzie większym niż 1+1.
    Tak macie rację życie to nie tylko seks, to nie tylko realizowanie się w związku jako Drwal i jako Alicja to również po męczącym dniu poczytanie dziecku bajki, cierpliwość kiedy nastolatek pyszczy i umiejętne znalezienie balansu pomiędzy tym co u Was a tym co u nas. Pozdrawiam

    • Joanno opowiem Ci coś i może to też Cię zainspiruje. Jesteśmy chyba w podobnym wieku, też mam rodzinę i 3 dzieci, z których najmłodsze ma 3 latka a najstarsze wchodzi w nastoletni bunt :) Mam też siostrę młodszą o zaledwie dwa lata, która zdecydowała się wspólnie z mężem na życie bez dzieci. Wspominam o niej bo Ty napisałaś że życie Alicji i Drwala to tylko dla tych bez dzieci, a u nas jest zupełne odwrotnie. Oni się właśnie niestety rozwodzą a Mój związek, ten z 20 letnim stażem, dzięki Drwalowi i Alicji przeżywa najlepszy czas w życiu i nigdy nie byłam nikomu bardziej wdzięczna niż naszym autorom. Nie obchodzi mnie nawet jak oni wyglądają itd. bo to oni, a nie poradnie, w których też już w desperacji byłam, przywróciły mi chęci do STARANIA. Zmusiłam mojego męża, by czytał tu wszystkie wpisy i razem ustaliśmy nasz plan: raz w tygodniu wyjście razem gdziekolwiek, poza dom. Da się, a ja nie mogę się doczekać tego jednego dnia (u nas soboty). Tak naprawdę wszystko się da, jak się chce – mój najstarszy syn spokojnie popilnuje przez kilka godzin rodzeństwa, a że dostaje za to „pensję opiekunki” to wręcz wygania nas z domu. Randka raz w tygodniu, nowe „zabawki”, pikantne wiadomości – aż się uśmiecham od ucha do ucha bo nie wierzę że opisuję własny związek :D Przecież nie trzeba otwierać w bieliźnie, ale można mieć super bieliznę pod zwykłym szlafrokiem, można kochać się po cichu i chichotać jak nastolatki, można sprzedać dzieci do dziadków albo sprzątać z męzem piwnicę ;)

      My tak naprawdę nie wiemy ile problemów mają Alicja z Drwalem, a nie wierzę, że nie mają. I nie chcę wiedzieć bo to najbardziej optymistyczny blog w internecie dzięki temu. Nam chorują dzieci, ale oni też mają rodziny, przyjaciół i nie wierzę ze u nich wszyscy zawsze zdrowi, życzliwi i bezproblemowi.
      Rozpisałam się strasznie ale czuje się jakbym dostała nowe życie od Alicji i Drwala – i moje dzieci też to widzą.
      Ps. Moja średnia córka powiedziała ostatnio babci (mojej teściowej), żeby nie dzwoniła tak bez przerwy, bo mamusia się szykuje na randkę z tatusiem i nie może się spóźnić :)

      • Małgosiu masz rację pewnie że nie ma recepty na udany związek obojętnie czy są dzieci czy ich nie ma. Da się zrealizować z partnerem wiele fajnych pomysłów o czym doskonale wiem, lecz nie wszystkie i nie w takim zakresie jak Drwal i Alicja radzą co wynika z okoliczności i ograniczeń zewnętrznych niezależnych od naszych chęci. Fajnie poczytać tego bloga natomiast muszę jednoznacznie stwierdzić ,że tak jak największym autorytetem dla narkomanów czy alkoholików są osoby które same musiały się uporać z nałogiem- mają w tej kwestii własne doświadczenia tak największym autorytetem w kwestiach damsko-męskich będzie dla mnie osobiście Drwal i Alicja z długoletnim stażem, bagażem doświadczeń i problemów na koncie umiejąca godzić rodzicielstwo z utrzymaniem temperatury uczuć.
        Póki co w moim odczuciu A i D to młodzi stażem ludzie szaleńczo w sobie zakochani w siebie zapatrzeni z tej perspektywy piszący i doradzający. Ciekawa inspiracja ale nie „samo życie” ….. Buziaki :)

