Przyjaźń w związku okiem faceta

4

Dziś na warsztat wjeżdża temat stary jak świat, czyli pytanie o przyjaźń – w tym szczególnym przypadku, gdy jest to związek. Z racji tego, że w związku granice między przyjaźnią, przyzwyczajeniem albo wręcz “zobowiązaniem” bywają niejasne i często mocno nadwyrężone przez czas i oczekiwania (najczęściej osób z zewnątrz), warto zadać sobie proste pytanie: czym jest ta potencjalnie prosta, ale jak pokazują wasze komentarze, często nieuchwytna natura rzeczy, za którą kryje się termin “przyjaźń w związku”.

No dobrze, mamy za sobą wstęp, to teraz mogę wprost: Za ten tekst można śmiało podziękować popularnym magazynom dla Pań, których to złote rady i teksty pisane pod wierszówkę (czyli nieważne co, ważne ile się napisze) powodują, że powstaje niepokojące rozszczepienie między światem z magazynu a tym, który otwiera się po jego zamknięciu. I tak Panie wg. tych magazynów powinny być zawsze miłe gładkie i powabne – to wszystko oczywiście dzięki odpowiedniej eko diecie, kąpieli w mleku (najlepiej kozim) lub szampanie, zawsze w szpilkach, nigdy w dresie, a jak suknia to wyłącznie od Very Wang czy tam innej Vivienne Westwood (podpowiadam – to ta część, gdzie Panie się śmieją, a Panowie podziwiają autora, z uznaniem kiwając głowami :P), ale to nieważne, bo ważne żeby było jak w filmie.

Oczywiście wszyscy już zorientowali się, że będzie to wpis skierowany raczej do Pań. To wszystko dzięki Alicji, przez którą zajrzałem do kilku zgromadzonych w domu magazynów dla kobiet. Pozwolę sobie w nim reprezentować obóz przeciwny do autorek i trochę podważyć pewne tezy, a trochę przedstawić męski punkt widzenia.

Zaczynamy od klasyki:

Przyjaciele się nie kłócą

Bo nawet jak się kłócą to z racji przyjaźni i głębokiego szacunku do siebie, znajomych i sąsiadów robią to kulturalnie. Zapewne wykorzystują do tego klasyczną formę pisaną i listownie przekazują swoje uwagi, oburzenie lub brak zgody. Przy czym wysyłając do siebie listy unikają poleconych, bo z uwagi na przyjaźń jest szansa, że list nie dojdzie i wszyscy będą uratowani. Na wszelki wypadek oczywiście nie naklejają znaczków. List zaczyna się od słów “Szanowny Przyjacielu pozostający w związku… ze mną”, a kończy “Twoja życiowa Partnerka, Kochana …”. A ja tylko równie grzecznie zapytam: gdzie czas na ciche dni, gdzie trzaskanie drzwiami czy chociażby jeden pobity talerz, może chociaż kubek? Spodeczek? A może chociaż zrzucić widelec na ziemię?

Chciałbym spotkać takich ludzi, chętnie wymieniłbym się doświadczeniami i może z Alicją zrozumielibyśmy co też czasami robimy nie tak. Więc jak ktoś z naszych czytelników potrafi w ten sposób, to prosimy o pozostawienie komentarza – skontaktujemy się ;)

My (teraz mówię za siebie – więc Alicjo w razie gdym przesadził to liczę na kłótnię :P) kłócimy się z miłością, pasją i uwielbieniem do siebie i kłótni. W kłótni o nic potrafią być fochy i foszki, czasami trzasną drzwi, czy padną ostre słowa – potem nikt nie chce przepraszać, bo nie ma za co, skoro kłótnia była o nic. Jak z takich sytuacji wybrnąć pisałem nie raz, np tutaj – sposób na fochy i obrażoną damę Alicja też o sposobach na kłótnie kochanków.

W kłótni o coś zaczyna się prawdziwa wojna, jako przyjaciele, znamy swoje czułe punkty, więc latające przedmioty i słowa bywają celne. Ale skoro są to kłótnie o coś, to proces dochodzenia do porozumienia bywa wyjątkowo burzliwy i nierzadko równie namiętny. Czasami na tyle namiętny, że home office następnego dnia niewiele pomaga ;)

Podsumowując: Przyjaciele w związku się kłócą, bywają złośliwi w stosunku do siebie, bywają bezwzględnie brutalnie szczerzy i nie patyczkują się ze słowami, gdy tego wymaga sytuacja. Czasami zdarza się pęknięty talerz, przewrócone krzesło albo trzaśnięcie drzwiami. Miarą przyjaźni jest przede wszystkim szczerość i granica, w której kłótnia o nic albo o coś ma sens i jej celem nie jest niszczenie siebie, partnera czy swojego otoczenia.

