Wirtualny seks – scenariusz Alicji

4

Jak już wiecie z tekstu Drwala o seksie na odległość chwile bolesnej rozłąki nie są nam wcale obce. Bolesnej, bo po pierwsze człowiek tęskni jak szalony, nie może sobie znaleźć miejsca i czuje, jak z pragnienia bliskości płaczą nawet czubki jego palców, ale też po drugie – jeśli Alicja (czyli ja) dobrze wykorzysta siłę komunikatorów, to nagle w spodniach Drwala robi się na tyle ciasno, że ból przybiera całkiem dosłowną formę ;) Opowiem wam dziś jak wygląda sprawdzony sposob wirtualnego seksu, bo przecież niektóre z was domagały się już szczegółowej instrukcji :) :*

Na początek jedna uwaga – oboje z Drwalem wolimy sugestię, niż dosłowność. Nie potrafimy uprawiać seksu (czy raczej masturbacji) na odległość przy włączonych kamerkach, bo po pewnym czasie czujemy się po prostu nieswojo albo wybuchamy śmiechem ;) Próbowaliśmy, totalnie nam nie wychodzi. Perfekcyjnie wychodzą nam za to pikantne filmiki, smsy, telefony, podczas których Drwal mruczy mi prosto do ucha… I własnie scenariusz takiego gorącego filmiku chcę wam dzisiaj nakreślić.

Wirtualny seks - scenariusz Alicji

Dlaczego filmik?

Bo jak pisał Drwal – gdy dostajemy rzeczy zapisane, możemy do nich wracać nieskończoną ilość razy ;) Osobiście uwielbiam nagrywanie filmików dla Drwala, bo są o wiele bardziej „inspirujące” niż zdjęcia – a mi pozwalają na znacznie więcej. Wprawdzie muszę się do nich bardziej przygotować, pomyśleć o tym co chciałabym zrobić w trakcie tych kilku sekund i zadbać, by w tle nie działo się nic bardziej interesującego ode mnie, ale efekt zdecydowanie się opłaca. Takie filmiki nagrywam tylko raz – nie robię dubli, nie przejmuję się tym, czy gumka majtek była równo ułożona i czy miniaturka wygląda idealnie – w końcu to filmik dla najbardziej wyrozumiałego krytyka na świecie, który dałby się pokroić nawet za najbardziej nieudany z moich kadrów ;)

Od czego zacząć?

Od przygotowania zestawu niegrzecznego filmowca. W moim przypadku jest to wino na odwagę, stabilne ustawienie laptopa, by łapał odpowiedni kadr i pół minuty przed lustrem w celu sprawdzenia, czy zamiast podniecać przypadkiem nie wystraszę Drwala ;) Możesz nagrywać z dźwiękiem, a więc powiedzieć parę seksownych słów, a możesz równie dobrze ograniczyć się do samych… gestów. Pamiętaj tylko, żeby seksowności przekazu nie zagłuszała wirująca pralka, skaczący po łóżku kot ani wrzaski młodszej siostry ;)

Mamy zestaw, więc do dzieła

To, co chcesz pokazać swojemu facetowi zależy oczywiście wyłącznie od Twojej wyobraźni. Podsunę Ci jednak kilka pomysłów, jakie z powodzeniem już kiedyś wykorzystałam – i zostałam za nie soczyście nagrodzona.

Drwal bardzo często pyta mnie o to, jak smakuję… w związku z czym uwielbiam wykorzystywać to pytanie w naszych prywatnych nagraniach. Wystarczy, że stanę przed kamerką w majtkach i eleganckiej koszuli, niedbale zapiętej lub wręcz związanej na brzuchu, przy czym nie ma znaczenia czy to moja koszula, czy jedna z koszul Drwala – chodzi o takie rozbrajające połączenie wyuzdania z elegancją – pozornie grzeczna góra i wyjątkowo skąpy dół. Najczęściej pomijam także stanik, bo po co chować sutki pod stanikiem, gdy mogą sterczeć odznaczając się na bluzce? ;) Stoję więc przed kamerką, uśmiecham się najbardziej zmysłowo jak potrafię i mówię: pytałeś jak dzisiaj smakuję… – po czym obniżam znacząco majtki lub po prostu wkładam sobie do nich rękę – ale tak, by Drwal doskonale widział, że naprawdę bawię się właśnie swoją cipką – wyjmuję, zbliżam palce do kamery, by miał pewność, że są doskonale mokre i… oblizuję zachłannie. A potem dodaję tylko, jak bardzo jestem dziś słodka… Kilkanaście sekund utrwalone na nagraniu, które trafia do Drwala w najmniej dogodnym dla niego momencie i zdecydowanie mąci jasność jego myśli ;)