        • Nigdy nie mówiliśmy dokładnie jak długo jesteśmy razem, ale zostawialiśmy dość wskazówek sugerujących, że zdecydowanie bliżej nam do dekady związku niż szaleństw młodości ;) To, co niektórzy nazywają zachwytem 2 pierwszych lat mamy DAWNO za sobą ;)

    • A czego właściwie Pani oczekuje? Że Alicja będzie pisać o problemach rodzicielskich skoro sama nie jest matką? To że nie mają dzieci, nie znaczy że nie mają innych problemów i ich życie to taka sielanka, „niebko”, piękny obrazeczek. To co opisują w internecie, jest najwspanialszą częścią ich życia, skutkiem ich starań, a problemy rozwiązują między sobą, nie wypisując o nich wszędzie. Ja i mój drwal też jesteśmy związkiem ze stażem, ale nie mamy jeszcze dzieci. Jesteśmy młodzi i tą młodością się cieszymy. Ale to nie znaczy, że nie mamy problemów. Przez stratę pracy czasem nie mieliśmy nawet co do garnka włożyć, to wstawaliśmy o 3 w nocy i szliśmy zbierać owoce żeby zarobić chociaż głupie 20zł. Dopiero teraz powoli stajemy na nogi, przeprowadzka, nowa praca (mam nadzieję że uda się dłużej niż na okres próbny), a przez wszystkie problemy przeszliśmy tylko dzięki naszemu uczuciu. Będą warunki i pieniądze, to będzie dziecko. Nie lubię jak nawet moja siostra wmawia nam że nie mamy pojęcia o życiu i problemach, skoro nie mamy dzieci. To co, każdy musi się rozmnażać, nawet mimo braku pieniędzy i pracy? Od razu w pierwszym miesiącu znajomości zachodzić w ciążę, bo tak wygląda „prawdziwe” życie?
      Jak Alicja i Drwal dorobią się dzieci, to z doświadczenia będą pisać artykuły o namiętności rodziców. Życie bezdzietnych par to nie zawsze sielanka, każdy ma problemy, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie długo szukasz pracy, jak już znajdziesz to słabo płatną a zapieprzasz po 12 godzin dziennie. I też jest mało czasu na czułości ale w takich sytuacjach bardziej się o siebie staramy, walczymy o każdą sekundę bliskości z ukochaną osobą.
      Blog ma za zadanie inspirować, niech Pani poszuka inspiracji, może na wspólnych zakupach wyskoczyć na chwilkę do przymierzalni? Albo wziąć razem kilkominutowy prysznic z „dodatkami”? Albo tak jak mówi pani Małgosia – bielizna pod szlafrokiem.. Proszę brać z tej Pani przykład, bo mądrze mówi. To że za ścianą jest nastolatek, nie znaczy że nie można po cichutku się podotykać tu i ówdzie. Ogień trzeba podsycać, a nie od razu z pierwszym dzieckiem skreślić swoje życie seksualne. Nawet przy niemowlęciu można wygospodarować 5 minut dziennie.
      Może ktoś założy bloga o rodzicielstwie. Na tym autorzy dzieci nie mają. I nie będą o nich pisać, dopóki sami nie zostaną rodzicami. Teraz dają inspiracje, porady, jak podgrzewać atmosferę w związku. I naprawdę szlag mnie trafi jak ktoś jeszcze raz napisze, że skoro nie mam dzieci, to nie mam żadnego bagażu doświadczeń, nie wiem co to są problemy i jak wygląda życie lub jesteśmy „gówniarzami” mimo, że średnia naszego wieku to 30 lat. Takie życie, jedni mają dzieci, drudzy nie. Jedna kobieta zachodzi w ciążę mając 18 lat, druga 28, trzecia 38 a czwarta wcale. Każdy ma swoje problemy i czasem rzadka kupka w nocniku naprawdę nie jest takim wielkim życiowym problemem jak się wydaje. Każdy ma inną skalę problemów, inne życie, inne rozterki. Ale mimo tych problemów trzeba nadal się wzajemnie kochać, wszystkiemu stawiać czoła.

