Czy mężczyzna rozwiedzie się dla kochanki?

31

Kiedy w jednej z naszych instagramowych relacji zadaliśmy pytanie: “o czym chcielibyście poczytać na naszym blogu?” nie spodziewaliśmy się, że tyle razy pojawi się temat trójkąta. I to wcale nie takiego w stylu: on, ona i efektywny wibrator, a raczej: on, ona i… ta trzecia. Pytaliście o to co sądzimy na temat wchodzenia w relację z żonatym facetem, czy mężczyzna może zostawić żonę dla kochanki, kto czuje się gorzej: żona czy kochanka albo co zrobić, by z takiej relacji się wyrwać. Spisaliśmy to wszystko w naszym magicznie notesie z problemami i chyba nie pozostaje nam nic innego, niż przerobienie ich z wami po kolei.

Na pierwszy ogień weźmy pytanie od Magdaleny, w oryginale brzmiało ono: dlaczego mężczyzna nie rozwiedzie się dla kochanki?

Zanim jednak przejdę do sedna, ustalmy sobie kilka rzeczy kluczowych dla tej serii.

Po pierwsze: nie będziemy tu oceniać moralności, bo moralność nie ma nic wspólnego ze zdrowiem psychicznym. Interesują nas mechanizmy, sposoby radzenia sobie z trudnymi sytuacjami (bo nie ukrywajmy – życie w trójkącie nie należy do łatwych) i trzeźwe spojrzenie na to jak się wygrzebać z nawet największego szamba. Bez histerii, bez pouczeń i bez oceniania.

Po drugie: nie będziemy tu pisać, że żony są święte, kochanki są złe, a mężczyźni są bezbronnymi ofiarami, bo to głupie, nieprawdziwe i infantylne.

Po trzecie i ostatnie: nie będziemy wrzucać wszystkich do jednego worka. Jest tak wiele różnych opcji życia w takim trójkącie (albo nawet czworokącie) i tak wiele dróg, jakie do takiej sytuacji prowadzą, że nie da się wyprowadzić tu jednego “wzoru na kochankę”. Są związki otwarte, w których romanse małżonków są na porządku dziennym. Są kobiety, które wchodzą w relację z żonatymi wyłącznie dla dobrego seksu – i wcale im nie zależy na budowaniu na tym związku czy rodziny. Są mężczyźni, którzy zakochują się w swoich kochankach i zmieniają dla nich wszystko. Są małżeństwa zawarte tak wcześnie, że pojawienie się “tej trzeciej” lub “tego trzeciego” jedynie przyspiesza i tak nieunikniony rozkład. Każdy z takich wariantów potraktujemy oddzielnie, jedynie wskazując wspólne dla nich schematy.

Gdy mamy zarys zasad, wróćmy do pytania głównego:

Dlaczego mężczyzna nie rozwiedzie się dla kochanki?

Długo myślałam o tym pytaniu, bo trochę się z nim zgadzam, a trochę nie. Romantyczna (i neurotyczna) wersja mnie podsuwa mi przykłady, w których mężczyzna zakochał się na zabój w innej kobiecie i rzeczywiście rzucił dla niej wszystko, a potem traktował jak boginię. Tak, to się zdarza – i dlatego pewnie większość kobiet wchodzących w relacje z żonatymi ma nadzieję na taki obrót sprawy. Dobra wiadomość jest taka, że są na to pewne szanse. Zła wiadomość jest taka, że te szanse są niewielkie. Pamiętajmy przy tym, że czym innym jest randkowanie z mężczyzną w trakcie rozwodu (bo jego małżeństwo istnieje już tylko na papierze), a czym innym randkowanie z mężczyzną, który twierdzi, że jego małżeństwo nie istnieje.

I tu dochodzi do głosu rozsądna wersja mnie, która wszystkim dziewczynom wiążącym się z żonatymi facetami chciałaby życzliwie powiedzieć: nie marnuj swojego czasu.

Jeśli facet spotyka się z Tobą w pracy, a po pracy wraca do żony lub – co jest znacznie gorsze – żony i dzieci – to pora się po prostu otrząsnąć. I może zabrzmi to brutalnie, ale trzeba to od kogoś usłyszeć, więc tym kimś będę ja: mężczyzna, który nie ma dysfunkcji mózgu, nie jest ubezwłasnowolniony i chce się rozwieść – rozwiedzie się.

Mężczyzna, który spotyka się z Tobą dla przyjemności opowiadając, jak to chce, a nie może się rozwieść – marnuje Twój czas. I nigdy się nie rozwiedzie. Będzie Ci mówił, że bardzo chce, ale musisz jeszcze trochę poczekać, bo teraz ma ważny projekt w pracy i nie chce dodatkowego stresu. Bo dzieci są małe i trzeba poczekać aż podrosną, pójdą do szkoły, będą mieć pierwszą pracę a potem przejdą na emeryturę. Bo żona jest chora albo miała ciężki czas. Bo są święta i nie chce denerwować matki. Poczekaj jeszcze trochę. Miesiąc, rok, ewentualnie dwadzieścia cztery aż on spłaci wszystkie kredyty.

Dlaczego on nie odejdzie od żony i nie uwije gniazdka z Tobą?

Bo to dla niego nie ma żadnego sensu.

Spójrz na to jego oczami. Facet chciał małżeństwa, spokoju, może nawet dzieci. Wszystko to dostał, więc zaspokoił te potrzeby. Nagle pojawiłaś się Ty i wniosłaś do jego życia przyjemne napięcie, adrenalinę, ekscytację i dobry seks. Nie dlatego, że jesteś jego zabłąkaną drugą połówką, tylko dlatego, że jesteś nowa. Dajesz mu efekt nowości, jak najlepszy prezent niespodzianka. Żonę zna na wylot, zna każdy jej ruch, wie jak się zachowa w życiu, w łóżku, w domu. Ty jesteś nieodkryta, a przez to fascynująca.

I to będzie działać właśnie w takim układzie: niespodzianki i oczekiwania, a nie codzienności. Póki to będzie Ci wystarczało, będzie idealnie – ale gdy zechcesz “całego życia”, zakładania rodziny i stabilizacji, to czym właściwie będziesz różnić się od jego żony? Facet musiałby być niespełna rozumu, żeby pchać się drugi raz w to samo, po drodze ponosząc dodatkowe koszty. Trzeba patrzeć na to racjonalnie, bo tak jako ludzie funkcjonujemy: obliczamy ryzyko i bilans zysków i strat.

Kilka tygodni temu dostaliśmy maila, w którym dziewczyna pisała o romansie z dużo starszym żonatym mężczyzną. Dla nas już po kilku wersach było jasne, że on wykorzystuje jej naiwność i że nic z tego nie będzie. Padły na przykład takie słowa:

“Wiem, że skoro nasz związek trwa już sześć lat to on powinien już dawno odejść od żony, ale z drugiej strony wiem też, że jestem tą jedyną”.

– wiecie jak nazywa się ten stan, gdy mimo ewidentnych sprzeczności kurczowo się czegoś trzymamy? ILUZJA. Związek z żonatym mężczyzną bardzo często jest taką iluzją, ale o tym porozmawiamy następnym razem.

A w ramach ciekawostki napiszę wam coś nietypowego: czy wiecie, że w rywalizacji żona vs kochanka każda ze stron ma takie same szanse na wygraną? Może o tym chciałybyście poczytać?

Summer Sale do -33% - Braletka, Biustonosz, Koronkowa Bielizna, Letnie sukienki

Komentarze31 komentarzy

  1. To niestety mój problem :( od 4 lat jestem w związku z żonatym mężczyzną, razem pracujemy. Przez pierwsze dwa lata wydawało mi się, że to mi wystarcza, ale jednak… nie wystarcza. On jest cudowny, czuję się przy nim jak najpiękniejsza kobieta swiata, tyle że mam go tylko w pracy, czasem na kilka godzin po pracy, czasem w weekendy. Święta, urodziny, sylwester – wszystko oddzielnie. W pracy też się ukrywamy. Czekam aż podrośnie jego dziecko, tak się umówiliśmy. Już kilka razy poruszalam temat rozwodu, niby nawet szukał mieszkania, żeby sie wyprowadzić. Potem (chyba) prowokował kłótnie, żeby ten temat się rozmył. Czy może mi ktoś szczerze napisać jak to wygląda z boku? :(

    • Niestety napiszę Ci szczerze i brutalnie: to wygląda fatalnie i nic z tego nie będzie. Byłam w takim związku 3 lata i żony nie zostawił, zawsze było coś. Jak przeczytałam Twoją wypowiedzieć to przypomniał mi się dokładnie mój beznadziejny “związek”. Czułam się dokładnie tak samo, mieliśmy dla siebie tylko czas w pracy kilka godzin po pracy i w weekendy. Naiwnie wierzyłam, że to się zmieni aż w końcu powiedziałam dość. Nie marnuj czasu, jakby chciał to już złożyłby pozew o rozwód.
      Proszę bez hejtu, sytuacje życiowe są naprawdę różne.