A czy warto się kłócić? Warto… pod warunkiem powyżej. Temperatura kłótni może świadczyć o temperaturze związku. Więc dopóki się kłócicie i kochacie… wystarczy, że będziecie na siebie uważać.

Miło spędzamy czas i robimy wszystko razem, więc jesteśmy przyjaciółmi

Jak się domyślam, to się dzieje z urzędu. Wystarczy przez jakiś czas się uśmiechać, grzecznie jeść i miło spędzać czas, aby zostać przyjacielem, przy okazji oczywiście robić wszystko razem i nie odstępować siebie na krok. Trochę ten punkt wyolbrzymiłem, świadomie – i świadomie piszę o potencjalnych kontrowersjach. Jeżeli uważacie, że to ja się mylę – komentarze są wasze ;)

Dajcie mi jednak przedstawić swój punkt widzenia. Wyobrażacie sobie świat bliźniąt syjamskich? Czy na pewno jest to przepis na szczęśliwą relację? Wg mnie właśnie wręcz przeciwnie.

Będąc w związku powinniśmy mieć swoje własne pasje, namiętności i zainteresowania. Jeżeli część z nich pokrywa się z pasjami partnera – to super, trafiliśmy los na loterii. Gdy pokrywają się wszystkie i jesteśmy tacy sami jak nasz partner, nasze szczęście może szybko przeistoczyć się porażkę, bo w takich sytuacji niezmiernie łatwo jest o wypalenie, o skończoną liczbę tematów, o brak wzajemnych inspiracji i zamknięta bańkę – a to sugeruje w/w tytuł.

Nawet w najlepszym związku każdy potrzebuje chwili dla siebie, własnej książki czy tematu, który jest tylko jego pasją – chociażby po to, aby mieć temat do rozmów i mówienia o tym z pasją swojemu partnerowi. Wspólne spędzanie czasu jest super, pod warunkiem, że dbamy o higienę tego czasu i również potrafimy wygospodarować trochę tego czasu tylko dla siebie.

Podsumowując, nie czyni z nas przyjaciółmi to, że razem, cały czas, spędzamy miło każdą chwilę. To będąc przyjaciółmi, czując się ze sobą dobrze szukamy okazji do wspólnych rozmów i wspólnego spędzania czasu, dbając o przyjaźń i o związek. Pamiętajcie, że kobieta może być zawsze tajemnicą, a facet odkrywcą więc zostawcie to sobie też na później. Nawet, gdy wiemy już wszystko o sobie, nadal możemy być siebie ciekawi pod warunkiem, że mamy czym zaciekawić drugą osobę.

Mam jeszcze kilka punktów, ale ten tekst robi się trochę przydługi, więc wybieram ostatni, jaki mnie zdziwił:

Musimy mówić wszystko, przyjaciele nie mają tajemnic

Ten punkcik, prawie dokładnie w tej treści, pojawił się w jednym z magazynów, który podpowiadał jak zbudować idealny związek – ta część była przeznaczona poradom “na facetów”. W innym magazynie pojawiło się polecenie wprost – “Bądź szczera i tego wymagaj od niego”. Podkreślam słowo “wymagaj”. Czy tylko mi to zgrzyta? Czy to nie jest opozycja do idei przyjaźni i zaufania w związku? A jeżeli ktoś jest nieszczery to można od niego wymagać szczerości i zrobić z niego przyjaciela?

Pozostawmy to jako pytanie retoryczne.

No dobrze, skoro tak nieładnie potraktowałem ciężką pracę innych, to macie pełne prawo zapytać mnie wprost: “A co Ty wiesz o przyjaźni… cwaniaczku?” I bardzo dobrze, bo dochodzimy do ważnej kwestii:

Czym jest przyjaźń w związku?

I moja odpowiedź może was zaskoczyć. Bo odpowiem “nie wiem…” choć się domyślam i staram się te domysły potwierdzać empirycznie.

