Najszybszy test wierności

6

No dobra moje miłe Panie, dzisiejszy tekst piszę tylko dla was, bo już nie radzę sobie psychicznie z kolejnymi mailami na temat domniemanej niewierności. Nasza skrzynka od dawna pęka w szwach i choć staramy się odpisywać na chociaż część wiadomości, to szczerze przyznam: światełka w tunelu nie widać. Postanowiłam więc nieco sobie ułatwić życie i pogrupować wszystko tematycznie, a w ramach odpowiedzi pisać nieco więcej tutaj. Nie przedłużając przejdźmy do tematu głównego, czyli kłopotów z zaufaniem, wiernością i codzienną frustracją, jaka z tego wynika.

Czy warto robić testy wierności

Uwaga, odpowiadam: NIE.

I tyle właściwie mogłoby wystarczyć, bo jeśli dochodzisz do wniosku, że obserwowanie majtek Twojego partnera jest czynnością wskazaną i potrzebną, to wiedz, że problem nie leży w nim, ale w Tobie. I mówię to zupełnie poważnie. Przeglądanie telefonów, włamywanie się do komputera, obwąchiwanie koszul czy sprawdzanie kieszeni faceta jest nie tylko upokarzające, ale świadczy o tym, że mamy problem z granicami. Na czym to polega? Opowiem za chwilę. Najważniejsze, by zapamiętać, że jeśli korci nas zamówienie testów do sprawdzania wierności, to najlepszym rozwiązaniem jest zamknięcie przeglądarki. Pomijam już to, jakie te testy są wiarygodne. Nie dość, że trzeba szukać śladów na bieliźnie, to potem jeszcze czeka nas zabawa z kilkuetapowym mieszaniem mikstur i próbek w menzurkach. I bez względu na wynik i tak czujemy się po tym bardzo, bardzo źle.

To może lepiej testerki wierności?

I znowu odpowiadam: NIE

To szczerze mówiąc wydaje mi się nawet perfidne, bo zatrudniając testerkę wierności – podobnie jak kupując wspomniany wyżej test – i tak potwierdzamy, że nie ufamy swojemu partnerowi. A skoro mu nie ufamy, to po co dodatkowo marnować czas i pieniądze? W związku, w którym nie ma zaufania, nie pomoże ani lampa do szukania śladów spermy, ani podstawiona kobieta, która ma kusić, wabić i prowokować. Tu pomoże co najwyżej terapeuta albo włożenie wysiłku w samodzielne uszczelnienie swoich własnych dziur psychologicznych, przez które wycieka nam coraz więcej życiowej energii.

Najszybszy test wierności

I tak dochodzimy do kluczowej wiedzy, którą gromadziłam przez kilka ostatnich lat i którą z przyjemnością się z wami podzielę. Otóż najlepszym testem wierności jest zrozumienie czym tak naprawdę jest zaufanie. Bo ono nie polega ani na wyszeptanych obietnicach, ani na uroczystych przysięgach “aż do śmierci”. Nie polega też na tym, co podaje nam w tej kwestii wikipedia, a więc, że zaufanie to wiedza lub wiara, że jakaś osoba zachowa się zgodnie z naszym życzeniem. Czyli nie zdradzi nas, bo takie jest nasze życzenie.

Zaufanie nie ma nic wspólnego z naszymi życzeniami Ma za to wiele wspólnego z życzeniami i potrzebami drugiej osoby. Nasz partner nie zdradzi nas nie wtedy, gdy my mamy takie życzenie, tylko wtedy, gdy on ma takie życzenie – i to najlepiej dowodzi temu, że zaufanie jest tam, gdzie obie strony mają wspólne interesy.

Tak, wiem jak to brzmi i że wiele z was puka się teraz w głowę, ale przeczytajcie do końca, bo z chwilę wszystko będzie jasne.

Jeśli przyjrzymy się krytycznie naszym relacjom z osobami, którym ufamy albo którym nie ufamy, to zauważymy, że zawsze chodzi tu o wspólny interes. Ufamy naszym przyjaciółkom, bo naszym wspólnym interesem jest pielęgnowanie tej relacji, posiadanie osoby do pogaduszek czy dzielenia się codziennością. Nasza przyjaciółka nie ma interesu w tym, żeby zdradzić nasze zaufanie, bo wie, że wtedy straci ważną dla siebie osobę. Z drugiej strony – te “przyjaciółki”, które nas w życiu zdradziły zrobiły to dlatego, bo miały jakiś interes, swój, a nie nasz – bo pojawił się nowy facet, bo zyskały dzięki temu popularność albo dlatego, bo pojawiła się korzyść majątkowa.