      • Ja miałem ”kochankę ” przez 11 lat , była ode mnie młodsza o 23 lata , wszyscy jej mówili żeby skończyła z tym związkiem , ale ona nie dawała za wygrana , znała relacje jakie miałem z żona , nie miałem z zona wspólnych zainteresowań , łączyły nas dzieci , później również wnuki . To z nią realizowałem wszystkie pasje , nie będę ich wymieniał , bo może ktoś skojarzyć 🤣🤣 , Rozchodziliśmy się kilka razy , ale ona nie mogła żyć beze mnie , zreszta ja bez niej również , nie potrafiłem się odnaleźć . Żeby moc odejść , to się ze mną pokłóciła . Żyje z facetem który jest moim przeciwieństwem ,

      • Aneta historia podobna również do mojego życia tyle że od strony tej żony od której musi sobie robić przerwy kilka godzin czasem dni jak to kiedyś wyraził ma potrzebę posiadania przyjaciółki .jesteśmy 25 lat po ślubie i tak to trwa oczywiście przyjaciółki się zmieniają niektóre były do sexu inne nie niektóre dostawały piękne smsy typu Jesteś moim największym skarbem.tylko ja żona tkwię w tym bagnie dlaczego on nie odejdzie do któreś na dłużej niż kilka godzin

    • Wiek dziecka nie ma tu nic do rzeczy. Jakby chciał, to by się rozwiódł. Na Twoim miejscu zaczęłabym randkować z kimś innym. Skoro chcesz kogoś na 100%, to szukaj kogoś kto może dać Ci 100%. No i jesteście już kilka lat w tym układzie – jemu jest tak dobrze, nic nie zmieni.

    • Niestety, z boku wygląda to zupełnie tak, jak w tekście. Jeśli przez 6 lat on nie podjął decyzji o rozwodzie i związaniu się z Tobą naprawdę, to nie zrobi tego nigdy. Jesteś tylko fajnym dodatkiem do jego życia, a całą resztę ma w domu. Szkoda życia, uciekaj.

    • Aniu, wszytko opisane wyżej. Przeczytaj uważnie na spokojnie tekst i sama odpowiesz sobie na to pytanie. Dużo wiary w siebie i dużo wytrwałości.

    • Myślę, że żyjesz iluzją, marnujesz cenny czas. Musisz uwierzyć, że zasługujesz na wspaniałego mężczyznę, który będzie tylko Twój. Zobacz jak ta sytuacja wykańcza Cię emocjonalnie. Musisz uwierzyć, że zasługujesz na wspaniały związek, gdzie będziesz się czuła piękna i kochana, a przede wszystkim bezpieczna. Dlaczego sama się ograniczasz i nie dajesz szansy, na taki właśnie związek? Wbrew temu co się ostatnio słyszy, jest naprawdę mnóstwo świetnych mężczyzn :) Nie czekaj na niego. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej. Musisz zacząć myśleć o sobie, o tym jak Ty się czujesz. Przestań go analizować, a skup się na sobie. Wtedy odpowiedni mężczyzna pojawi się, nawet w najmniej spodziewanym momemcie. Postaw jasno granice, musisz wiedzieć czego chcesz. To Ty masz zadbać o siebie. Zacznij szanować samą siebie. Napewno na początku będzie trudno, ale zobaczysz jak to z czasem zaprocentuje i jak urośniesz ;)

    • Alicja

      Aniu,
      zgadzam się z komentarzami dziewczyn. Z boku nie wygląda to dobrze i Twój komentarz świadczy o tym, że zdajesz sobie z tego sprawę. To nie jest związek, to iluzja. Związek jest wtedy, gdy możesz liczyć na drugą osobę w każdej sytuacji i gdy oboje macie dla siebie podobną wartość. A tu on jest dla Ciebie wszystkim, a Ty dla niego jedną trzecią wszystkiego (bo jest przecież żona i dziecko).
      Trzeba się otrząsnąć, zakończyć ten rozdział, pozwolić sobie na trochę smutku i iść dalej, skupiając się na sobie. W wolnej chwili przeczytaj ten tekst: https://bezfartuszka.pl/jaka-waluta-jest-seks/ – może zerkniesz na to wszystko z innej perspektywy.
      Ps. To zaboli tylko raz, ale kiedyś sobie za to podziękujesz.

    • Ja byłam w związku z żonatym mężczyzną. Było cudownie, ale pomyślałam, że jak mam czekać w nieskończoność, żeby się łaskawie rozwiódł to zmarnuje sobie życie. I wyobraź sobie, że tego dnia kiedy mu napisałam, że mam dosyć poznałam faceta marzeń. Wolnego od zobowiązań, bez dzieci i gotowego skoczyć za mną w ogień. Śmieje się po cichu, że kozę to przeznaczenie.
      A wracając do Twojego pytania – z boku nie wygląda to dobrze. Zapytaj sama siebie czy jesteś szczęśliwa? Czy nie marnujesz czasu? I jak długo jeszcze chcesz tkwić w czymś takim?
      Powodzenia ❤️