Związek, to tak jak powtarzamy od początku istnienia tego bloga, oznacza ciągłą pracę dwójki ludzi nad nim i nad sobą. Nie chodzi w nim o zmienianie się, o dostosowywanie czy tym bardziej rezygnację z rzeczy, które nas kręcą czy fascynują. Przyjaźń w tym wszystkim jest efektem pracy i wartości jaką przedstawiamy dla siebie.

Myślę, że doskonale rozumiecie, że można zbudować podstawowy dekalog w stylu:

  • Wspierajmy się
  • Szanujmy się
  • Ufajmy sobie
  • Dbajmy o siebie i partnera
  • Znajdujmy dla siebie czas

Ale to żadna recepta, chociaż w ogólności mówi wszystko. Gdybym bardzo musiał zamknąć kwestię przyjaźni w jednym zdaniu to powiedziałbym, że przyjaźń w związku, to byłoby dbanie o to, abyśmy byli ciekawi dla tej drugiej osoby, wspierając i dbając o nią i o siebie, oczywiście nie można zapomnieć o łóżku – jako idealnym miejscu, do rozwiązywania wszelkich sporów i niejasności.

A na koniec mój ulubiony Fryferyk, który napisał coś, co może i was zainspiruje.

… dobre małżeństwo opiera się na talencie do przyjaźni.

Fryderyk Nietzsche

Żegnając się cytatem, dajcie znać co myślicie o takim postawieniu sprawy przyjaźni w związku.

Summer Sale do -33% - Braletka, Biustonosz, Koronkowa Bielizna, Letnie sukienki

Komentarze4 komentarze

  1. A jak to jest z czystą przyjaźnią damsko-męską bez żadnego związku? Bo nie uważam, że coś takiego ma prawo istnieć ze względu na to, że w pewnym momencie jedna z stron staje się atrakcyjna dla tej drugiej. Nie wiem jak ty uważasz i patrzysz na tą sprawę.

    • Hej Jan :)

      Pozwolę sobie ze swojej strony powiedzieć, że się da i taki twór istnieje, ale zgodzę się również że powstaje w bólach po zaangażowaniu z jednej ze stron. Sam byłem w nastoletnim związku z dziewczyną, która teraz jest moją najlepszą przyjaciółką. Jest jedną z najbliższych mi osób i po 7 latach znajomości zaangażowanie wróciło. Postanowiliśmy wejść drugi raz do tej samej rzeki i okazało się, że jesteśmy zajebistymi przyjaciółmi ale tragicznymi partnerami osadzonymi na przeciwnych stronach skali naszych potrzeb ;)

      I tak oto po 10 latach nadal jesteśmy sobie bliżsi niż rodzeństwo, rozumiemy się bez słów i wspieramy w naszych obecnych ale osobnych związkach :)

      Zatem wymaga to sporo pracy nad własną dojrzałością, ale gra jest warta świeczki bo z nikim na świecie nie mam tak bogatej i inspirującej relacji jak z nią. Pozostaje tylko w otoczce mojego obecnego romantycznego związku stworzyć coś równie silnego.

      Pozdrawiam :)

      • Zgadzam się z powyższym. :)
        Przyjaźń damsko męska jest możliwa, trzeba najpierw przejść tą fazę kiedy jedna osoba chciałaby coś więcej lub jak widać po powyższym obydwóch osób ;)
        Ja osobiście mam przyjaciela.
        Trzeba było przeczekać czas jego zauroczenia mną, ja z reszta też przez jakiś czas byłam lekko ciekawa “jakby to było, a może…?”. Jednak zdecydowałam się zostawić tą relacje na poziomie przyjaźni i była to najlepsza decyzja, on też tak uważa po czasie.
        Obecnie jesteśmy przyjaciółmi już więcej niż 11 lat, znamy się jak łyse konie.
        Bardzo cenię sobie tą relacje, warto było przejść wszystkie trudności żeby dojść do takiego poziomu :)

  2. Gorzej jak jedna ze stron uważa, że druga nie ma prawa do wybuchów i kłótni. I twierdzi, że ludzie w związku nie powinni się kłócić w ogóle. Mam wrażenie, że niestety taki wyidealizowany obraz to efekt tych wszystkich głupich amerykańskich filmów. Takie (jego) podejście do życia zniszczyło moją kilkuletnią znajomość z człowiekiem, którego kochałam.

Napisz komentarz