      • Właśnie akurat dlatego ten post wydaje mi się cholernie uniwersalny – tu nie chodzi o te błogie stany, latanie w bieliznie albo i bez – ale o to żeby BYĆ. Czy to mąż z pracy wróci z humorem że lepiej mu zejść z drogi, czy kobieta będzie miała taki dzień że bać się Boga – obojętnie czy są dzieci czy nie każdy obojętnie jak długi ma staż w związku może mieć taki dzień że się nie da – i wtedy warto BYĆ z tą osobą. Bielizna nie ma znaczenia – wystarczą ramiona, buziak i drobny gest czy chwila spokoju.

        tu nie chodzi o stawianie sobie par za wzory autorytety – ale to żeby „w naszym ognisku” dalej płonął ogień; a ogień który tu nam Alicja i Drwal wzniecają jest przydatny w każdym związku – z dziećmi czy bez :)

  3. dzięki takim wpisom często się wzruszam. jednak nie dlatego, że bije z nich mimo wszystko ogromne ciepło. często wzrusza mnie to, że dzięki nim bardziej doceniam to co mam. nikt nie jest idealny, ale życie jest piękniejsze jeśli zaczynamy doceniać takie gesty. pozwalamy się sobą zaopiekować i chcemy się kimś opiekować zupełnie nie licząc na rewanż. niezależnie czy jest to wyniesienie z kuchni do salonu, kupienie ulubionego wina, przykrycie kołdrą podczas zasypiania, czy przytulenie po dobrym seksie. nie da się za to zapłacić kartą Master Card.

  4. ”Potrzebujemy się nawzajem. Potrzebujemy czasami się też na siebie trochę pozłościć, aby potem móc porozmawiać. Ważne, aby nasze bycie nigdy nie zmieniło się w trwanie.”

    Pięknie ubrane w słowa.

  5. Zazdroszczę Wam możliwości okazywania sobie tylu uczuć każdego dnia. Nie dlatego, że mój facet na mnie nie zwraca uwagi, ale dlatego że nie możemy jak na razie ze sobą zamieszkać. Mam nadzieję, że po tylu latach dalej będziemy sobą tak zafascynowani, jak do tej pory i jak Wy nawet teraz. Oby żyło Wam się jak najlepiej :)

  6. Od bardzo długiego czasu śledzę Waszego bloga i uwielbiam wasze wpisy, lecz jest to pierwszy, który komentuję. Uważam, że to jeden z piękniejszych. Cudownie podkreślona nadzwyczajność zwyczajności. Oby Wasza miłość nigdy się nie skończyła… Ściskam.

  7. No właśnie, życie to nie tylko seks. Oboje z moim Drwalem mamy na siebie ogromną ochotę, jednak znamy się krótko i nie chciałabym opierać związku na seksie… Chyba musimy kończyć nasze randki na mieście. Macie jakieś sposoby na abstynencję mimo ogromnej ochoty na seks?

  8. Piękny blog, wywołuje dużo emocji.W komentarzach równie piękne spostrzeżenia. Co do abstynencji, o której wspomniała wyżej Alicja – kiedyś miałam chłopaka, który bardzo mnie pociągał. Planowaliśmy wspólne życie. Z uwagi na fakt, że też ciągle byliśmy sobą nienasyceni, on zaproponował, że gdy zamieszkamy razem jedną noc będziemy spać osobno. Wydalo mi się to tak niezrozumiale wtedy. Nie zdążyliśmy jednak wypróbować tego (koniec związku), ale teraz myślę, że taka celowa abstynencja podsyca jeszcze bardziej apetyt. Czekajac nawet cały tydzień na tą sobotę w naszych głowach układa się cały plan tej jednej nocy.Wtedy jest ona niezwykła. P.S. Mam 38 lat i obym znalazła swojego Dawala. Życzę Wam wiecznej fascynacji i miłości. pozdrawiam.

  9. Naprawdę piękny i inspirujący wpis :) Zawsze gdy czytam jakiś Wasz tekst i sobie myślę że już bardziej nie możecie być kreatywni, obojętnie czy w łóżku, w kuchni czy w związku, udaje się Wam mnie bez problemu zaskoczyć. Keep it up ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter