Co zrobić, gdy jest za gorąco na seks?

0

Pamiętacie zapewne teksty Alicji o tantrycznych eksperymentach? Spokojnie, to tylko jedna z opcji i od razu mały spojler – na seks nigdy nie jest za gorąco. A skoro już to wiemy, to do roboty… no chyba, że chcecie stopniować przyjemność, odwlekając to co nieuniknione lub nawet nauczyć się czegoś nowego. Jeżeli tak, to zapraszam.

Zacznijmy od tego, że Alicja uwielbia lato, a ja choć uwielbiam Alicję, to lato lubię trochę mniej. Na tyle mniej, że już kilka razy łapałem się na tym, czy tego lata nie sprawdzić, co tam panie na północy. Problem w tym, że co drugi dzień słyszę sugestie i westchnienia za „bardziej ciepłymi krajami”, w których można się wygrzać. Rozumiecie – WYGRZAĆ! Może wypalić? Zróbmy się na węgielek albo od razu ekogroszek, będzie zdrowo dla planety. Właściwie tytuł tego tekstu powinien odnosić się do tego „jak przetrwać, gdy jest za gorąco” – ale nie dramatyzujmy. Przez te „gorące” klimaty Alicji, mamy przynajmniej kilka lifehacków, które mogą wam się teraz przydać.

Oczywiście w czasie upału również można czerpać przyjemność z dużej bliskości, jeżeli tylko zastosujecie się do kilku porad, zaprawionej w boju Alicji, na temat seksu w czasie upałów. Opcją zawsze pozostają też zabawy lodem lub z lodem, to znaczy takim prawdziwym, świntuszki ;)

A teraz do rzeczy, bo nie przyszliście tutaj raczej czytać o tym, co było kiedyś tylko zgodnie z tytułem sprawdzić co też nowego wymyśliliśmy.

„Co ja pacze”, czyli patrzenie zamiast dotykania

Zacznijmy od przypadkowych spojrzeń, bo gdy jest gorąco Alicja ma tendencję do istotnego skracania lub odsłaniania swoich kreacji. Niestety drogie Panie, będę posługiwał się tylko swoją perspektywą, bo patrzenie na facetów nie budzi we mnie istotnych emocji – chyba, że akurat w okolicy znajduje się jakaś fajna fura ;)

Wracając do spojrzeń – przypadkowe studiowanie łydek, czy kształtu bioder, przy zbyt mocno wyciętych sukienkach, zwłaszcza gdy On akurat postanowiła nie korzystać z dodatkowej bielizny. Takie trochę zbyt długie spojrzenia mogą sprowokować do odsłaniania jeszcze więcej… wiadomo – przeciąg, „niewprawny” ruch ręką… Oczywiście to wszystko to tylko kwestia przypadku.

Gdy nie mówimy o przypadku, to prowokowanie spojrzeń staje się bardziej przyciągające. Alicja błyśnie czasami bielizną, zupełnie przypadkiem. Czasami obsunie jej się jakieś ramiączko, a jakiś pasek jest na tyle luźno zawiązany, że przy przechodzeniu obok lub wstawaniu z kanapy niezobowiązująco się rozwiąże. 

Tradycyjne metody, czyli nagość, otwarte okno i… zimne stópki

Gdy już się napatrzymy, zdarza się tak, że chcemy upewnić się, że wszystko dobrze widzieliśmy. A że jest gorąco, to Alicja stojąca w oknie to dość standardowy obrazek, zwłaszcza gdy zbliża się wieczór i przyjemny, ale nadal gorący wiatr zaczyna trochę mocniej dmuchać, przypominając tropikalną bryzę. 

Podchodzę bliżej, staję tuż za nią. Ona lekko się o mnie opiera. Jest gorąco, więc nie przesadzamy… ale dłonie jakoś przypadkowo spoczywają na jej talii, a z talii blisko do bioder. I nagle odkrywam po co są te wysokie rozcięcia w sukienkach, jak bardzo wygodne i użyteczne są te zakamarki, zwłaszcza, gdy wiem, że Alicja akurat nie ma sobie bielizny. 

Stoję więc w oknie z Panią bez bielizny, w luźnym stroju… jak to może się skończyć – zapytacie? Zapewne jako dżentelmen powinienem zadbać o to, aby Alicja przypadkiem się nie przeziębiła. No cóż, może nie jestem dżentelmenem, a może sytuacja wymaga radykalnych rozwiązań. Np. podniesienia Alicji, bezpiecznego transportu do najbliższego łóżka, pozbycia się niepotrzebnych ubrań i sprawdzenia, czy przypadkiem Alicja nie ma zimnych stóp. Wiadomo przecież, że wszystkie katarki zaczynają się od chodzenia bez kapci ;)

A jak najlepiej sprawdzić, czy Pani ma zimne stopy? Można oczywiście dotknąć – ale dotykanie jest passe. Lepiej polizać lub possać, zwłaszcza, gdy Pani leży naga przed Tobą prosząc, abyś nie przestawał… 

Wróćmy jednak do lifehacków, teraz czas na bardziej mokre sposoby.

Mokre… ubrania

Bo gdyby taka przygoda jak wyżej zdarzyła się w środku dnia, w pełnym słońcu, idealnym miejscem na spędzenie kilku miłych chwil mógłby okazać się prysznic. Sugeruję z doświadczenia, by w takim wypadku nie dbać o ubrania. One zadbają o siebie w chwili, gdy odkręcisz wodę… a gdy zrobi się mokro, miło i chłodno… zrobi się jeszcze bardziej miło, chłodno i mokro. Tę metodę polecam zwłaszcza w okresie południa ;)

Na koniec coś gorącego, co was zaskoczy – herbatka ;)

Jesteście zaskoczeni? Jeżeli nie, to na wszelki wypadek opowiem całą historię. 

Otóż jest takie ludowe przesłanie, potwierdzone przez amerykańskich naukowców, że gorąca herbata chłodzi bardziej niż lody, zwłaszcza, gdy jest gorąco. Jest w tym na pewno sporo prawdy, ale chcąc się przekonać na własnej skórze, zaparzaliśmy herbatkę. Była to jakaś herbatka ekspresowa, ze sznureczkiem. Sznureczki, aby nie przesączyły się i nie zaczęły brudzić stołu zawiązałem skrupulatnie na uszach kubków. Alicja siedząc przy stole patrzyła jak to robię. Spojrzała mi w oczy i zapytała wprost: „Może i mnie byś tak związał?” Cóż mi pozostało, przecież nie mogłem odmówić…

Wyszła z tego pyszna herbatka, ta w kubkach dawno ostygła, gdy ta właściwa była jeszcze bardzo gorąca…

Bonus – metoda chłodnika

Dla konserwatystów, którzy tylko przy zgaszonym świetle, też mamy metodę. W tym wypadku polecamy sprawdzone zaklęcie, które brzmi „Kochanie – zrobić chłodnika?” A przepis na pysznego chłodnika znajdziecie oczywiście tutaj ;)

PS. Nic nie chcę sugerować, ale najtańsze bilety lotnicze na północ można kupić już w okolicy 250 zł, jak znajdę coś w dobrej cenie to niedługo zobaczycie pingwiny na naszym Instagramie :P

Napisz komentarz