Serce mi pęka

0

Widziałam zdjęcie pary żegnającej się na peronie. Filmy, gdzie dziewczyny we łzach żegnają chłopaków jadących na wojnę. Widziałam wpisy starszych osób, które mówiły, że nie będą siedzieć i patrzeć, że w tym czasie chcą, aby ich dzieci wiedziały, że ojciec zrobił co należy.

Nawet nie wyobrażam sobie co czują kobiety, zostawiające na granicy swoich partnerów – wiedząc, że widzą ich może ostatni raz. Co ja bym czuła, gdybym musiała pożegnać tak Drwala. Na samą myśl o tym mam łzy w oczach i pęka mi serce… Tym razem to Drwal prosił o napisanie tego tekstu, bo jak sam mówi, jak on napisze to ten blog nie wytrzyma ilości wulgaryzmów.

Ale to nie jest łatwe.

Rajstopy, pończochy do pasa i samonośne

Patrząc na to jak chętnie ruszyliśmy z pomocą, jak wielu ludzi jest obecnych przy wszelkiego rodzaju zbiórkach, jak dużo Polacy starają się robić – mam wrażenie, że naprawdę rozumiemy sytuację. To jak chętnie oferujemy pomoc, jak wiele osób zdecydowało się chociażby pojechać do punktów przygranicznych, aby zawieźć samodzielnie coś dla Ukraińców, albo pomóc w transporcie, zaoferować mieszkanie… Naprawdę widzę jak bardzo czujemy się odpowiedzialni.

Nasz znajomy był na granicy, jest Ukraińcem polskiego pochodzenia. Mieszka w Polsce wraz z rodziną od wielu lat, ale to co się dzieje wstrząsnęło nim bardzo. Nie ma tam nikogo, ale jak sam mówi, nie potrafi po prostu siedzieć i patrzeć. Jest wdzięczny Polakom. Był w okolicy Przemyśla, gdzie duża grupa Polaków, własnymi autami, busami czy autobusami oferuje pomoc, za darmo proponując przejazd do większych miast.

Ludzie wchodzący do Polski są często w bardzo złym stanie. Zmęczeni, przerażeni i bardzo nieufni. Często w reakcji na propozycję pomocy mówią, że nie mają pieniędzy i nie wierzą, że ktoś im chce pomóc za darmo. Wiele z tych osób jest pierwszy raz w Polsce. To co opowiadał i pokazywał jest tak strasznie smutne… cholernie smutne.

Większość z nas rozumie sytuację, ale warto uświadomić sobie, że ludzie, którzy dostają się do Polski wcale się z tego nie cieszą. Oni nie mieli wyjścia, zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów. Po godzinach siedzenia w schronach czy jazdy bocznymi drogami, aby dotrzeć do Polski, często na koniec tej podróży i tak chłopak musi zostawić dziewczynę i wrócić walczyć, ojciec musi zostawić swoją partnerkę i dzieci. Te osoby to robią i duża część rozumie – wracają walczyć o swoje życie, o swój dom. Mimo tej tragedii wielu wprost mówi, że nie wyobraża sobie, aby postąpić inaczej niż wrócić i bronić swojej ojczyzny.

Po co to piszę?

Przede wszystkim po to, abyśmy pamiętali o tym wszystkim co się dzieje i nie przestawali pomagać. Jest bardzo dużo do zrobienia i będzie więcej. Cały czas można przyłączyć się do zbiórek. Sprawdźcie w swojej okolicy – wiele fundacji takich jak PCK, PAH oraz organizacji publicznych, domów kultury, bibliotek organizuje cały czas zbiórki. Listę fundacji zajmujących się pomocą znajdziecie tutaj: https://www.hfhr.pl/help-ua/ Można dostarczyć jedzenie, lekarstwa, koce, część przyjmuje też ubrania – np. w Warszawie na Dworcu Wschodnim jest organizowana duża zbiórka.

Można pomóc przyłączając się do zbiórek – weryfikujcie tylko ich prawdziwość, bo niestety pojawiło się już kilka, które są co najmniej podejrzane. Najlepiej wpłacać pieniądze na sprawdzone konta fundacji, które zajmują się pomocą.

Jak masz miejsce na przyjęcie osób z Ukrainy – daj o tym znać na przykład na tej grupie: https://www.facebook.com/groups/683793819641997/

Za chwilę podobno ma ruszyć strona rządowa z możliwością zgłaszania miejsc noclegowych.
Aktualizacja: Strona rządowa jest już dostępna: https://pomagamukrainie.gov.pl/

Jak nie masz co dać, co przekazać ani pomóc w noclegu możesz też dać co jeszcze cenniejszego. W całym kraju organizowane są zbiórki krwi dla Ukrainy – Warszawie wczoraj można było oddać krew przy stadionie Legii.

Bądźmy dla siebie ludźmi.

Napisz komentarz