    • Kochana obecnie jestem w takiej relacji gdzie za chwile dobije 2 lata. I aktualnie jestem w momencie „chcę z tym skończyć”. Dlaczego? Bo nic nie idzie w tym kierunku by on był tylko mój. Chociaż może mówić wiele razy jak mu dobrze ze mną, ale zawsze jedna kwestia pada obok tych słów „ale dzieci”. Jeśli facetowi byłoby faktycznie źle z jego drugą połówka to czy by się paliło i waliło odszedłby. Dzieci? Małe dzieci bardziej cierpią gdyby faktycznie było nie tak między ich rodzicami. Więc kochana bez żadnego namysłu… pakuj manatki i wynos się z tej romansowej karuzeli. Będziesz tylko cierpieć jak ja… bo przy nim czułam się jak kobieta – teraz będę się czuła pusta. Jednak wiem, że uwalniając się od tego, uwolnię umysł od zbędnego rozmyślania. Pozdrawiam.

  2. Przeraża mnie to w tym tekście ze poruszyliscie ten temat tylko dlatego gdyz byl odzew ze strony czytających. Uświadomiłam sobie ze istnieje ogromna ilość małżeństw w których dochodzi do zdrady (a najgorsze jest to ze nie jednorazowy skok w bok a drugie zycie z kobietą/mężczyzna).
    Ps tez bylam jedna z kochanką, na szczęście oprzytomnialam po 2 latach i kopnęłam Dziada w Dupe:)
    Ciesze sie ze wróciliscie Alicjo

    • No no , mężczyzna żonaty może się rozwieźć z żoną dla kochanki , ale cóż z tego ?! Tak się spotykali od czasu do czasu , chwile zauroczenia, namiętny seks , nie wymagali niczego od siebie, nie byli codziennością, nie znali przyzwyczajeń partnera , tylko uniesienie … Zamieszkują ze sobą , przyszła codzienność , wszystkie problemy życia , no właśnie … okazuje się że skądś to znają … potem zauroczenie mija , zaczynają się kłótnie, rozterki , sprawy dnia codziennego… w mężczyźnie czy też kobiecie budzi się rozczarowanie , porównywanie poprzednich partnerów , myśl ,,on / ona tak dużo nie wymagała, dlaczego to zrobiłem/am , z byłą było mi tak dobrze” … I cóż czar prysł … im więcej myśli tym bardziej stwierdzenie że jednak z żoną było lepiej , znali się długo i ,,chcę wrócić, wracam !!! Stara się ponowić kontakt z żoną … a dalej????? To już zależy czy była żona będzie chciała w ogóle rozmawiać , czy wybaczy i przyjmie go z powrotem … I bajeczka o cudownej , wspaniałomyślnej kochance prysła … jak bańka mydlana … cała proza życia …

    • Nie zrobi tego. Kochanka jest dopełnieniem, kochanka to nowe wyzwanie,atrakcja ,trzeba ją zdobywać po kawałku. Męzczyzna jest myśliwym. Potrzeuje wyzwań.

    • Jestem w relacji podobnej ..znam go 11 lat. 5lat było na odległość jako przyjaźń ..po 5 latach inny wymiar spotykaliśmy się 2 x w miesiącu przez rok..po roku wyjechaliśmy za granicę i jesteśmy tam do dziś ..tylko co z tego jak każdy urlop czy przyjazd do pl, w większym wymiarze czasu spędzamy osobno ..ja u rodziny..ja jestem rozwódka od 99′ bez zobowiązań, dzieci dorosle..on u swojej żony i dzieci..czasem wspomina o rozwodzie ale samochód kupił żonie, remont kuchni u żony ale tłumaczy że to dla dzieci .. pewnie znam zakończenie jak w klasyku ale chyba boje się samotności, żałuje tylko straconych lat..

  3. Można zatem śmiało powiedzieć, że wobec powyższego facet jest wyrachowanym draniem, który bawi się uczuciami kobiety, pozwala na to żeby tkwiła w takim układzie, rozkochuje ją w sobie nie mając zamiaru kochać. Romans czy też układ 2+1, z reguły nie kończy się dobrze, pomimo że na początku chciałoby przeskoczyć się samego siebie, można chodzić metr nad ziemią i żyć powietrzem ale gdy tylko spadną różowe okulary pozostaje tylko pozbierać resztki siebie, swojej godności, posklejać serce, które wygląda jakby ktoś zmielił je w maszynie do mięsa i spróbować żyć od nowa.

