Seksowny niezbędnik, czyli jak przypomnieć sobie namiętność

1

Nasz związek z Drwalem trwa zdecydowanie dłużej niż dekadę i wciąż spotykamy się z niedowierzaniem, że po takim czasie można wciąż kochać kogoś – i kochać się z kimś – do szaleństwa. I choć nie uważamy się ze mentorów ani specjalistów w tej materii, to szczerze przyznajemy, że tak, mamy swoją własną receptę na płomienny związek, w którym oprócz zaufania i szacunku jest też miejsce na choć kilka porządnych orgazmów tygodniowo. A czasem dziennie. Wiecie już doskonale, że na pierwszym miejscu udanego życia stawiamy komunikację i szczere rozmowy, jednak dziś zajmiemy się nieco lżejszą tematyką, czyli seksownym niezbędnikiem kobiety.

Ten wpis potraktujcie trochę z przymrużeniem oka, bo doskonale wiem, że dla wielu z was będzie jedynie potwierdzeniem tego, co same doskonale wiecie i stosujecie od lat. Dostajemy jednak tak wiele pytań o to, jak zorganizować swój „niezawodny seksowny niezbędnik”, że postanowiłam zebrać to wszystko w jedną całość i trochę sentymentalnie powspominać początki naszego związku. Wiem, że nam wszystkim codzienność często daje się we znaki i czasem nikt nie ma siły na myślenie o romantycznych wieczorach. Warto jednak choć raz na jakiś czas przypomnieć sobie słodki smak pożądania i mieć w zanadrzu niezawodny olejek czy erotyczne rajstopy. Ich koszt to zwykle jakieś trzydzieści złotych i jak na inwestycję w niezapomniany orgazm jest to raczej niewiele ;)

1. Olejki, perfumy, coś wyjątkowego

Choć perfumy wydają się tu oczywistą oczywistością, to jednak wcale nie one zajmują u nas pierwsze miejsce zapachowych wabików. O wiele większym sentymentem darzę olejki, które można wetrzeć w dowolny fragment skóry i które są wyczuwalne dopiero po mocnym zbliżeniu.

Rajstopy, pończochy do pasa i samonośne

Wiele lat temu, gdy dopiero zaczynaliśmy z Drwalem naszą przygodę życia, bardzo skrupulatnie szykowałam się do każdej naszej randki. Nie mieszkaliśmy ze sobą, więc on nie widział moich przygotowań – wszystko było nowe, nieznane i pełne tajemnic. Pamiętam, gdy przed jedną z takich randek (a byłam już bardzo spóźniona), chciałam „na szybko” pomalować moje nieco sfatygowane paznokcie. Zmyłam stary lakier, położyłam dwie warstwy nowej czerwieni, pobiegłam przyspieszyć schnięcie zimnym powietrzem z szuszarki, a na koniec wtarłam w skórki oliwkę o pięknym „świątecznym” zapachu. Pachniała jak pierniczki – korzennie, może trochę cynamonowo, z lekką nutą czekolady.

Nigdy nie zwróciłabym uwagi ani na tę oliwkę, ani na to zdarzenie, gdyby nie reakcja mojego Drwala. Spotkaliśmy się, on mnie pocałował i gdy zbliżyłam dłonie do jego twarzy od razu zwrócił uwagę na zapach moich paznokci. Cały wieczór i całą noc raz po raz przyciągał je blisko do siebie i autentycznie nie mógł się nasycić tym zapachem – a później, przez wiele kolejnych spotkań, szukał choćby małej nutki „tamtego zapachu”.

Może zadziałała magia pierniczkowej kompozycji, a może po prostu to, że tamtej nocy byliśmy jak nienasyceni kochankowie – korzenny zapach stał się kodem, który przenosił nas do innego świata. I choć od mojego pospiesznego malowania paznokci minęło już wiele lat, to zawsze, gdy sięgnę po swoją tajną oliwkę, stajemy się o dekadę młodsi i jeszcze bardziej spragnieni bliskości.

2. Seksowne koronkowe stringi

Zanim poznałam Drwala myślałam, że biustonosz jest o wiele bardziej istotną częścią bieliźnianej garderoby niż figi czy stringi. Drwal zburzył to wyobrażenie i kiedyś nawet powiedział mi wprost: „stanik to stanik, ale majtki… – tam dopiero kryje się obietnica prawdziwej przyjemności”. Wzięłam sobie te słowa do serca i od tamtej pory staram się choć raz na jakiś czas zaskakiwać go pięknym, koronkowym dziełem sztuki (a mówiąc mniej poetycko: skrawkiem materiału, którego czasem nawet nie zdążamy zdjąć).

Zdaję sobie sprawę z tego, że każda z nas jest inna i każda ma innego faceta. Jedni cenią komfort ponad wszystko i ze wszystkich materiałów świata wielbią zwykłą bawełnę. Inni kupując bieliznę zwracają uwagę jedynie na jej funkcje, patrząc czy dobrze wyszczupla albo czy nada się na siłownię. Są jednak też takie kobiety jak ja, które mają w szafie i majtki dobre na zimowy trening na mrozie i znacznie większą kolekcję seksownych koronek. Pod tym względem dobraliśmy się z Drwalem idealnie, więc ja mam przyjemność z kupowania nowych kompletów, a Drwal z kolejnych, nieco wyuzdanych pokazów.

