Walentynki last minute – 10 ratunkowych pomysłów

0

Zaczęło się klasycznie – zbliżają się Walentynki i już od kilku dni słyszę „Drwalu napisz…” – mam deja vu. Oczywiście sytuacja powtarza się kolejny raz i chyba wpiszę sobie to już na stałe do kalendarza – takie prywatne święto, które będę obchodził co rok na kilka dni przed 14 lutym…

W tym roku byłem, jak widać, wyjątkowo odporny na wszelkie perswazje i „niezobowiązujące” naciski, stąd też opowiemy o tym, co można zrobić w ostatniej chwili, gdy właśnie do nas dotarło, że to jutro/dziś są Walentynki, a przy tym nie chcemy sprowadzić tego (tylko lub aż) do zakupu czekoladek czy bukietu róż.

Przejdźmy do rzeczy:

Rajstopy, pończochy do pasa i samonośne

1. Karteczki pełne… czego tylko chcesz

To jeden z tych pomysłów, którym trudno się znudzić. Zwykłe żółte karteczki, chusteczki, zakładki książek, opakowanie gumy do żucia, kubek kawy itp – wszystko może służyć jako element tej zabawy. Ilość pracy? Bardzo niewiele – zależy tylko od twojej kreatywności i tego co chcesz przekazać.

Jak ten pomysł działa? Bierzesz karteczkę, bierzesz coś do pisania i dzieje się magia. Piszesz na tej kartce coś w stylu „Lista zakupów: chleb, ser, kawa, …” – dobra żartuję, chociaż przez listę zakupów też można przekazać miłość. Aby już nie komplikować, napiszemy tam na początek „Uwielbiam Twój uśmiech” następnie taka karteczka dyskretnie wędruje do kieszeni jej płaszcza. Na następnej piszesz np. „Jesteś piękna” i taką karteczkę wkładamy do jej portfela. Kolejną… itd. Myślę że łapiecie o co chodzi.

Przepis prosty, pracy niewiele, efekt może utrzymać się wiele dni, o ile wykażecie się kreatywnością nie tylko w wymyślaniu tekstów, ale też przy ich ukrywaniu. Wyobraźcie sobie swojego partnera w skowronkach przez najbliższy tydzień… myślę, że nawet największy bukiet róż nie da tak długotrwałego efektu.

2. Zrób jej kawę lub kanapkę

Jeżeli tego nie robisz na codzień – efekt będzie „wow”, jak robisz – postaraj się bardziej. W obu przypadkach sugeruję sięgnąć też po karteczkę z punktu 1.

3. Śniadanie – zwłaszcza to drugie, może być przed pierwszym

Przy tym punkcie nie będę się długo rozpisywać, tylko od razu odeślę was pod właściwy adres. Ta propozycja idealnie nadaje się wtedy, gdy w Walentynki możecie zostać chwilę dłużej w domu. Powiem tylko z doświadczenia, że nic tak nie ustawia dnia, nastroju i dalszych przygód jak dobrze wykonane „drugie” śniadanie.

4. Wspomnieniowy seans zdjęciowo-filmowy

(Tylko nie mówcie, że nie macie żadnych niegrzecznych filmów czy zdjęć… w ostateczności można się zadowolić zdjęciami z podróży lub spaceru.) To wydarzenie typowo popołudniowo-wieczorne i niewiele trzeba, żeby wyszła z tego świetnia zabawa. Zwykły telefon lub laptop, trochę wina, wygodna kanapa i niepowtarzalne chwile same się pojawią.

Ten punkt doskonale zagra w połączeniu ze wszystkimi poprzednimi, ale może też stanowić swoisty dodatek do kolacji, o której wspomnę za chwilę.

5. A jeżeli nie macie,… to może warto o tym pomyśleć

Walentynki, zwłaszcza walentynkowy wieczór, jeżeli macie odpowiedni nastrój to dokonała okazja do przygotowania kilku intymnym (a dla odważnych – niegrzecznych), tylko waszych zdjęć i filmów, które w następne Walentynki mogą zagrać główną rolę we wspomnieniowym seansie.

6. Złam się i zatańcz

Domyślam się, że pierwsze skojarzenie jakie tutaj mieliście to pokaz lub striptiz… ale niestety muszę was rozczarować. Chodziło mi o normalny taniec – czyli jedną z bardziej intymnych i niewinnych czynności jakie można wykonać, gdy jesteście razem, tak, aby cieszyć się chwilą.

Dlaczego napisałem „złam się”? To głównie sugestia do Panów – bo wiem, że Panowie zazwyczaj mają największe opory przed taką czynnością. Złamanie się sprowadza się do podniesienia tyłka z fotela, sofy czy krzesła, objęciu delikatnie swojej partnerki i poruszanie się mniej więcej w rytm muzyki, starając się nie uszkodzić trzymanej Pani – to jest naprawdę aż tak proste, a potem jest już tylko łatwiej.

Oczywiście tańce można zostawić sobie na „po kolacji” gdy lampka wina doda wam trochę odwagi, a muzyka stanie się przyjemniejsza.