    • Nie jest też tak, że zawsze kobieta wchodzi w to nieświadomie… winne nieszczęścia są obie osoby. Winne jest rozminięcie się w oczekiwaniach. Facet, owszem, nie powinien kłamać, że odejdzie od żony, skoro nie zamierza. Jednak fajnie by było, gdyby kobieta patrzyła raczej na czyny niż na słowa faceta i skoro rozmija się jedno z drugim – dała sobie spokój

  4. Opisz moja sytuację moze ktos wyciągnie wnioski z życiowych przykładów
    Bylo to z 4 lata temu, związek z zonatym facetem, troche starszy (13lat;)). Poznaliśmy sie w pracy (nie byl urokliwy przystojny nadal nie jest…ale cos mial w sobie i od początku mnie zaintrygował. Zaczęłam prace w nowym miejscu i tak sie poznaliśmy. Na początku flirtowalismy tylko w pracy po dwoch miesiącach odwazyl sie napisac i oprocz pracy zaczęło sie pisanie. (Pewnie jak większość z Was dziewczyny mogłam z nim pisac o wszystkim godzinami i tak tez bylo) pisaliśmy i rozmawialiśmy gdy sie widzieliśmy, byl przyjacielem oparciem dla mnie, druga dusza. W międzyczasie doszlo do pierwszego spotkania poza praca oczywiście w ukryciu w samochodzie, po kilku miesiącach seks u niego w domu gdy żona byla w pracy a dzieci spaly na piętrze(ktos pomyśli okropne…wiem tez tak sie czułam za pierwszym razem) a później juz bylo noralnością. Rozmowy, seks, seks rozmowy, bliskość, przytulnie i tak do 2-3w nocy później wracalam do siebie. Spotykaliśmy sie tez i u mnie np popołudniu po pracy. Naprawde bylo cudownie. Seks 10/10 i do tego te pożądanie, czułość bliskość, w pracy nakrecalismy sie by moc pozniej to wyladowac, potrafiliśmy sie kłócić i godzić. Wiedzielismy sie różnie 4-5razy w tygodniku, oprocz tego ciągle rozmawialiśmy na telefonie (sms). I taka sielanka trwala ponad rok czasu. Chciałam to zakonczyc wcześniej kilka razy bo wiedzialam ze dobrze to sie nie skończy…wyjezdxalam z nim na spotkania służbowe po różnych miastach w Polsce by moc spędzić kilka dni tylko razem. Po pewnym takim wyjeździe postanowiłam ze skoncze z tym (wiedziałam ze jestem w nim zakochana i chcialam to.zerwac teraz by cierpieć mniej niz jezeli mialoby to trwac jeszcze dluzej). Zerwałam z nim, żałuję sposobu w jaki to zrobilam bo przez telefon gdy mnie odwiozl do domu napisalam mu ze musismy skonczyc z tym. Nie mogłam tego zrobić prosto w oczy. Napisałam ze powiem mu to prosto w oczy ale nie teraz. Mialam tydzirn urlopu i przez ten czas chciałam nabrac dily wewnętrznej by to zrobić.
    Dla niego byl to szok. Nie mogl sie z tym pogodzić. Więc próbowałam sie dodzwonić. Włączyłam telefon na dwa dni. Odcielam sie od.zycia wyjechałam do rodziców. W koncu odczytalam wiadomości większosc takich samych. Odpisałam poznym wieczorem, ze dla mnie to.tez ciezkie ale.wiem ze musimy skonczyc itp. Pisaliśmy pol nocy, mowil ze nie moze spać, jesc, mysli tylko o mnie itp. Następnego dnia znow napisal ze jestem wazna dla niego ze zona traktuje go i tak jak ch.. Bylam nieugieta i próbowałam wytłumaczyć mu ze to koniec.
    Przestał pisać az do późnego wieczoru gdy dostaje wiadomosc od żony z jego.telefon bylam w totalnym szoku (zapomniałam usunąć wiadomości a ona odczytala) zlapala nas, nakryla nas jego zona. To byla katastrofa, bylam przerażona ze to wyjdzie w pracy.
    Zobaczyłam go.w pracy po dwóch dniach od tamtych sms od zony. Wyglądał jak cień. Zapytałam się czy potrzebuje pomocy itp. Powiedział ze zona kaze mu sie wyprowadzić z domu, ze zycie mu sie zawalilo. Okazało się ze nie jestem jego pierwsza kochanką która zona odkryła (to byl totalny szok dla mnie)