Seksowne stringi cieszą jednak najbardziej wtedy, gdy On wie, że zakładasz je z premedytacja – i gdy jest ich naprawdę ciekawy, bez względu na to, czy zakładasz je na randkę, na wasz wspólny wyjazd czy nawet do pracy. Nam wystarcza pikantne zdjęcie z fragmentem koronki, wysłane z biura w środku nudnego dnia. Nie mija nawet 10 sekund, gdy dostaję odpowiedź: „A co Ty masz na sobie? Pokaż mi więcej…” – i chyba nie muszę mówić, jak szybko i konkretnie wracamy wtedy do domu?

3. Rajstopy erotyczne

Pisaliśmy wam o tym wiele razy, że choćby nic nam się w życiu nie układało, to kilka razy w roku zapraszamy się wzajemnie na hotelowe randki. I takie randki mają zupełnie inną jakość, niż nawet najlepiej przygotowana randka w domu, bo od razu budują napięcie i aurę przyjemnego podniecenia. Wszystko jest nowe, czujemy się trochę jak sekretni kochankowie, nie zajmujemy się niczym, poza własną przyjemnością.

W trakcie takich randek pozwalamy sobie na naprawdę wiele ekstrawaganckich perwersji i czasem uwieczniamy je seriami zdjęć lub nagrań. Tak powstało jedno z moich ulubionych zdjęć, które raczej nie znajdzie miejsca w rodzinnym albumie. Wyobraź sobie komodę, a nad nią duże poziome lustro. Przy komodzie stoi kobieta, ubrana tylko w rajstopy i szpilki – opiera się tak, że niemal dotyka nagimi piersiami blatu komody, a jedną dłoń trzyma na lustrze. Za nią, a raczej w niej, stoi nagi mężczyzna. Jedną ręką trzyma ją za kark, a drugą sięga do wycięcia w ciemnych rajstopach.

Takie to jest właśnie zdjęcie – i takie są są właśnie rajstopy. Czarne, seksowne z tak zwaną „otwartą konstrukcją”, służącą właśnie temu, by można było ich przyjemnie użyć nawet bez zdejmowania. Drwal je ubóstwia. Ubóstwia gdy je na mnie „odkrywa”, ubóstwia, gdy leżę przed nim z rozchylonymi udami, ubóstwia, gdy może w każdej chwili sięgnąć tam, gdzie lubi najbardziej – dłonią, językiem, czym tylko ma w danej chwili ochotę. Mam chyba z tysiąc erotycznych rajstop – od kabaretek po takie udające pończochy – i nic nie zapowiada tego, by mogły nam się kiedykolwiek znudzić. Tym bardziej, że są znacznie szybsze do włożenia niż pończochy i pas, więc moje „niespodzianki” mogę przygotować w 3 sekundy, zanim On zorientuje się, ile przyjemności go dziś czeka.

4. „Ta” sukienka

Są takie ubrania, które wiążemy z konkretnymi okazjami – i jeśli nawet założymy je potem sto razy, to one i tak będą „tym ubraniem z tamtego dnia”. Taka jest właśnie moja czerwona ołówkowa sukienka, którą miałam na bardzo wyjątkowej dla mnie kolacji z Drwalem. Wiele rzeczy wydarzyło się tamtego wieczoru, wiele słów zmieniło wtedy moje życie. Ta sukienka pojawiała się w naszych wpisach wielokrotnie, bo gdy chcę szybko wyczarować idealną atmosferę do drobnych perwersji lub przypomnieć mojemu Drwali, dlaczego to właśnie na moim punkcie tak oszalał, to wkładam tę czerwień, a do niej jakieś piękne koronki – i wiem, że będę mieć nowy materiał do tekstu: Ile razy można skończyć kobietę.

A mówiąc zupełnie poważnie: dobrze jest mieć seksowny nośnik wspomnień, gdy zadziała i w rozkoszy, i w lekkim kryzysie. Wtedy nawet, gdy jest między nami dużo napięć, wkładam „tę sukienkę”, siadam wygodnie w fotelu i… czekam na to, co On zrobi. I oboje wiemy wówczas doskonale, że nie ma takiej siły, która pozwoliłaby mu trzymać się z daleka.

5. Szpilki (choćby tylko do łóżka)

Szpilki to nasz mały fetysz. Drwal kocha moje nogi w szpilkach, a ja kocham to, jak łatwo mogę doprowadzić go nimi do obłędu. Jeśli czytacie nas od dawna, to z pewnością zauważyliście to w tekstach.

Odpowiadając przy okazji na wasze powtarzające się pytanie: nie, to nie jest tak, że chodzę wyłącznie w bardzo wysokich szpilkach. Na trening chodzę w adidasach, do pracy często w tym, co stoi najbliżej drzwi bo zawsze jestem spóźniona, ale na randki z Drwalem – zawsze wkładam smukłe szpilki. A co, jeśli randka odbywa się w domu? Wtedy wkładam piękną bieliznę, zarzucam na nią przezroczysty peniuar i znów – wkładam szpilki. Nawet wówczas, gdy moja główna aktywność polega na leżeniu na naszym dużym łóżku, wtedy też zakładam obcasy, bo kto wie, co czeka mnie takiej nocy? Może ostre kończenie przy ścianie, gdy szpilki będą jedynym, co będę mieć na sobie?

Trudno mi wskazać, co w tym niezbędniku zajmuje dla nas pierwsze miejsce, bo każda z tych rzeczy najlepiej działa właśnie z innymi. A jak jest u was? Czy macie swój kod, który sprawia, że nawet najbardziej zwykły dzień zmienia się w najlepszą randkę?

KomentarzeJeden komentarz

  1. Czy mogłabyś zdradzić co to za pierniczkowy olejek? Uwielbiam takie zapachy 😍 choć niestety mój facet już nie bardzo ☹

Napisz komentarz