Czasem jednak wcale nie chce mi się z nim gadać, bo na przykład jesteśmy śmiertelnie pokłóceni ;) więc w ramach pokazania Mu, jak bezsensowne jest obrażanie się na taki cud natury jak ja, kładę laptopa na łóżku puszczam jedną z naszych piosenek i nagrywam mu scenę mojego przebierania. Gdy zaczynam mam na sobie grzeczną ołówkową sukienkę – bo takie często noszę w swojej pracy – pończochy, jakiś żakiet… Zdejmuję to z siebie tak, jakbym robiła striptiz, zostawiając na sobie sam pas z pończochami. Cała reszta – żakiet, sukienka, majtki, stanik lądują gdzieś nieopodal łóżka. Następnie klękam przodem do kamery i nakładam ekstremalnie seksowny gorset, szpilki, które Drwal lubi najbardziej, rozchylam znacząco nogi i… wysyłam, wraz z krótką wiadomością: Czekam. Chyba nie muszę mówić, że moje czekanie nie trwa zwykle dłużej, niż pół godziny? ;)

Tak naprawdę gorące filmiki są opcją nie tylko dla par w związkach na odległość. My podkręcamy nimi atmosferę zarówno wtedy, gdy jedno z nas ma jakiś dłuższy wyjazd, jak też w zwykłych, codziennych sytuacjach – gdy Drwal jest w pracy, a ja akurat wcześniej wrócę do domu lub gdy mamy jakieś swoje problemy i po prostu dobrze jest rozładować nieco atmosferę… ;)

Jeśli jeszcze nie próbowaliście wysyłania gęstych filmików, to potraktujcie ten wpis jak seksowne wyzwanie – a jeśli eksperymenty z kamerką macie już za sobą, koniecznie podzielcie się swoim scenariuszem – czekam z niecierpliwością :)

Komentarze4 komentarze

  1. Filmiki to nasza specjalność :) Jakoś upodobaliśmy sobie łazienkę do nagrywania takowych :) Mój facet nagrywa zazwyczaj w wannie, ale nie tylko. Ja też, i lubię włączyć naszą ulubioną łóżkową piosenkę, takie rytmy i słowa ociekające sexem, lubię zakręcić tyłkiem i dotykać piersi i zjeżdżać ręką po brzuchu w dół, znowu w górę, i znowu aż ręka ląduje w przezroczystych majteczkach, po czym wykonując powolne kocie ruchy zsuwam je z siebie i zaczynam się dotykać coraz śmielej. Uhhh… Popłynęłam troszeczkę ;)

  2. Witam. Chyba trafiłam we właściwe miejsce aby uzyskać pomoc w nurtujacej sprawie. Jestem w początkującej relacji na odległość. Po jakimś czasie zaczęło się delikatne wkraczanie w temat wirtualnego seksu ponieważ ze względu na pandemie nie mozemy na razie się spotkać. On mi tłumaczy to pożądaniem tym ze jest normalnym facetem. Ja mam opory bo duzo spedzamy czasu na skype ale masturbowanie sie mnie nie przekonuje. Wydaje mi się ze tylko o to mu moze chodzić. W końcu uległam ale końcowa część bez kamerki bo to mnie blokuje. Muszę powiedzieć ze bylo nieźle. Tylko powiedzcie mi czy to jest normalne i czy facet mówiąc mi ze ludzie jak się pragną to tak robią jesli sa daleko od siebie. A my zaczynamy właśnie od tego i ja się bardzo obawiam wykorzystania. I boję się tez ze to się moze stać zbyt częste. Przyznam ze nie potrafię sobie z tym poradzić i ze przeze mnie to wszystko moze runac. Pozdrawiam

Napisz komentarz