    Przez okres dwóch miesięcy bardzo schudł. Nie wyprowadził sie z domu, zostal z.zona. nie wiem jak to zrobił ale wybaczyla mu. (potrafił do mnie keidys zadzwonić z pracy i owiedzieć ze nie żałuję zadnego dnia ze mna gdyz to bylo jedno z lepszych co mu sie w zyciu trafiło mimo ze teraz sa tego konsekwencje). Nie zerwalismy kontaktu, nie spotykaliśmy się fizycznie lecz mieliśmy ciągle kontakt telefoniczny i oczywiscie w pracy. Mowil jaki to ma.ciezki moment itp. Ale powiedzieliśmy sobir ze nie bedziemy się spotykać.
    Żona mu wybaczyła a ona po jakis dwoch trzech miesięcy zdecydował sie od niej odejsc i wyjął mieszkanie tymczasowo gdyz powiedział jej ze on dłużej tak nie moze. Odszedl od niej ale nie, nie myslcie ze do mnie. Mnie ciagle trzymal w zapasie ale nie byl pewny czy chcialbyc ze mna czy nie. Okazalo sie ze i do mnie nic nie czuł (nie spotykaliśmy sie na seks ani na nic innego) bylam wsparciem w rozmowach. I tak zyl przez pol roku po jakims czasie spotkaliśmy się raz za jakis czas drugi raz. Po drugim razie bylam przekonana ze spotyka się nie tylko ze mną ale i z innymi kobietami (znalazłam ciemne dlugie wlosy w pościeli). Przez cala te sytuacje myslalam ze moze będziemy razem, myslalam ze sie kochalismy, ze najlepsze okoliczności sa właśnie teraz. Bylam przy nim, nie spotykaliśmy się gdyż on myślałam o rozwodzie i o tym by nie nakryto nas lepiej. Pytalam go nawet czy mysli.o.tym ze moglibysmy byc razem nigdy nie powiedział tak, mowil zebym poczekala bo ciężki moment itp. Więc bylam w pracy (tam dochodziło do bliskości) i rozmowy telefoniczne. Po pol roku powiedział mi ze wraca do zony, nie powiedział przeczuwalam to i w końcu z niego wydusilam. Zaskoczenie ale nie szok. Pamiętam jakw tym czasie potrafił mi.mowic o swojej zonie jaki seks.jest słaby, jak ogolni wyglądało jego.małżeństwo, jak to nie byl zadowolony…az śmieszne to teraz
    Wrócili do siebie. Szczęsliwe małżeństwo. A my ciagle melismy kontakt.bylam glupia i naiwna, nie potrafilam sir odciac od niego, kochalam go. Nawet spotkaliśmy sie kilka razy. Nie powiedział mi.dlaczego wrócił do zony. Mimo ze pytalam kilka razy. A my nadal pracowalismy razem mieliśmy kontakt nawet umawialiśmy seks.
    Stwierdziłam po kolejnych dwoch miesiącach ze mam tego dosc ze to jest chore co robimy ze on jest totalnie zjebanym człowiekiem ze robi znowu to.zonie.
    Jedyne rozwiązanie bylo moje odejście z pracy…odeszlam…a wrecz wyjechalam do innego kraju. Najlepsze jest to ze prosił mnie bym tego nie robiła.
    Nie pozegnal się ze mna, nir bylo go w pracy w moj dzien odejscia. Do dzis nie wiem dlaczego nie chcial sie spotkać by sir pożegnać. Zostawiłam mu nawet prezent w pracy(niepotrzebnie straciłam pieniądze na niego).
    Wyjechałam zyje w innym kraju a ona nadal pisze. Minęło dwa.lata a on ciągle raz w miesiącu sie odezwie. Czasami sa to.zimne rozmowy typu co tam u nas i to.wszytsko. a czasami potrafi napisać tak ze wywoluje to tatalny placz we mnie. (Raz wspomniał ze zaluje ze wrócił do niej, innym razem ze ciagle o.mnie mysli itp)
    Po co mu odpisuje…tez czesto o nim mysle ale wiem jedno nie chciałabym byc z takim człowiekiem. Mysle.o nim bo go kochałam (moze nadal darze uczuciem ) ale wiem na 100%ze nie chce byc z nim.
    Dziewczyny nie traccie swojego czasu, młodości, życia, nie zaniedbujcie przyjaciół rodziny bo chcecie sir z “nim”spotkać. A przede wszystkim nie zakochujcie się. Jeżeli cos ma byc to tylko seks bez zobowiązań, tylko i az. Nie oczekujcie ze oni beda z Wami,.zostawia zony bo nie. Nie zrobią tego. Jest im wygodnie tak jak jest, maja kredyty i dzieci, i przede wszystkim nie jesteśmy jedyne. Faceci to POLIGAMISCI nie.my.to bedzie miec kolejną.