Gdy zostawiamy swoje dziecko z nową opiekunką, to naturalnym jest to, że nie mamy do niej zaufania, bo nasze interesy są po prostu różne. Dla niej wartością są pieniądze za pracę, dla nas – dobro dziecka. Zupełnie inaczej dzieje się w przypadku, gdy zostawiamy dziecko z kimś z naszej rodziny, na przykład z jego babcią – wtedy zaufanie jest duże, bo dobro dziecka jest naszym wspólnym interesem.

Dokładnie tak samo działa to w związkach. Jeżeli nasz partner jest z nami szczęśliwy, a jego celem, marzeniem i właśnie interesem jest stworzenie stabilnego, monogamicznego związku, to on po prostu nie zdradzi. Nie będzie szukał atrakcji, nie będzie kombinował, nie będzie dawał żadnych powodów, by biegać za nim z testem wierności. Najważniejszym testem wierności nie jest więc poszukiwanie śladów szminki na kołnierzyku, ale odpowiedzi na pytanie: czy ja i mój facet chcemy tego samego?

Nie wiem czy pamiętacie jeszcze naszego robaka, ale robak jest dla mnie symbolem absolutniej wierności. Póki oboje chcemy go pielęgnować, mam pewność, że interesy są wspólne :)) Bo skąd właściwie wiadomo, czy mamy te wspólne interesy? Rozmawiać? Obserwować? A może po prostu wierzyć przede wszystkim sobie?

Tego wszystkiego mogę was krok po kroku nauczyć. A przy okazji wytłumaczyć czym są wspomniane granice. I dlaczego tylko mając granice można być szczęśliwą, spokojną, pewną siebie, zmysłową i szalenie atrakcyjną kobietą, która może mieć wszystko, ale też wie, po co lepiej nie sięgać. Dajcie tylko znać, czy chcecie.

Summer Sale do -33% - Braletka, Biustonosz, Koronkowa Bielizna, Letnie sukienki

Komentarze6 komentarzy

  1. Wstrzeliłaś się w punkt. Kilka dni temu dowiedziałam się że mój mąż zdradza mnie od trzech lat z przypadkowymi dziwkami. Nigdy go nie kontrolowałam, nie sprawdzałam komórki i majtek. Zawsze byłam go pewna i przez 22 lata walczyliśmy z przeciwnosciami. Aż do teraz. I co? Zaufać? Wybaczyć? A może pogonić na cztery strony świata? Moje życie i wiara w bliską osobę rozbiła się na milion kawałeczków. I teraz myślę że gdybym sprawdzała i kontrolowała to wykryłabym to wcześniej

    • Kochana i co by to zmieniło gdybys dowiedziała się wcześniej? Mniej by bolało..? No nie.. mogłabyś zapobiec gdybys kontrolowała? Tez nie.. przykro mi, ze Cie to spotyka.. a co masz zrobić? To co chcesz i co będzie zgodne z Tobą.. :)

      • Ciężko jest. Wszystko sprowadza się tylko do myśli “dlaczego”. Wiem, że jeśli bym dowiedziała się wcześniej to też by bolało, ale miałabym zaoszczędzone trzy lata. Teraz mąż prosi i błaga ale nigdy nie dam rady wybaczyć a zapomnę jak będę miała 90 lat i aizhalmera.

  2. Tak bardzo za wami tęskniłam 🥲 Dziekije ze wróciliście ! Chce wszystko było od was 😂 Czekam na dalsze wpisy 🥰

  3. Spokojna Woda

    Alicjo,
    Czytuję Waszą stronę od jakiegoś czasu i jedna rzecz, która mnie absolutnie urzeka, to dorosłe podejście. Bez wstydu, poczucia winy czy zbędnych negatywnych emocji piszecie na tematy, które dla wielu są trudne.
    Ot, chociażby ten artykuł. Już widzę, co na ten temat napisałaby autorka w jakiejś pseudoświatopoglądowej gaziecie, albo na stronie internetowej. Wy piszecie natomiast o wartościach uniwersalnych, jak miłość, radość, zaufanie czy przyjaźń. Tyle tylko, że do tego trzeba dorosnąć.
    Gratuluję.

Napisz komentarz