7. Kolacja przy świecach

Przejdźmy zatem do wspominanej kolacji. Wiem, że ten punkt to wytarty banał… ale to jeden z tych banałów, który niezależnie od miejsca, czasu i wieku będzie działał. Spokojnie – nie mówię tu o gotowaniu 2 dni przed rosołu czy temperowaniu czekolady do polewania dzika. Składniki niezbędne do udanej kolacji przy świecach to: świece i coś do jedzenia. W wersji trochę bardziej ekskluzywnej można dodać do tego butelkę lepszego wina dopasowaną do tego co akurat ma trafić na talerz. I naprawdę nie jest ważne czy sami to przygotujecie, czy zamówicie coś z pobliskiej restauracji… – ważna jest atmosfera jaką wokół tego zbudujecie. Tutaj przygaszone światła, odpalone świece i klimatyczna powłóczysta muzyka w tle zrobi robotę.

Jak już macie przygotowaną kolację czas zadbać jeszcze o siebie – na prywatnej kolacji tylko we dwoje, nawet jeżeli na talerz wjedzie „chińczyk”, zdecydowanie odradzam dres, wyciągnięte swetry czy t-shirty – naprawdę warto pokazać klasę. Może w prywatnym zaproszeniu, które wystosujesz w ramach karteczki (patrz punk 1) warto od razu zaznaczyć, że na kolacji obowiązuje np black tie? ;)

Pamiętajcie, że ubieracie się dla siebie, aby potem po udanej kolacji potraktować to co macie na sobie jako przyjemny wstęp do dalszej przygody…

8. Spacer lub wolny objazd miasta

Jeżeli kolacja się udała, a nie do końca chcecie spędzić ten czas w domu, można wybrać się na spacer lub wolny objazd miasta (oczywiście pod warunkiem, że na kolacji zamiast wina pojawił się soczek pomarańczowy).

Spacer lub objazd miasta to takie zaproszenie na przygodę i z doświadczenia wiem, a stosujemy to dość namiętnie z Alicją od lat, że zawsze taki spacer lub objazd zaprowadzi nas w ciekawe miejsce, do ciekawej kawiarnii, parku lub…

9. Rozmowa

Teraz już trochę poważniej – z racji tego, że zmierzamy do końca listy i patrząc na chronologię, te punkty na końcu mogą dotyczyć końca dnia (chociaż niekoniecznie). Poważniej dlatego też, że mimo całej serduszkowej otoczki i słodko pierdzącego charakteru święta najważniejsza w tym wszystkim jest ta druga osoba, z która lub dla której to wszystko robisz i nie – nie najważniejsze jest łóżko na koniec – bo te, jeżeli czujecie to co właśnie świętujecie, jest w zasięgu i bez tej otoczki… Najważniejsze jest wasze wzajemnie zrozumienie i porozumienie, a do tego nie prowadzą czekoladowe serduszka, walentynkowe misie i baloniki, tylko coś, co jest proste, darmowe i dostępne od ręki – rozmowa :)

Gdy już zjecie swoją kolację, potańczycie, pójdziecie na spacer, warto usiąść i pogadać o sobie, powspominać, wyjaśnić to co wyjaśnić trzeba, przeprosić, poprosić albo nawet pomilczeć. Wbrew pozorom umiejętność spokojnego milczenia obok siebie, trzymając się tylko za rękę lub będąc blisko siebie jest też formą rozmowy, dużo bardziej intymnej niż opowiadanie banałów o serduszkach. O tym pisaliśmy już setki razy… więc tu się zatrzymam.

10. Masaż

Zmierzając już ku końcowi tego potencjalnie „szalonego” dnia, po kolacji i rozmowach, warto też wygospodarować chwilkę na relaks. A nic nie działa tak relaksująco, jak dobrze zrobiony masaż, po którym wspólnie zaśniecie. Instrukcję przeprowadzenia masażu opisaliśmy już kilka razy,… więc korzystajcie ;)

Jeżeli szukacie jeszcze innych pomysłów, to znajdziecie ich trochę w naszych tekstach. Szczególnie mogę polecić pomysły Alicji na perwersyjne Walentynki lub porady dla Pań – co dać facetowi na Walentynki podobne porady znajdziecie również tu – czyli co może facet na Walentynki.

Jeżeli koniecznie chcecie sami przygotować coś słodkiego – Alicja zebrała całą listę przepisów na słodkie Walentynki

Walentynka… dzień po ;)

Jeżeli uda wam się ten dzień, to budząc się 15 lutego zadajcie sobie pytanie – czego nie robię, aby mieć taki dzień jak wczoraj też dziś?

Jeżeli zrealizowałeś i dobrze wykonałeś plan z punku 1 jego efekty będziesz prawdopodobnie odczuwał jeszcze przez kilka najbliższych dni ale pomyśl, co stoi na przeszkodzie, aby tych kilka dni zamienić na kilka tygodni, miesięcy… albo cały czas z tą drugą osobą?

Naprawdę potrzebujesz do tego 14 lutego?

Napisz komentarz