    sialam się wygadac komus. Dziękuję

    • Alicja

      Ago, przeczytałam Twój komentarz bardzo dokładnie i zacznę od końca – nie jest prawdą, że faceci to poligamiści, a kobiety to monogamistki. Ale rozumiem, dlaczego chcesz w to wierzyć.
      Być może pocieszające będzie to, że na większość Twoich pytań są odpowiedzi.
      Dlaczego do tej pory jesteś w tej relacji? Bo jesteś od niej uzależniona. Ludzie wchodzą w uzależnienia jak w masło, bo na początku dostają same korzyści. To dlatego mu odpisujesz po tylu latach i dlatego nie możesz przestać o nim myśleć – ten człowiek niszczy Ci pole psychiczne, a Ty sama mu na to pozwalasz. On nie pisze do Ciebie dlatego, że kocha, tylko żeby sobie szybko podładować energię i połechtać ego, Twoim kosztem. Czy Ty coś z tego masz? Nie. Czy on coś z tego ma? Tak.
      Dobra wiadomość jest taka, że Ty możesz z tego wyjść, otrząsnąć się i za jakiś czas nie dowierzać, że dawałaś tak się wodzić za nos. Wersja solidna wychodzenia z takiego uzależnienia to terapia. Wersja “ekonomiczna”, która jednak wymaga tyle samo pracy, to wzmocnienie swoich granic – wtedy żaden pasożyt nie będzie Cię od siebie uzależniał. Zablokuj jego numer, usuń wszystkie zdjęcia, pamiątki, wszystko co Ci o nim przypomina. Bądź w tym kategoryczna i nieustępliwa. Możesz zmienić numer albo po prostu poblokować go na wszystkie możliwe sposoby. A gdy już to zrobisz, to zajmij się sobą, rozwijaj swoje zasoby. Metodą wychodzenia z uzależnienia toksycznej “miłości” jest skupienie się na innej sferze – sporcie, sztuce, karierze. Na czymś innym niż miłość. To działa, tylko wymaga skupienia i pracy nad sobą.

  5. Jestem kochanką. Ale taką na odległość. Widujemy się rzadko, sporo kontaktu telefonicznego. Czuję się emocjonalnie związana z tym człowiekiem, ale jednocześnie czuję, że mam przestrzeń do szukania kogoś, kto będzie rzeczywiście partnerem tylko moim. No i będzie na miejscu. Nie mam poczucia, że mnie jakoś ogranicza relacja, którą mam z tym facetem. Ale jest też tak, że ja nie chcę “tradycyjnej” rodziny. Nie marzę o ślubie i dzieciach, wręcz przeciwnie – nie chcę żadnej z tych rzeczy. Myślę, że w sumie bycie kochanką jest właśnie dla takich jak ja – jeśli marzysz o założeniu rodziny, to zostawanie kochanką jest złym pomysłem. Nie dość, że rodziny nie zbudujesz z zajętym facetem, to w międzyczasie możesz przegapić jakiegoś wolnego kolesia, który się nadaje.

  6. Przez 3 miesiące spotykałam się z żonatym mężczyzna i jak wyszło na jaw, odszedł od żony, jesteśmy 5 kat razem, 2 miesiące po ślubie. Każdy przypadek jest inny.

    • Alicja

      To “wyszło na jaw” to też ciekawy temat, bo w innej sytuacji jest mężczyzna prowadzący bezkolizyjne podwójne życie, a w innej na przykład mężczyzna, którego żona wyrzuci z domu i on nie ma się gdzie podziać.
      Pięć lat to długo, szczerze trzymam kciuki!

    • 24 lata temu ja też byłam kochanką
      odeszłam, bo były tam dzieci
      założyłam rodzinę, mam dwie córki, ale małżeństwo okazało się porażką choć trwało 18 lat nie dało się żyć
      wniosłam o rozwód, długi byłego męża, zdrady (jego, nie moje)
      i wrócił On
      okazało się że rozszedł się z żoną, dzieci już były dorosłe, wyjechał do Anglii do pracy
      jak tylko dowiedział się o moim rozwodzie zjechał i stwierdził że już tym razem nie odpuści :)
      stara się bardzo, jesteśmy małżeństwem już 4 lata
      szczęśliwi, łapiemy każdy dzień, żałujemy straconych lat, ale widocznie tak miało być

    • To intrygujące, jeśli dobrze to nazwę, jak wiele jest takich relacji. Moja też. 4 lata, nigdy nie obiecywał, że od niej odejdzie, robiłam awantury o wyjazdy rodzinne, o to, że śpi obok niej. Spędzał każdą chwilę w domu na pisaniu do mnie, żebym wiedziała że jest tam bo jest, bo dzieci. Jednak nigdy niczego nie obiecywał. Spędzaliśmy razem sporo czasu, w dzień, czasami wieczorami- nadgodziny. Noce też gdy ona wyjeżdżała z dziećmi do swoich rodziców a on musiał pracować. Rozsypało im się to, nie dał rady dłużej w domu wytrzymać. Kochamy się na zabój, nigdy się tak nie czułam i on mówi tak samo. Wierzę mu. Rozwiódł się, jesteśmy razem. Mam wyrzuty sumienia, że gdyby nie ja, rozwodu by nie było, dzieci miały by tatę na co dzień. Nigdy go nie naciskałam, mówiłam że wystarczy mi to co mam. Nie wystarczało, cierpiałam w każdej sekundzie, gdy był tam, nie że mną. Jednak jako dorosła świadoma kobieta nie potrafiłam tego skończyć, wręcz jemu na to nie pozwoliłam. Przez dwa tygodnie nie wychodziłam z domu płakałam patrzyłam się w ścianę. Wrócił wtedy. Jak będzie? Kto to wie. Jesteśmy szczęśliwi razem.

  7. “Czy mężczyzna rozwiedzie się dla kochanki?” standardowo jak zwykle to faceci są najgorsi a kobity nie zdradzają 🤦😂

  8. Ja miałam podobnie ale jednak inaczej. Przez 4 miesiące spotykałam się z żonatym mężczyzną który od samego początku mówił że nie rozwiedzie się z żoną ze względu na syna. Po 4 miesiącach kiedy skończyłam romans on stwierdził że nie może jednak tkwić w fikcyjnym małżeństwie, magicznie od żony się wyprowadził, rozwiódł i od 5 lat jesteśmy razem. Więc takie sytuację się zdarzają chodź rzadko.
    Większości przypadków kończy się raczej, fajnie było ale się skończyło, finansowo mi się to nie opłaca.

    • Ale popularny temat. Dużo komentarzy. Fajnie, że znowu piszecie. Ja z męskiej strony wrzucę tu granat. Otóż ja stworzyłem sobie relację z koleżanką z pracy, gdy obydwoje odkryliśmy, że jesteśmy fanami tego bloga. Zupełnie przypadkiem. Trwa to już 2 lata, nie zamierzam rozdupiać rodziny, temat jest klarowny co do oczekiwań. W domu nie szło się dogadać w sprawach łóżkowych, mamy do wychowania dziecko i inne wspólne interesy. Z koleżanką poza domem na wyjazdach służbowych realizujemy “dobre rady” Alicji i Drwala :)

  9. Ja tez jestem w kropce i to całkiem skomplikowanej. Moja przygoda z żonatym mężczyzna zaczęła sie ponad rok temu. Pracujemy razem. Od początku szukał kontaktu potem ten kontakt złapaliśmy i to całkiem dobry. Az wylądowaliśmy w łożku po jednej imprezie. I tak to trwa od ponad roku. Problem jest taki ze jestem jego szefowa. I tak – uznaje to za zawodowo porażkę jako szef. Wiem ze na początku na pewno schlebiała mu możliwość posuwania szefowej – nawet kiedyś o to zapytałam to potwierdził , ze początkowo faktycznie tak było. Moja mądra głowa mówi mi ze powinnam zakończyć ta relacje. Ale to takie ciężkie. Dogadujemy sie super – i prywatnie i zawodowo. Z nikim nie spędza sie tak dobrze czasu jak z nim. Wiem ze działa to w dwie strony. On ma zonę ale ja mam jeszcze jednego „przyjaciela” z którym spotykam sie na łóżkowa wymianę zdać. I on wie o tym. Jest to temat dość drażliwy dla niego. Wiem ze zbliża sie czas w którym trzeba podjąć decyzje ale ciagle zastanwiam sie jak to rozegrać – z jednej strony chciałabym sie przyznać ze darze go uczuciem – to pewne. Ale czy to miłość ? Nie wiem. A z drugiej strony mówiąc o uczuciach nie chce pokazać swojej słabości. Uchodzę raczej za osobę dość twardo stąpająca po ziemi. Czy Moze po prostu powiedziec dość i szanować własny czas.

  10. Kobiety nie wiem jak możecie wpakowywać się w takie sytuacje. Mnie chyba przede wszystkim stopował by brak wiary w siebie, w to że w jakimś sensie mogła bym spodobać się mężczyźnie. Nie jestem już młoda, mam 35 lat i dalej jestem w beznadziejnej sytuacji emocjonalnej. Gdzie bym w ogóle pomyślała żebym jakiś mógł się mną zainteresować? Wszystko dobija też fakt że pracuje zdalnie, nie mam kontaktu np. w pracy z innymi ludźmi. Dodam że jeszcze nigdy żaden mężczyzna nie zagadał do mnie z zamiarem podrywu tudzież poznania się bliżej. Głównie dlatego uznałam że nikt się mną nie zainteresuje. Sama jestem introwertyczką i do głowy by mi nie przyszło żeby zaczepiać obcego mężczyznę. Nie jestem kokietką, nie umiem podrywać, przygryzać wargi lub bawić się włosami. Może powinnam zaznaczyć to na początku komentarza, jestem z mężczyzną poznanym przez internet. Inaczej bym nie potrafiła. Nie jest to jakaś namiętna miłość, raczej przyjacielska. Troszkę brakuje mi poznania uczucia prawdziwego szalonego zakochania, naiwnego oraz wyidealizowanego. Zastanawiam się też czy ze mną jest coś nie tak bo nie potrafię osiągnąć orgazmu podczas tradycyjnego stosunku? Może to wina braku namiętności jaki towarzyszy zafiksowanemu zakochaniu? W sumie po jakimś czasie codziennego życia namiętność może zanikać.

Napisz komentarz